REKLAMA
5729-1504872275

Ludzie, wydarzenia

Zboczeniec w Nowej Soli

Opublikowano 30 września 2017, autor: PS

Podchodzi od tyłu, łapie za pośladki i dyszy do ucha. Atakuje nawet w miejscach publicznych. Sprawa jest już na policji. Kobiety domagają się zatrzymania mężczyzny. Boją się, że może zaczepiać dzieci.

Nicolletę (20 l.) zboczeniec zaatakował w środę (27.09.). Po 22.00 poszła zrobić szybkie zakupy do Żabki przy ul. Witosa.

– Widziałam, że stoi tam podejrzany facet, ale w sklepie byli też inni ludzie. Nigdy bym nie sądziła, że posunie się do czegoś takiego – mówi nowosolanka.

– Kiedy sięgałam po czekoladę, zaszedł mnie od tyłu i chwycił za pośladki. To nie było klepnięcie. Z całej siły, złapał mnie za tyłek i ścisnął. Zbliżył się do mnie i zaczął mi dyszeć do ucha – opowiada.

Zareagowała. – Zaczęłam go wyzywać od zboczeńców i gorszych. Nie wiedziałam, co zrobi, a jestem w siódmym miesiącu ciąży. To był ogromny stres i nerwy. Bałam się o dziecko – mówi Nicolleta.

Gdy pokazała mu, że jest w ciąży, z trudem wycharczał „przepraszam”. Chciał podać rękę.

– Sprzedawczyni kazała mu wyjść ze sklepu, więc szybko uciekł. Widziałam, jak z małym pieskiem oddala się w stronę ul. Szkolnej – relacjonuje.

 

Okropny facet

Gdy Nicolleta rozmawiała z dyżurnym policji, radiowóz akurat jechał ul. Witosa.

– Przejeżdżacie właśnie obok niego. Tak powiedziałam do słuchawki. Po jakimś czasie przyjechali ci sami policjanci. Gdy im go opisałam, potwierdzili, że go widzieli – opowiada dziewczyna.

Funkcjonariusze obiecali, że złapią go i przywiozą do rozpoznania. – Wkurzyłam się, bo nie chciałam, żeby wiedział gdzie mieszkam. Usłyszałam jednak, że takie są procedury – mówi zdenerwowana.

Nicolleta nie spała całą noc. Martwiła się o dziecko, ale na szczęście nic mu się nie stało. Dobrze zapamiętała mężczyznę ze sklepu. – Po pięćdziesiątce. Siwy, z kitką. Przyszedł w kapciach i kalesonach. Okropny facet – opisuje. Podejrzewa, że może być upośledzony. – Nie wiem, czy tak jest, czy tylko udaje, żeby bezkarnie molestować – mówi. – Obłapiał mnie wmiejscu publicznym, przy klientach. Ciekawe do czego byłby zdolny, gdybyśmy byli sam na sam. Wydaje mi się, że mieszka gdzieś w pobliżu ul. Szkolnej. Tam jest przecież szkoła, dzieci. A jak to pedofil?

 

Chory, ale wie jak złapać

Kilka dni wcześniej podobną historię przeżyła Dominika (24 l.), mama dwójki dzieci.

– To było w bankomacie koło Biedronki. Jak wchodziłam, kłócił się z jakąś starszą kobietą. Była zdenerwowana i wyzywała go. Byłam z dziećmi, jedno było w wózku. Stanęłam przy bankomacie. Jak wpisywałam PIN poczułam mocny uścisk na pupie. Obróciłam się i powiedziałam, że jak jeszcze raz mnie dotknie, dostanie w twarz. Pokazywał mi paluchami, że niby nie rozumie, o co chodzi – opowiada. Przybiegł ochroniarz i upomniał mężczyznę.

– Nie wyprosił go jednak i nie kazał przeprosić. Tłumaczył mi, że ten pan jest chory. Chory, ale za tyłek wie jak złapać – mówi zdenerwowana. Według niej to ten sam mężczyzna, który obłapiał Nicolletę.

W internecie kobiety ostrzegają się przed nim. Piszą, żeby uważać także na dzieci. Policja na razie ma tylko jedno zgłoszenie – z Żabki.

– Zabezpieczyliśmy monitoring, który posłuży do zidentyfikowania sprawcy. Grozi mu kara grzywny do 1,5 tys. zł, areszt lub ograniczenie wolności – informuje Justyna Sęczkowska, rzecznik nowosolskiej policji. – Kobiety, które miały z nim do czynienia, mogą się zgłaszać na komendę – dodaje rzeczniczka.

 

 

RAMKA

Zaczepia dzieci

Policjanci poszukują też innego mężczyzny. 20 września jedna z matek zgłosiła, że ktoś zaczepiał jej córkę w drodze do szkoły.

– Proponował grupce uczniów podwiezienie, ale dzieci uciekły. Wiemy, że do zdarzenia doszło przy garażach miedzy ul. Parkową, a blokami przy ul. Kopernika. Niestety dzieci nie zapamiętały żadnych szczegółów, które mogłyby pomóc w identyfikacji – informuje J. Sęczkowska. Sprawą zajmuje się wydział kryminalny, ale nawet gdyby udało się znaleźć mężczyznę, trudno byłoby mu postawić zarzuty, bo nie doszło do przestępstwa. Mimo to policjantka przestrzega.

– Prosimy rodziców, żeby porozmawiali z dziećmi i ostrzegli je, żeby nie rozmawiały z nieznajomymi, nie wsiadały z obcymi do samochodów, nie przyjmowały od nich słodyczy, ani żadnych napojów, bo mogą być w nich substancje psychoaktywne. W razie niebezpieczeństwa, należy uciekać w miejsce, gdzie jest dużo ludzi. Wszystkie zdarzenia rodzice powinni zgłaszać w szkole albo na policji – dodaje J. Sęczkowska.

Napisz komentarz »