Wasze sprawy

Marzą o normalnym wuefie

Opublikowano 25 listopada 2017, autor: PS

Wrócił temat hali sportowej w Mirocinie Dolnym. Burmistrz Paweł Jagasek chce ją wybudować w następnej kadencji.

Elwira Hajnos-Pituch, dyrektor szkoły podstawowej w Mirocinie Dolnym, w swoim gabinecie trzyma projekt sali gimnastycznej z 1982 roku. Miała powstać za szkołą. Budynek miał być długi na 24 metry i szeroki na 23. Projekt opracowano w Centralnym Ośrodku Badawczo-Projektowym Budownictwa Ogólnego w Warszawie.

– Nic z tego nie wyszło, bo dyrektor umarł. Następca nie kontynuował tematu. Okazało się, że teren jest grząski i pomysł poszedł w odstawkę – wspomina E. Hajnos-Pituch.

Mimo to, każdy kolejny burmistrz obiecywał, że sala powstanie.

– Widziałam, trzy albo cztery projekty. Jakbym dobrze poszukała w szkolnym archiwum, to bym je jeszcze znalazła. Niestety żadne prace nie ruszyły – dodaje dyrektorka.

Ostatnia koncepcja zakładała, że hala stanie obok szkoły. Ostatecznie burmistrz Andrzej Ogrodnik, tuż przed wyborami zdecydował, że wybuduje orlik

– Pytano nas, czy chcemy czekać na salę, czy wolimy boisko. Wiedziałem, że hali się nie doczekamy, więc zdecydowaliśmy się na orlika – wspomina Jerzy Różycki, wuefista.

Chcą normalności

W ciepłe dni, to właśnie na orliku odbywają się wszystkie wuefy.

– Wiosną i latem gramy w siatkówkę. Trenujemy gry zespołowe. Schody zaczynają się zimą – tłumaczy J. Różycki.

W szkole jest tylko mała salka. Lekcje ograniczają się do gimnastyki, albo pingponga.

– Nie ma mowy o żadnej grze zespołowej. Jak wypadnie, że dwie klasy mają wuef, to jedna ćwiczy na korytarzu – opowiada nauczyciel. J. Różycki wyliczył, że dzieci trenują na zewnątrz przez siedem miesięcy w roku.

– Tylko deszcz nas odstrasza – mówi.

Jego zdaniem uczniowie już dawno udowodnili, że zasługują na salę gimnastyczną.

– Od trzech lat mamy sukcesy lekkoatletyczne. Funkcjonuje klub Mirotka. Dwa lata temu byliśmy mistrzami powiatu w piłce ręcznej, chociaż trenowaliśmy na dworze. Dobrze szło nam także w kosza. Jest zapał i chęć, ale brakuje bazy. Nie domagamy się luksusów. Chcemy normalności – mówi J. Różycki.

Hangar i namiot odpadają

Temat sali w Mirocinie ożył, bo P. Jagasek wpisał do przyszłorocznego budżetu 70 tys. zł na projekt budowlany. Planuje pozyskać środki z ministerstwa sportu.

– Gdyby udało nam się dostać milion złotych dofinansowania, to w latach 2019-2020 zbudujemy salę – mówi. Będzie to już jednak w przyszłej kadencji, więc burmistrz szybko dodaje: – Nie rzucam słów na wiatr. Obiecałem boisko w SP 1 i jest. Salę też zbudujemy, jeśli mieszkańcy znów mi zaufają – zapowiada.

Budynek miałby powstać na starym boisku piłkarskim przed szkołą. E. Hajnos-Pituch oczami wyobraźni widzi już apele, które będą się tam odbywały.

– Chciałabym, żeby to była sala z prawdziwego zdarzenia, z szatniami, toaletami i prysznicami, a nie hangar. My tu mamy 200 dzieci, które odnoszą sukcesy sportowe. Jesteśmy jedną z nielicznych szkól w powiecie, która nie ma jeszcze sali gimnastycznej. Ponad 30 lat na nią czekamy – mówi.

Radą burmistrzowi służy też J. Różycki. – Fajnie gdyby zmieściło się tam chociaż boisko do koszykówki. Namiot nie wchodzi w grę. Jest niefunkcjonalny. Trzeba go ogrzewać, a nawierzchnia jest z poliuretanu i łatwo o kontuzję – tłumaczy.

P. Jagasek ma inną wizję. – To będzie inwestycja za góra 2 mln zł. Mała sala, bez trybun. Z szatniami i magazynkiem. Zrobimy też łącznik do szkoły. Więcej nie potrzeba – kończy.

Napisz komentarz »