REKLAMA
2-2 Baner PS Lubsko_NSO ikony_1000x200 px_10-2017

Sport

Pękła setka

Opublikowano 04 listopada 2017, autor: Rafał Krzymiński

Stelmet BC nie dał najmniejszych szans rywalom z Koszalina. Po raz drugi w tym sezonie we własnej hali przekroczył granicę stu punktów!

Pękła setka

Stelmet BC Zielona Góra – AZS Koszalin102:79 (23:34, 33:11, 28:24, 18:20)

Stelmet BC : Florence 24, Zamojski 20, Hrycaniuk 16, Matczak 13, Mokros 10, Moore 8, Dragicević 7, Kelati 3, Koszarek 1, Der 0, Grudziński 0.

AZS: Baldwin 17, Dłoniak 14, Jeszke 11, Kumpys 9, Woods 9, Kiwilsza 8, Młynarski 8, Kucharewicz 3, Wadowski 0.

 

 

Zielonogórscy koszykarze przystąpili do pojedynku z Koszalinem mocno podrażnieni. Mistrzowie Polski przegrali w lidze trzy wyjazdowe mecze. W hali CRS chcieli udowodnić, że ten mały kryzys mają już za sobą. Lekkie obawy były. W Stelmecie po raz kolejny nie zagrał Boris Savović, na którego z uwagi na kontuzję nie możemy liczyć przynajmniej cztery tygodnie.  Kibice w końcu mogli być dumni z zielonych. W drugim w tym sezonie meczu ligowym w hali CRS znowu pękła setka. Podobnie jak w konfrontacji z Turowem Zgorzelec nasi rzucili 102 punkty. Tym razem, nie było to zwycięstwo 40 oczkami, ale głównie dlatego, że w czwartej, przegranej kwarcie, trener Artur Gronek wpuścił na parkiet mocno rezerwową piątkę, na czele z Jakubem Derem i debiutantem Dominikiem Grudzińskim.

Stelmet pokazał się z bardzo dobrej strony i był o przynajmniej jedną klasę lepszy. Mistrzowie trafili aż 14 trójek i rozdali 28 asyst, najwięcej kapitan gospodarzy Łukasz Koszarek.

Złapał mnie za rękaw

Początek meczu zwiastował duże emocje i wyrównaną walkę. Goście z Koszalina byli nawet na prowadzeniu, bo świetnie grali Jeszke i Dłoniak. Oba zespoły zanotowały osiem trójek i 15 asyst. Druga kwarta to koncertowa gra zielonogórzan. Już na początku AZS wypunktowany leżał na deskach i przegrywał 16:2, a cała odsłona zakończyła się triumfem gospodarzy 33:11. W trzeciej kwarcie Stelmet odskoczył na 25 punktów i tradycyjnie się zawiesił. Seria 0:13 doprowadziła do szału trenera zielonogórzan, który po kolejnym błędzie Armaniego Moora ściągnął go z parkietu. Amerykanin nie mógł pogodzić się z decyzją trenera, doszło do męskiej wymiany zdań. Moor szturchnął Gronka. Trener bagatelizuje tę sytuację. – Nie doszło do rękoczynów – zapewnia. – Armani tylko złapał mnie za rękaw. Podszedłem do niego w momencie, kiedy jeszcze nie ochłonął po nieudanej akcji i miał gorącą głowę. Wszystko już sobie wyjaśniliśmy. Nie wymagajmy od graczy, żeby nie mieli emocji, nie mogą one jednak nimi kierować – zaznacza.

Stelmet pozbierał się, wygrał tę kwartę 28:24 i prowadził 70:57. Czwarta to już gra kontrolowana naszych, przypominająca trening.

W Stelmecie świetnie zagrali Florence, Zamojski i Hrycaniuk. Niespodziewanie dołączył do nich leworęczny snajper Filip Matczak. W AZS najlepiej zaprezentował się Diante Baldwin. Jego statystyki to – 17 punktów, siedem zbiórek i pięć asyst. Filarem ekipy trenera Dariusza Szczubiała miał być Qyntel Woods. Nie popisał się jednak, z gry trafił 4/13, cztery razy próbował trafić za trzy punkty, za każdym razem pudłował.

Napisz komentarz »