REKLAMA

Samorząd

Nie chcą nowego radnego?

Opublikowano 23 grudnia 2017, autor: Michał Szczęch

Odkąd Marian Małachowski, radny z gminy Siedlisko, zmarł na raka, w niewielkim Kierznie nie można wyłonić następcy.

Pierwsze wybory uzupełniające miały odbyć się pół roku temu. Ale się nie odbyły, bo nie zgłosił się chętny, by startować. Ani jeden.

Kolejne wybory, zgodnie z procedurą, ogłoszono na luty 2018 roku. Do minionego poniedziałku można było zgłaszać kandydatów u komisarza wyborczego. Szkopuł w tym, że ponownie nikt się nie zgłosił.

– W takim wypadku do końca kadencji rada może obradować z wakatem ? wyjaśnia Stanisław Blonkowski z biura delegatury komisarza wyborczego w Zielonej Górze.

To z szacunku

– Rzeczywiście, wyjątkowa sytuacja ? potwierdza Maria Miśkiewicz, sekretarz gminy Siedlisko. – Pan Małachowski był bardzo dobrym radnym. Udzielał się społecznie. Czuł się gospodarzem Kierzna. Z własnej, nieprzymuszonej woli pilnował chociażby placu zabaw. Wyjątkowa postać ? ocenia pani sekretarz. I podkreśla: – Myślę, że fakt braku chętnych, by wystartować w miejsce pana Małachowskiego, wynika z szacunku do tego radnego. Pewnie nikt nie chciałby być do niego porównywany. Poza tym ? śmieje się sekretarz ? gdyby w Kierznie ludziom żyło się źle, pewnie znalazłby się kandydat. Ale tam żyje się dobrze, gmina dużo robi dla mieszkańców, nie mają na co narzekać ? przekonuje.

Ty powinnaś być radną!

Kierzno to najdalej na wschód wysunięta wieś gminy Siedlisko. Niewielka, bo mieszka tu raptem 20 rodzin. Wieś leży na styku lubuskiego i dolnośląskiego. Miesiąc temu zamknięto jedyny sklep.

– Jak wrona leci nad Kierznem, to się skrzydłem zasłania – mówi Ryszard Jędrak. I wcale nie na żarty tak mówi. – Czujemy się zapomniani przez gminę – dodaje Sylwia, żona Ryszarda. Sąsiadka Magdalena Bauer potakuje. Potakuje też Bartek Osiński. – Stąd tylko wyjechać – twierdzi. Ma 23 lata. Pracuje w Nowej Soli. Więc w gminie Siedlisko, a tym bardziej w Kierznie, nic B. Osińskiego nie trzyma.

Gdy po zmroku Sylwia wraca do domu, modli się, żeby nie wpaść w kałużę na dziurawym poboczu, bo przy głównej drodze, wiodącej do domu Jędraków nie ma nawet chodnika. Brakuje też lamp. Dlatego Jędrakowie (i nie tylko oni) chodzą z latarkami, gdy ciemno. Jedna jedyna lampa w tej części wsi, ta przy skręcie na Dębiankę, gaśnie przed północą. – W efekcie można paść ofiarą na przykład rozpędzonego samochodu, albo wilków, które watahą podchodzą pod domy – skarżą się mieszkańcy.

Może radny mógłby coś zdziałać, gdyby był? – Nikt nam nawet nie powiedział, że można się zgłaszać, że zbliżają się wybory uzupełniające – złoszczą się mieszkańcy. Wystartować mogłaby na przykład Magdalena Bauer, o której mówią, że się nikogo nie boi i potrafi walczyć. Kiedyś koleżanki mówiły przecież do Magdy: – Ty powinnaś być radną!

Napisz komentarz »