REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Uratował czyjeś życie? Możliwe

Opublikowano 25 listopada 2017, autor: Michał Szczęch

Czy doszłoby do tragedii, gdyby Paweł nie zatrzymał pijanego kierowcy i nie powiadomił policji?

W sobotę (18.11) w Nowej Soli, na rondzie koło Mrówki, Paweł zobaczył samochód bez tablic rejestracyjnych. Ruszył za nim. Było już ciemno, bo po 18.00. Paweł mrugał światłami, żeby kierowca się zatrzymał. – Myślałem, że może zgubił tablice – opowiada. – Chciałem przestrzec, żeby nie dostał mandatu.

Chodnikiem szli ludzie!

Nagle samochód bez tablic zaczął jechać wężykiem, od prawej do lewej. Zjechał na sąsiedni pas. Później na krawężnik przy ulicy Zielonogórskiej. Chodnik od jezdni dzieli tam wąski pas zieleni. – Mogło dojść do tragedii – twierdzi Paweł. Przecież chodnikiem szli ludzie.

Samochód bez blach prawie uderzył w latarnię. Jechał w kierunku Niedoradza. Skręcił na Zakęcie. Paweł za nim.

– Dzwonimy na policję – ustalił z dziewczyną. Nie chcieli mieć wyrzutów sumienia, jeśli doszłoby do nieszczęścia.

Paweł dalej mrugał. Kierowca nie reagował. Zatrzymał się dopiero pod domem. Wysiadł, jak gdyby nigdy nic.

– Nie ma pan tablic – powiedział Paweł.

– Dzięki – wymamrotał kierowca. Chciał dać 50 złotych. Paweł poczuł woń alkoholu.

Kierowca poszedł do domu. Po chwili wrócił z dwiema kobietami. Otworzyli bramę, żeby wjechać autem na posesję.

– Pan nigdzie nie pojedzie – powiedział Paweł. – Policja za chwilę tu będzie.

Kierowca chciał Pawła przekupić. Nie skusił się. Przypilnował pijanego kierowcę do przyjazdu funkcjonariuszy.

Gratulujemy wzorowej postawy

Justyna Sęczkowska, oficer prasowa nowosolskiej komendy, chwali Pawła. – Być może uratował komuś życie, bo mężczyzna jechał od jednej krawędzi do drugiej.

Pijany kierowca ma 47 lat. To mieszkaniec Nowej Soli. Jechał fordem bez przeglądu i ubezpieczenia. 47-latek nigdy nie miał prawa jazdy! Badanie alkomatem wykazało dwa promile.

– Został zatrzymany i osadzony w policyjnym areszcie – kontynuuje J. Sęczkowska. – Odpowie przed sądem.

Nie czuje się bohaterem

– Zrobiłem to, co każdy zrobić powinien – Paweł przyznaje skromnie. – Kiedyś też wsiadłem pijany za kierownicę. Błędy młodości, miałem 16 lat. Wpadłem w ręce policji. To była straszna głupota, nieodpowiedzialność. Dziś to wiem, dlatego nie mogłem nie zareagować w sobotę. Przecież ten kierowca mógł zabić albo siebie, albo kogoś, a ja miałbym wyrzuty sumienia, że go nie powstrzymałem.

Napisz komentarz »