REKLAMA
baner_citroen_970x250_C3_18-09-2017

Sport

Nadzieja na lepsze jutro

Opublikowano 06 stycznia 2018, autor: Jakub Kłyszejko

Czas na podsumowanie występów zielonogórskich żużlowców w minionym roku. Rzeczywiście było tak źle, czy na chłodno możemy ocenić ten rok trochę inaczej?

Rok 2017 był dla Ekantor.pl Falubazu pełen zwrotów akcji. Piękne zwycięstwa, indywidualne sukcesy, ale też porażki na torze i poza nim. Po zwycięstwie w rundzie zasadniczej liczono na wywalczenie przynajmniej medalu. Wszyscy wiemy, jaki był finisz. Klapa najpierw w półfinale z Unią Leszno, następnie porażka w meczu o brąz z gorzowską Stalą. Czwarte miejsce było jednak dopiero początkiem złego. Na konferencji prasowej z klubem pożegnał się Jarosław Hampel. Z tego co mówił, niby wszystko było dobrze, no ale… „Mały” wrócił na leszczyńskie „stare śmieci”. Kilka dni później dziwne rzeczy zaczęły się dziać wokół Jasona Doyle`a. Mistrz świata podobno był dogadany z prezesem Zdzisławem Tymczyszynem, ale jak potem przyznał, „podałem tylko rękę na pożegnanie”. Australijczyk dostał lepszą finansowo ofertę od Get Well Toruń i bardzo szybko zapomniał o Zielonej Górze. Nie pamięta już też swojego pożegnania z „Aniołami” i stylu, w jakim odchodził. Na koniec sprawa chorej matki trenera Marka Cieślaka spowodowała, że ten wrócił do rodzinnej Częstochowy i tam poprowadzi Włókniarza. Zbudował skład i… zostawił Falubaz na lodzie. Działacze musieli działać szybko i całkowicie przebudowali sztab szkoleniowy. Za juniorów będzie odpowiadał Aleksander Janas, a z pierwszym zespołem popracuje Adam Skórnicki. Koniec końców zmiany mogą wyjść zielonogórzanom tylko na dobre.

Zmiany, które mogą być początkiem dobrego

W zakończonym przed kilkoma dniami roku nie działy się jednak tylko złe rzeczy. Przecież Falubaz wygrał rundę zasadniczą. Ostatni, zwycięski bieg w Toruniu będzie pamiętany bardzo długo. Patryk Dudek został wicemistrzem świata i najlepszym debiutantem w historii cyklu Grand Prix. Kibice zgotowali mu mistrzowskie powitanie przy W69, a sam „Duzers” nie ukrywał wzruszenia. W Tarnowie podczas inauguracji sezonu, kibice zobaczą zupełnie inny Falubaz. Drużyna została całkowicie przebudowana. Grzegorz Zengota, Michael Jepsen Jensen, Kacper Gomólski, Martin Smoliński i Mads Hansen. Szczególnie powrót pierwszego z nich, wychowanka, wywołał wiele pozytywnych emocji wśród kibiców. Umowę przedłużył Jacob Thorssell, a formację juniorską będą tworzyć Alex Zgardziński, Mateusz Tonder i Sebastian Niedźwiedź. Trener Skórnicki może mieć kłopot bogactwa, ponieważ kilku ambitnych żużlowców powalczy o ostatnie miejsce w składzie. Zespół będzie się opierał przede wszystkim na Dudku, Piotrze Protasiewiczu i „Zengim”. Mocnym punktem mają być też doparowi, na których mocno liczy trener. Sezon 2018 musi być też przełomowy dla Zgardzińskiego i Niedźwiedzia. Jeżeli ci w tym roku nie wystrzelą, to mogą mieć duży problem ze znalezieniem przyszłego pracodawcy i kontynuacją swojej kariery.

Okiem prezesa…

– Był to dla nas rok pełen różnych zwrotów akcji. Począwszy od pierwszego miejsca w rundzie zasadniczej po nieudane play-offy i czwarte miejsce na koniec. Do tego dość dziwny okres transferowy. Duże zmiany w drużynie, łącznie z trenerem. Wyciągamy wnioski, a sezon mimo wszystko oceniamy pozytywnie. W skali szkolnej wystawiłbym za pierwszą część piątkę, za drugą trójkę, co łącznie daje nam ocenę dobrą. Klub jest stabilny, poprawiliśmy szkolenie młodzieży, wzmocniliśmy kadrę szkoleniową. Jestem zadowolony, choć niedosyt oczywiście pozostaje. Nie byłbym szczery, gdybym nie powiedział, że chcieliśmy czegoś więcej niż czwartego miejsca. Mając w składzie aktualnego mistrza i wicemistrza świata, to naturalne, że chcieliśmy lepszego wyniku. Jest to pewne rozczarowanie, ale taki jest sport. Wszystkie pozycje od pierwszej do ósmej muszą być zajęte – powiedział nam prezes klubu Zdzisław Tymczyszyn.

Szef Falubazu z optymizmem i nadziejami patrzy na nowy sezon. Niektórzy już spisują Falubaz na straty, ale według Tymczyszyna, wcale nie musi być źle. – W Nowym Roku nadal chcemy budować stabilną pozycję klubu. Duży nacisk będzie położony na szkolenie młodzieży. Zespół jest i będzie budowany w oparciu o swoich wychowanków. Chcemy ich mieć możliwie jak najwięcej. Cieszę się z transferu Grzesia Zengoty. Ostatecznie zmiany na stanowisku trenera również widzimy pozytywnie. Wchodzimy z nadziejami w przyszły sezon. Jakie oczekiwania? To są sportowcy, którzy będą walczyli o jak najlepszy wynik. Każdy będzie chciał dołożyć jak najwięcej punktów do tego, aby drużyna osiągała dobry rezultat. Chcemy fajnie wejść w sezon. Dobrze byłoby wygrać pierwsze trzy mecze. To jest nasza najbliższa perspektywa. Wcześniej na obozie integracyjnym chcemy stworzyć fajną atmosferę. Zbudowanie dobrych relacji w zespole jest bardzo ważne ? zakończył prezes Ekantor.pl Falubazu.

Słaby wrzesień, ale rok nie do końca taki zły

– Ja bym tego sezonu do końca nie spisywał na straty – mówi Maciej Noskowicz, dziennikarz Radia Zachód. – Tak się składa, że w polskim żużlu najważniejsze są play-offy. Wrzesień rzeczywiście nam nie wyszedł, ale wcześniej Falubaz miał sporo fajnych meczów. Pokazywał klasę i nie przez przypadek wygrał rundę zasadniczą. Mam dylemat, w jaki sposób ocenić zielonogórską drużynę. Jeżeli przez pryzmat wyniku, to Falubaz rzeczywiście jest największym przegranym. Nie wyszły mu najważniejsze mecze, półfinał i dwumecz o brąz. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę na fakt, że w przeciągu sezonu ponieśliśmy tylko kilka porażek. Sporo natomiast było fantastycznych występów. W najważniejszych meczach zabrakło świeżości. Leszno i Wrocław potrafiły przygotować najlepszą formę mentalną na koniec sezonu. Tego zabrakło w Zielonej Górze. Właściwie do dzisiaj nie poznaliśmy odpowiedzi, dlaczego. Sam się zastanawiam, co takiego się wydarzyło, że we wrześniu ten bardzo mocny Falubaz stał się przeciętnym zespołem – kończy nasz ekspert.

Napisz komentarz »