REKLAMA

Wasze sprawy

Zlikwidować zabytek

Opublikowano 27 sierpnia 2010, autor: Patryk Świtek

Po ruinach zabytkowego pałacu w Konotopie nie ma już śladu. Właściciel zrównał go z ziemią. W jego miejsce chce postawić domek siedliskowy.

W zaniedbanym parku w Konotopie powstało śmietnisko. Obok w zabudowaniach po starej trupiarni miejscowi zrobili sobie melinę. Liczne upomnienia właściciela, wójta i lubuskiego konserwatora zabytków nic nie dały. Sprawa parku przycichła. Przez cały czas nikt nie miał żalu do drugiego właściciela parku, miejscowego rolnika. Wręcz przeciwnie, mieszkańcy chwalili, że jego część jest ogrodzona i zadbana. Za ogrodzeniem znalazły się jednak ruiny zabytkowego pałacu, które postanowił zburzyć.

 

Konserwator oburzona, ale prokuratury nie będzie

 Pałac miał 600 mkw. i 35 pokoi. Barbara Bielinis-Kopeć, lubuski konserwator zabytków, chciała wpisać to, co z niego zostało, do rejestru zabytków, ale nie zdążyła. Właściciel wiedział, że od czerwca trwało postępowanie w tej sprawie. Tłumaczy, że ruiny były w fatalnym stanie i zagrażały bezpieczeństwu, poza tym ma już plany, co do zagospodarowania terenu. Już w marcu br. pisał wnioski o rozbiórkę. Twierdzi, że po tym konserwator zabytków zaczęła starać się o wpisanie ruiny do rejestru. – Zrobił się wielki hałas, a tak naprawdę, to z pałacu pozostało niewiele. Kiedy go przejmowałem szesnaście lat temu były tylko dwie liche ściany, które groziły zawaleniem – tłumaczy właściciel. Musiał ogrodzić posiadłość, żeby w ruinach nie bawiły się dzieci. – Wiem, że bez pozwolenia konserwatora zabytków nie będę mógł nic wybudować w miejscu pałacu, ale z drugiej strony, gdyby coś się stało, to ja byłbym za to odpowiedzialny – wyjaśnia. Konserwator rozbiórką jest oburzona. Chce wyjaśnić sprawę z właścicielem. Wie, że miał pozwolenia ze starostwa i wojewódzkiego konserwatora zabytków z 1991 roku. Ona takiego pozwolenia nigdy by nie wydała. Dziwi się, że nikt ze starostwa nie zadzwonił do niej, żeby przed wydaniem pozwolenia zapytać o opinię. – Zaskoczyło mnie też zachowanie właściciela, który doskonale wiedział o naszych zamiarach. Mimo to wykorzystał wszystkie dokumenty i pozwolenia, jakie miał, żeby zburzyć ruiny – komentuje Bielinis-Kopeć.

 

Winni są wszyscy

 Jeden z radnych w Konotopie, który woli zachować anonimowość, mówi, że za tę sytuację odpowiedzialni są wszyscy. – Winny jest PGR, który miał tu biura, agencja rolna, która sprzedawała zabytek komu popadnie za bezcen, ludzie, którzy przychodzili i niszczyli pałac i na końcu dopiero właściciel – mówi. Sami mieszkańcy mają żal do gminy, że kiedy agencja rolna wyzbywała się własności, nie stanęła do przetargu i nie kupiła istotnego dla społeczności lokalnej obiektu. Pałac do rejestru zabytków wpisany już nie będzie. Właściciel chce postawić w jego miejscu domek siedliskowy. Bielinis-Kopeć zapowiada, że jeżeli projekt będzie porządny, da zezwolenie na budowę. Drugi właściciel, który posiada zaniedbany park, zapowiada, że w 2013 roku też zacznie budować. Będzie chciał odrestaurować zabytkowe mauzoleum, a na dawnych fundamentach chce postawić minipensjonat dla grzybiarzy i prowadzić tam agroturystykę.    

Napisz komentarz »