REKLAMA
2-2 Baner PS Lubsko_NSO ikony_1000x200 px_10-2017

Wasze sprawy

Nie ma mocnych na Irenę!

Opublikowano 07 października 2017, autor: Rafał Krzymiński

Mała wioska na końcu świata – tak jeszcze niedawno złośliwi ludzie mówili o Wierzbnicy. To już nieaktualne. Sołtyska tupnęła nogą!

Irena Skwara rządzi wsią od 2015 r. Zwycięstwo nie przyszło łatwo. Na zebraniu wiejskim pokonała poprzedniego sołtysa zaledwie pięcioma głosami. To była mała niespodzianka, w końcu konkurent rządził przez dwie czteroletnie kadencje. Wieś podzieliła się na dwie frakcje.

– Wystartowałam, bo chciałam coś zmienić – mówi skromnie. – W Wierzbnicy nic się nie działo i pomyślałam sobie, że najwyższa pora, aby sąsiednie wioski przestały wytykać nas palcami. Otuchy dodali mi mieszkańcy, którzy obiecali, że pomogą.

Bardzo się mylili!

Troszkę to trwało zanim ludzie zaufali Irenie. Na pierwszych zebraniach opozycja głośno krzyczała. – A i tak nie wywalczysz tej drogi i chodnika w centrum wsi! I tak ci się nie uda!

Bardzo się mylili, bo Wierzbnica, nazywana przez niektórych pogardliwie przystankiem do końca świata, wstała z kolan. Droga i chodnik przy świetlicy powstały w 2016 r. Obecnie trwa budowa jezdni z kostki brukowej prowadzącej do boiska. Na co dzień korzystają z niego piłkarze Błękitnych Wierzbnica, występujący w nowosolskiej klasie A.

– Panowie radzą sobie doskonale, ale nie mają nawet porządnej szatni – tłumaczy Irena. – Trzeba o to zadbać, a potem odnowić całe boisko.

Wieś jako jedyna w całej gminie nie dorobiła się też placu zabaw. Sąsiedni Bonów, choć mniejszy, przygotował atrakcje dla dzieci. – Siłowni na powietrzu też nie mamy, a wiem od mieszkańców, że chętnie by poćwiczyli. – wylicza I. Skwara. – Rozmawiałam już z burmistrzem Sauterem, zadeklarował pomoc, ale najwcześniej za dwa lata.

– I tak bardzo dziękuję burmistrzowi za wsparcie – podkreśla. – Nasza współpraca układa się doskonale.

Skoro duże projekty trzeba odłożyć, pani sołtys skupi się na mniejszych. Do zagospodarowania jest zachwaszczony skwer w centrum wioski. Już wkrótce pojawią się na nim kwiaty i krzewy. A skoro o tym mowa, Irena widzi potrzebę zazielenia wioski. – Bo tak troszkę u nas szaro – wzdycha.

W Wierzbnicy mieszkają 172 osoby. Ludzi przybywa, bo budują się kolejne domy. W przyszłym roku wioska otrzyma do dyspozycji z funduszu sołeckiego – 13 tys. 800 zł.

Walczą o klimę

Sołtyska stara się o klimatyzację w świetlicy. Warto by było zarobić na organizacji imprez np. ślubów i komunii. Ale młodzi zrobili się teraz wygodni i bez takich udogodnień omijają wiejską salę z daleka. Wolą eleganckie restauracje w Bytomiu Odrzańskim.

– Raz udało nam się troszkę zarobić i za te pieniążki zakupiliśmy 48 storczyków na dzień kobiet. Panie były miło zaskoczone – wspomina. – Bez inwestycji w klimatyzację już tego sukcesu nie powtórzymy.

Poza mikołajkami zabaw na wiosce nie będzie, bo jak śmieje się Irena nikogo na siłę za uszy nie wyciągnie. Po dwóch latach zapał ludzi troszkę osłabł. Młodzież nie garnie się do roboty, tylko starsi wciąż wierzą i mobilizują – Mówią, trzeba gonić inne wioski, nie można się poddawać – tłumaczy Irena.

Irena uczy się angielskiego

Irenie wciąż mało! Nie tylko skutecznie sołtysuje, z bratem prowadzi też gospodarstwo rolne. Do zajęć dołożyła sobie angielski. – Chciałabym nauczyć się mówić w obcym języku – uśmiecha się. – Nie wiedziałam, że to takie trudne, no i trzeba wkuwać wieczorami. A najgorzej idzie mi z gramatyką. Ale jestem ambitna, jak zaczynam, to i kończę – puentuje.

Komentowanie zamknięte