REKLAMA
Tylda-1000x200-31.07

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Gdyby tak cofnąć czas, choć na miesiąc

Opublikowano 10 czerwca 2017, autor: Michał Szczęch

Zdawać by się mogło, że czas powinien zatrzeć pamięć, że trudniej będzie szukać znajomych ze szkolnej ławki po latach. Ale dziś mamy telefony komórkowe, naszą klasę, facebooka, więc, paradoksalnie, jest łatwiej, niż na przykład 30 lat temu, gdy Wanda Ilnicka musiała wertować książki telefoniczne, dzwonić po rodzinach, po znajomych.

Gdyby tak cofnąć czas, choć na miesiąc

– Chyży hart bieży przez pole – Krystyna recytuje fragment egzaminu wstępnego do ogólniaka. Przyjaciółki słuchają. Śmieją się. A oczy mają szklane od wzruszeń.

– Do końca będę pamiętała – rzuca któraś.

– Ja też!

– I ja nie zapomnę!

Zasiadły znów w szkolnych ławkach, 50 lat po maturze – dziewczyny z żeńskiej klasy nowosolskiego liceum. Dziś w kolorowych kreacjach, a nie w mundurkach, jak kiedyś.

Wspomnienia

– Pamiętacie prawo Pascala? Profesor kazał schować książki. Nabrał wody. I…

– I wszystkie byłyśmy mokre!

– A profesor od matmy? Był taki stary, że niekiedy nie wiedział, co się dzieje. Odczytywał listę obecności i wychodziło się z klasy.

– Do dziś mam nieczyste sumienie.

– Geograf wyrzucał pierścionki przez okno, bo nie mogłyśmy nosić.

– Najbardziej bałam się profesora od biologii.

– Profesor był chudy i wysoki. Wołali na niego śledź. Ktoś poszedł do pokoju nauczycielskiego i mówi: proszę z profesorem śledziem. Bo myślał, że tak ma na nazwisko.

– A dyrektorka chodziła jak kaczucha!

– Na planszy wisiały zdjęcia świń. Pamiętacie? Ktoś podpisał imionami nauczycieli. Ale była afera!

– Profesor od PO był kochany. Mówił do nas Pelasie, Pelargonie.

– Uczył nas musztry i strzelać z karabinu.

– Żoną profesora była Ziuta od francuskiego.

– Miała dwóch synów. Któraś o nich zagaiła i Ziuta zapominała o bożym świecie. Nie odpytywała nas, bo całą lekcję mówiła o synach.

– Z Ziutą zbierałyśmy ślimaki.

– Sadziłyśmy lasy w czynie społecznym.

– A jak jechałyśmy na wykopki, to geograf pytał: Dziewczyny, wina nie macie?

– Na wykopki wozili nas przyczepą, do Stypułowa. Każda mogła zabrać siatkę ziemniaków do domu.

– Na papieroska latało się na kort i do kibelków.

– Belfer, który miał dyżur, wpadał do kibelka i wąchał.

– Leżałam chora w łóżku, w pokoju w internacie. Przyszły koleżanki i pierwszy raz w życiu poczęstowały mnie papieroskiem. Wpadła nauczycielka. Ja papieroska pod kołdrę. To cud, że się nie zapaliłam.

– Ale największą łobuzicą i tak była Danka!

– Co ja? Co ja!?

– Szalona Danka! Kochana Danka! Byłaś najlepsza w sporcie.

– Rzucałam dyskiem, oszczepem…

– A pamiętacie, jak profesorka od wuefu zaglądała nam pod spódnice? Sprawdzała, czy mamy ciepłe majtochy. Bardzo nam matkowała.

– Na rogu stała kawiarnia. Biegało się wuefistce po kawę.

– Raz poszłam na kawę z chłopakiem, wieczorem, choć nie było wolno. Przyłapała nas trójka klasowa. I wezwali rodziców do szkoły.

– Na przerwach nie mogłyśmy stać na korytarzu. Więc chodziłyśmy w kółko, często przy schodach…

– Tam podrywali nas chłopcy!

– W naszej klasie nie było ani jednego chłopaka. Może dlatego nasza przyjaźń przetrwała do dziś, bo nie byłyśmy między sobą zazdrosne.

Kiedyś było inaczej?

– A może podobnie, tylko my dorosłyśmy.

– Zmienił nas czas.

– Ale charaktery wciąż mamy te same!

– Dziś matki, żony, babcie, emerytowane nauczycielki, lekarki, prawniczki, farmaceutki…

– Kilka już nie żyje.

– Ten chłopak, co się we mnie kochał, też umarł.

– Gdyby tak cofnąć czas, choć na miesiąc.

– Przeżyć to jeszcze raz!

– Nie da się. A życie daje po garbie. Kazia to już Kazimiera. A Ludka? Przestała być Ludką i jest po prostu Ludwiką.

  • Gdyby tak cofnąć czas, choć na miesiąc
  • Gdyby tak cofnąć czas, choć na miesiąc
  • Gdyby tak cofnąć czas, choć na miesiąc
Napisz komentarz »