REKLAMA
baner AGA 1000x200

Ludzie, wydarzenia

Nie ma prądu, nie ma mnie

Opublikowano 04 listopada 2017, autor: Michał Szczęch

Strażacy z OSP Otyń stanęli na wysokości zadania. Znowu! – Uratowali mi życie – mówi Marianna Szołtysik.

Nie ma prądu, nie ma mnie

Od przeszło dwóch lat siedzi w domu, przypięta do maszyny. Na szczęście długim kablem, więc może podejść do okna. Chociaż tyle.

Maszyna stoi przy łóżku. Pracuje non stop, tłocząc tlen do chorych płuc Marianny. Nadają się jedynie do wymiany, bo z odmy wyleczyć może tylko przeszczep.

– Cały czas się boję – mówi – że odłączą prąd, że nie zdążę wezwać pomocy i przestanę oddychać.

Gdy wyłączają prąd…

Marianna dzwoni wtedy po pogotowie i wiozą na SOR. Jak wiało w miniony weekend i znowu wyłączyli, zadzwoniła po pogotowie, ale karetka w rozjazdach, więc przełączyli na straż. Na szczęście na wysokości zadania stanęli jak zwykle druhowie z miejscowej OSP. Błyskawicznie pojawili się z agregatem. Podpięli maszynę. – Tak ocalili mi życie – potwierdza mieszkanka Otynia, wdzięczna, że zawsze są na posterunku.

Nic nadzwyczajnego?

Tak twierdzi skromny Marcin Urbanowski. Prezes OSP Otyń wskazuje na sztandar. Na nim napis: „Bogu na chwałę. Ludziom na pożytek”. – Po to jesteśmy, żeby ratować – podkreśla

By sprawnie działać, strażakom z OSP potrzebny jest jednak sprzęt. Ostatnio M. Urbanowski pozyskał 3,5 tysiąca złotych od sponsora. Będzie na kolejny agregat.

Potrzebne są też organy

Choroba nauczyła Mariannę kilku rzeczy. Choćby tego, jak ważna jest rodzina, gdy choroba pozbawia sił. – Dzieci i wnuki mają swoje życie, ale cały czas są przy mnie, pomagają – Marianna śle słowa wdzięczności. Od niedawna dzień i noc przy Mariannie czuwa też Małgorzata Gładkowska, wynajęta przez rodzinę opiekunka.

Kolejna lekcja? Walcząc z odmą, przekonała się, że w życiu nic nie dzieje się przez przypadek. Bo może tak miało być, że wylądowała w szpitalu, gdy wiał huragan Ksawery? – Byłam bezpieczna. Gdybym wtedy została w domu, dziś mogłabym już nie żyć – wspomina.

Następna lekcja jest taka, że powiedzenie „pieniądze nie dają szczęścia” można włożyć między bajki. Bo gdyby Marianna miała dużo pieniędzy, mogłaby na przykład zakupić przenośną maszynę do oddychania i nie byłaby uwiązana w domu. Takiej maszyny NFZ niestety nie refunduje.

Jest jeszcze czwarta lekcja, chyba najważniejsza. Marianna, chorując, przekonała się, jak ważnym jest krzewienie wśród ludzi świadomości, by nie zabierali organów do grobu. Serca zmarłego dziecka, płuca po zmarłej żonie, która zginęła w wypadku… To może uratować życie. Cudze. Wystarczy wypełnić oświadczenie woli. Mariannie życie uratują czyjeś płuca.

Napisz komentarz »