REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Wichura w Nowej Soli!

Opublikowano 07 października 2017, autor: PS

– Połamane drzewa, zerwane dachy, uszkodzone auta. Orkan Ksawery sprawił, że w całym powiecie nie było prądu.

Wszystko zaczęło się w czwartek (5.10.), około 18.00.

– Nasi akurat wygrywali 2:0 z Armenią. Lewandowski strzelił gola i ciach… nie ma prądu – opowiada Jan Rycerski, mieszkający przy ul. Wyspiańskiego. – Poszliśmy spać. W nocy usłyszałem jednak, że coś gruchnęło. Wybiegłem na dwór i zobaczyłem drzewo złamane w pół. Na szczęście samochody były całe – dodaje. Jan rano pojechał do pracy, ale nie było prądu.

– Wszystkich wygonili do domów. Cała strefa zatrzymała produkcję. Gedia, Alumetal – wszystko zamknięte – opowiada. Wrócił do domu i chwycił za piłę.

– Mieszkam tu 30 lat, ale takiej wichury jeszcze nie widziałem – stwierdził nowosolanin.

Brygada z Kolska na ratunek

W urzędzie gminy Nowa Sól od rana ustawiła się kolejka. Do wójt przyjechali m.in.mieszkańcy Lubieszowa, którym ścięło szczyt dachu. Był też Ryszard Nowak ze Starej Wsi. Orkan zerwał mu dach kryty papą.

– Było jakoś po 19.00. Patrzę przez okno, a tam papa fruwa po podwórku. Wiało przeraźliwie. Wszedłem na dach, a tam wszystko pozrywane. Nie wiedziałem, co robić – relacjonuje Ryszard.

W pobliżu była akurat brygada OSP Kolsko. Wycinała pień, który zatarasował drogą do Starej Wsi. Pobiegł do nich po pomoc. – Nie wiem, co bym bez nich zrobił,. Siadłbym chyba i płakał. Do 22.00 walczyli. Załatwili folię, pomogli ją rozłożyć i przytwierdzić. Uratowali mi dom. Nie wiem jak im dziękować – mówi.

Pamiętna noc

– Na tę chwilę mamy ponad 110 interwencji. Na pewno będzie ich więcej, bo strażacy cały czas walczą ze skutkami nawałnicy – mówi Sławomir Ozgowicz, oficer prasowy PSP w Nowej Soli. Gdy nadszedł orkan, komenda ściągnęła posiłki. Z domów wezwano 20 strażaków. Telefony w dyżurce rozgrzały się do czerwoności.

– Najważniejsze, że udrożnione są wszystkie drogi, a zablokowana była m. in. trasa wojewódzka na Kożuchów. Strażacy jechali do jednego zdarzenia, a po drodze napotykali trzy inne – opowiada zastępca komendanta. – Drzewa przewracały się na samochody, spadały dachówki. Sam widziałem jak zerwało dach w kożuchowskim Zamku. Całe szczęście, że nie ma żadnych ofiar, ani poszkodowanych. Nie pamiętam, żebyśmy w jedną noc mieli ponad setkę zdarzeń – mówi S. Ozgowicz.

Fuszerka

Dach w kożuchowskim Zamku niedawno był remontowany.

– Okazało się, że ktoś zrobił fuszerkę, bo niektóre dachówki nie były przybite – denerwuje się burmistrz Paweł Jagasek. – Poza uszkodzonymi autami i jedną spaloną komórką, żadnych poszkodowanych na szczęście nie było. Od 18.00 nie było prądu w całej gminie. Następnego dnia szkoły i urząd funkcjonowały normalnie.

Zamknięte przedszkola, sąd i starostwo

W piątek (6.10.), w Nowej Sol, starosta zwołał sztab kryzysowy. Nie wzywano włodarzy, ale przyjechali komendanci straży i policji.

– Szkoły pozostały otwarte. Szpital też działał bez zakłóceń. Zadziałały agregaty. Starostwo trzeba było zamknąć – mówi Przemysław Ficner, wicestarosta.

Prądu nie było całą noc. Rano pozamykane były przedszkola, nie działała poczta. Zamknięty był też sąd rejonowy. W piekarniach nie było świeżego pieczywa, więc nowosolanie masowo wykupowali je z otwartych sklepów. Dopiero około 11.00 udało się przywrócić zasilanie.

Włamywacze wykorzystali okazję

Policjanci też mieli pełne ręce roboty. – Odnotowaliśmy 22 zdarzenia związane z wichurą. Kolejne napływają, bo wielu dopiero rano zauważyło szkodę – informuje Justyna Sęczkowska rzecznik policji. Tak było w przypadku pani Joanny, która z mężem prowadzi sklep przy ul. Piłsudskiego.

– Złodzieje chcieli wykorzystać fakt, że nie ma prądu. Myśleli, że nie zadziała alarm i kamery. W całej Nowej Soli było ciemno – mówi kobieta. Rabusie najpierw próbowali podważyć roletę, a później wybić okno. – Próbę włamania mieliśmy już w marcu. Znów będziemy musieli wymieniać frontową szybę. To koszt 900 zł. Roleta też do wymiany. Straty na 2 tys. zł – denerwuje się pani Joanna.

Kryzys dotknął nie tylko powiat nowosolski. Bez prądu były Żary, Żagań i Zielona Góra. Rozmiary zniszczeń przyjechała w piątek obejrzeć premier Beata Szydło. W Jednostce Ratowniczo-Gaśniczej w Zielonej Górze odbyło się specjalne posiedzenia sztabu antykryzysowego z jej udziałem.

Napisz komentarz »