REKLAMA
2-2 Baner PS Lubsko_NSO ikony_1000x200 px_10-2017

Aktualności

Meczu nie będzie!

Opublikowano 06 maja 2017, autor: PS

– Przykro nam bardzo, ale dzisiejszy (06.05.) mecz ze Stilonem Gorzów się nie odbędzie. Nie chciałbym narażać bezpieczeństwa kibiców – mówi Krzysztof Rojek, prezes Arki Nowa Sól.

Meczu nie będzie!

Decyzja zapadła w czwartek (4.05.)

Rano policja zwróciła się do władz Arki z prośbą o zwiększenie ilości ochroniarzy z licencją.

– Początkowo na mecz miało przyjechać 100 kibiców z Gorzowa, ale w czwartek dotarła do nas informacja, że kibice wynajęli trzy autokary i może być ich więcej – wyjaśnia Justyna Sęczkowska, rzecznik nowosolskiej policji.

Kibiców Stilonu miało wesprzeć jeszcze 120 z Głogowa. Więc na trybunie zasiadłoby ich w sumie ponad 300. Z miejscowymi fanami na stadionie byłoby około 600 osób.

– Na pewno byłoby szturmowanie bram – uważa K. Rojek. – Żeby zapewnić wszystkim bezpieczeństwo musielibyśmy wynająć na pięć godzin 120-150 ochroniarzy. To koszt około 30 tys. zł. Nie stać nas, żeby poświęcić 20 proc. budżetu klubu na organizację jednego meczu – wyjaśnia prezes Arki.

Władze klubu zwróciły się o wsparcie do miasta, ale dostały odpowiedź, że organizacja jest na ich głowie. Prezes nie chciał podejmować ryzyka.

 

Kozioł ofiarny

K. Rojek przypomina, że kilka lat temu, mimo sprzeciwu policji, w Nowej Soli odbył się mecz ze Stilonem. Ówczesnego prezesa Józefa Śnieżkę wsparł wtedy prezydent Wadim Tyszkiewicz, który głośno mówił, że nie można poddać się terrorowi kibiców. Mecz rozegrano. Nowa Sól przegrała 1:3.

– Wynająłem 15 dodatkowych ochroniarzy. Było też 12 chłopaków od nas, co po lokalach na bramkach stali. Dodatkowo miasto przysłało chyba sześciu strażników. Policja zabezpieczała miasto. Nie było burd i zamieszek. Nawet wyzwisk i przekleństw nie pamiętam – wspomina J. Śnieżko. Mimo to prokuratura posadziła go na ławie oskarżonych, a sąd skazał. Za złamanie przepisów.

Dziś J. Śnieżko mówi, że gdyby miasto nie dało mu wtedy zgody na organizację meczu ze Stilonem, to też by go odwołał. Ma poczucie, że stał się kozłem ofiarnym.

– Wpuściliśmy tylko tyle osób, na ile był przygotowany stadion i ile miałem biletów. Dopiero później prezydent sam zadecydował, żeby wpuścić resztę, która stała pod bramą – przypomina J. Śnieżko.

Dziwi się, że miastu teraz zabrakło odwagi. Niewykluczone, że powodem jest wznowienie przez prokuraturę śledztwa w sprawie meczu sprzed pięciu lat. Pisaliśmy o tym w ub. tygodniu w art. pt. „Tyszkiewicz na celowniku prokuratury”. Śledczy badają wątek dotyczący udziału władz miasta w tym wydarzeniu.

 

Grabik potrafi, Nowa Sól nie

Pięć lat temu mecz ze Stilonem rozegrała Sparta Grabik. Grabik to wieś pod Żarami, gdzie mieszka 800 osób.

– To miało być historyczne wydarzenie dla naszej miejscowości, a policja kazała szukać większego stadionu, albo mecz się nie obędzie – wspomina Piotr Chmielewski, były prezes Sparty.

Opowiada, że policję przekonywał blisko miesiąc. Pokazywał licencje, oprowadzał po stadionie. – Mówiłem, że to nie liga mistrzów.

Wreszcie poszedł do gminy. Wójt i sekretarz zorganizowali spotkanie z OSP. Padło zdanie „Przyjeżdża Stilon i musimy rozegrać ten mecz”. Na stadion przybyło 60 strażaków. Policja nie protestowała, ale obstawiła pół wsi.

– Przyjechało chyba z 200 kibiców Stilonu i Chrobrego. Autokary wjechały do Grabika. Naszych było około 500. Może jeden incydent był, a tak to spokojnie. Zremisowaliśmy 1:1, a była szansa wygrać, bo w 90 minucie mieliśmy super okazję – opowiada P. Chmielewski.

Kiedy słyszy o problemach Nowej Soli, kiwa głową: – Nie rozumiem dlaczego miasto nie chce pomóc w organizacji. Przecież to się robi dla kibiców. U nas do dziś ten mecz wspominają. Żałują, że nikt go nie nagrywał.

 

A może bez kibiców?

Krzysztof Stacewicz, wieloletni dyrektor zielonogórskiej Lechii, który często organizował mecze podwyższonego ryzyka, do tematu podchodzi ostrożnie.

– Wszyscy wiemy jakie Arka ma doświadczenia. Nic dziwnego, że uznano, że gra nie jest warta świeczki, bo zorganizuje się mecz w czwartej lidze, a później ktoś jest ciągany po sądach i ma wyrok – mówi.

Opowiada jak jego klub rozwiązywał taki problem. – Informowaliśmy, że robimy mecz bez kibiców przyjezdnych. Zawsze byliśmy jednak przygotowani, że przybędą – wspomina. Efekt był taki, że albo nie przyjeżdżali, albo było ich mniej. Ten sposób też ma swoje wady, bo klub ryzykuje, że po kolejnym meczu bez kibiców przyjezdnych związek może zareagować, odebrać licencję, albo nałożyć karę.

 

Mogliby przewietrzyć mundury

K. Stacewicz rozumie zachowanie policji, która woli dmuchać na zimne. – Jeżeli chodzi o kibiców Chrobrego te obawy mogą być uzasadnione. A jeśli komendant zbagatelizowałby problem, a coś by się stało, to on by za to odpowiedział – mówi. Widzi też drugą stronę medalu. – Dla policji to też możliwość, żeby przewietrzyć mundury. Nawet jeśli do niczego nie dojdzie będą mogli przećwiczyć pewne działania – dodaje.

J. Śnieżko wspomina, że pięć lat temu przed meczem ze Stilonem powiedział w nerwach komendantom, że najlepiej dla policji byłoby gdyby stadion Arki zrównano z ziemią. Dlatego dziś ma inną radę: – Zabezpieczyć na stadionie tyle miejsc dla kibiców, na ile może pozwolić sobie klub, a ci co nie wejdą to już zmartwienie policji.

P. Chmielewski jest podobnego zdania: – Najlepiej zakazać meczu i nie mieć problemu. Ale przecież płacimy podatki, utrzymujemy policję. No to po co oni są jak nie do pomocy przy takich wydarzeniach?

 

Nie taki diabeł straszny

Robert Kozioła ze Stilonu Gorzów o kibicach ma dobre zdanie. – Jeżdżą za nami cały czas i nigdzie nie było żadnego problemu. Ostatnio graliśmy w Lubsku i było spokojnie na trybunach. Wiem, że jeżdżą na mecze Chrobrego Głogów i stamtąd też nie mieliśmy żadnego sygnału, żeby coś złego się działo – mówi. Żałuje, że zawody w Nowej Soli się nie odbędą. – Szkoda, bo wiem, że na mecz z nami czeka się cały rok i jest to zawsze święto piłkarskie – komentuje.

Andrzej Sawicki, trener Arki też wolałby grać: – Wiadomo, że szansę były niewielkie, ale odebrano nam możliwość zmierzenia się z mocnym zespołem. Mobilizacja byłaby na 200 proc.  To wypacza kompletnie ideę rywalizacji – rozpacza.

Napisz komentarz »