REKLAMA
5729-1504872275

Ludzie, wydarzenia

Czekamy, aż ktoś tu zginie?

Opublikowano 29 kwietnia 2017, autor: Michał Szczęch

Pyta Wojciech Sadowski, który martwi się o rodziców.

Czekamy, aż ktoś tu zginie?

W Kożuchowie przy zjeździe z głównej na Słocinę nie ma pasów. Kazimierz i Maria, rodzice Wojciecha, chodzą z duszą na ramieniu. Bo chodnik po drugiej stronie ulicy, ale jak przejść, skoro nie ma zebry?

– Tata ma 86 lat, a mama 80. Chodzą tędy na przystanek. Do Kożuchowa jeżdżą sprawy pozałatwiać, do Nowej Soli jeżdżą do lekarza – opowiada Wojciech. – Kiedyś przystanek był bliżej, ale przesunęli o jakieś 300 metrów. Boję się, że stanie się tragedia. Ruch tu spory, dużo tirów i nie zwracają uwagi na ograniczenia prędkości. Nie zwracają uwagi na pieszych. Nie ma pasów, więc przechodzimy na własne ryzyko. Raz kierowca się zatrzymał i krzyknął do mnie „Ch…, gdzie leziesz!? To nie jest przejście dla pieszych!”.

Wojciech jest niepełnosprawny. Chodzi o kulach, bo kilka lat temu miał wypadek samochodowy. Rodzicami opiekuje się od roku, przyjechał z Chojnic. I od roku nie może się nadziwić, jak można ludzi zmuszać do chodzenia po ruchliwej drodze bez wyznaczenia dla nich bezpiecznego miejsca.

Droga jest wojewódzka. W piątek zwróciliśmy się na piśmie z pytaniem następującej treści:

„Czy jest możliwość, ewentualnie plany, by w Kożuchowie, w okolicach skrętu na Słocinę, powstało przejście dla pieszych? Chodnik jest tylko po jednej stronie i trzeba przejść przez ruchliwą drogę, by dotrzeć do miasta, do sklepu, na przystanek, bo po stronie trawiastej w zasadzie nie da się iść. Jeśli nie ma ani możliwości, ani planów, by przejście powstało, to z jakiego powodu?”

Czekamy na odpowiedź. A Wojciech na koniec dzieli się smutną refleksją: – U nas po rozum do głowy idą dopiero, gdy stanie się coś złego. Jeśli nie będą mogli wyznaczyć przejścia, to niech w takim razie wybudują chodnik również z drugiej strony – apeluje.

Napisz komentarz »