REKLAMA
Baner_BatterSol

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Zabrali okno. Jak żyć?

Opublikowano 25 listopada 2017, autor: Michał Szczęch

O głośnej aferze z wykupowaniem kamienic w Warszawie trąbi cała Polska. Wypowiadają się eksperci (mecenasi, organy ścigania). Bo to nieludzkie, by kupić mieszkanie z lokatorem i tak uprzykrzać mu życie, żeby się wyprowadził. W sprawie Piotra Biesiady (65 l.) z Nowej Soli prawie nikt nie chce się wypowiedzieć. Choć również Piotra kupiono razem z mieszkaniem, na licytacji. – Mi również uprzykrzają życie – skarży się mieszkaniec prowincji.

W przeszłości Piotr Biesiada prowadził firmę budowlaną.

– Zajmowałem się drobnymi remontami – opowiada. – Łapałem wszystko, co było, przeważnie drobne remonty, żeby się utrzymać. Wkopałem się w kilka nieopłacalnych inwestycji. Zacząłem chorować, bo wysiadł mi kręgosłup. Wstawili endoprotezę biodra. Pobyt w szpitalu i rehabilitacja ciągnęły się miesiącami. Nie mogłem pracować. Popadłem w długi. Żeby opłacić pracowników, wziąłem kredyty. W końcu sięgnąłem po chwilówkę. I zżarły mnie odsetki. Chorowałem coraz bardziej. Dziś mam pierwszą grupę inwalidzką, porażenie czterokończynowe i kilkadziesiąt tysięcy złotych zadłużenia – skarży się.

Mieszkanie, które Piotr odziedziczył po rodzicach, komornik wystawił na licytację. Znalazł się kupiec, który nabył mieszkanie wraz z lokatorem. Choć Piotr zadeklarował, że wyprowadzi się do końca marca 2018 roku (czyli do końca okresu ochronnego, w którym nie można dokonywać eksmisji), to wkrótce zaczęły się problemy.

Zabrali okno

Piotr siedział w kuchni, gdy w niedzielę (19 listopada) do mieszkania weszło dwóch mężczyzn.

– Co panowie robicie? – zapytał zdezorientowany.

Odpowiedzieli, że remont. A po chwili wyszli z wymontowanym oknem.

Na pomoc Piotr wezwał Ireneusza Urbana (rodzina i opiekun). Rozpętała się awantura. Na klatkę schodową wybiegła sąsiadka. Bała się, że szyby pękną i poleje się krew.

– Niech pani wezwie policję! – poprosił Ireneusz. Wezwała.

Policjanci spisali notatkę służbową. – Proszę mieć świadomość, że jeśli pan Piotr zamarznie gdy przyjdzie zima, to panowie możecie za to odpowiadać – rzucili do wynoszących okno i odjechali.

Wielką dziurę Piotr załatał kocem. Później wstawił płytę pilśniową. Mieszka tak do dziś. I boi się nie tylko, że którejś mroźnej nocy rzeczywiście zamarznie, ale też, że to nie koniec przykrości i utrudniania mu życia.

Kto pomoże?

O interwencję poprosił redakcję „Tygodnika Regionalna”.

W poniedziałek skontaktowaliśmy się z prokuraturą w Nowej Soli. – Z policji nie wpłynęło do nas żadne zawiadomienie o wszczęciu postępowania w opisanej sprawie – skomentował prokurator Tomasz Kulczycki. I nie wykluczył, że sprawa rzeczywiście może mieć znamiona przestępstwa.

By pomóc, skontaktowaliśmy się z kilkunastoma kancelariami prawnymi z Zielonej Góry i Nowej Soli. We wszystkich odmówiono udzielenia darmowej porady w sprawie. Odmówiono nam jej również w instytucjach, które prowadzą darmowe porady, finansowane m.in. przez ministerstwo i z pieniędzy z UE. Uznano, że się nie kwalifikujemy, bo darmową poradę otrzymać mogą tylko osoby do 26 roku życia i po 65 roku życia.

Udało nam się skontaktować z kupcem mieszkania. – Nie mam nic do powiedzenia – uciął kobiecy głos w słuchawce. Po chwili zadzwoniła do redakcji: – Nie jestem stroną w sprawie. Nie mogłam porozumieć się z tym panem, dlatego mieszkanie sprzedałam.

Kto obecnie jest właścicielem? Tego nie wiemy. Próbowaliśmy skontaktować się z mężczyzną, który wynosił okna. Automat w słuchawce poinformował (po niemiecku), że mężczyzna jest niedostępny.

Zadzwoniliśmy też na policję. – Podczas interwencji w mieszkaniu policjanci pouczyli strony, że sprawę należy rozstrzygnąć w sądzie – skomentowała Justyna Sęczkowska, oficer prasowy nowosolskiej komendy.

Czy mieli prawo zabrać okno?

– Jest to działanie na pograniczu prawa – komentuje mecenas Paweł Poźniak. I sprawę porównuje do afery związanej z kamienicami w Warszawie. Tam, przypomnijmy, wykupowano kamienice z lokatorami, po czym utrudniano im życie i zastraszano ich, by z kamienic się wynieśli.

– Jeśli mieszkanie zostaje kupione z lokatorem, to trzeba złożyć wniosek o jego eksmisję do sądu. Bo prawo chroni posiadacza (w tym wypadku Pitra Biesiadę – red.), nie zaś właściciela – kontynuuje P. Poźniak. Sugeruje, że sprawą powinna zająć się prokuratura, bo może mieć znamiona przestępstwa. I proponuje, że w razie konieczności może podjąć próbę mediacji z właścicielem mieszkania, w imieniu Piotra Poźniaka.

Do sprawy wrócimy.

PS

Mecenas Paweł Poźniak prowadzi darmowe porady prawne w każdą środę od 16.00 do 17.00 w Klasztorze u ojców Kapucynów w Nowej Soli.

Napisz komentarz »