REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Otruła się w Stypułowie?

Opublikowano 06 stycznia 2018, autor: PS

54-letnia Władysława pokłóciła się mężem i wyszła z domu. Usiadła pod transformatorem i łyknęła tabletki. Martwą kobietę znalazł syn.

W sobotę (30.12) w jednym z domów w Stypułowie trwała impreza. Rodzina od rana piła alkohol. Wieczorem 54-letnia kobieta pokłóciła się z mężem i zdenerwowana wyszła z domu. Wybiegł za nią syn. Chwilę rozmawiali. Mężczyzna wrócił do domu, a matka została na zewnątrz. Gdy długo nie wracała, syn znów poszedł jej poszukać. Znalazł ją niedaleko domu. Leżała w krzakach pod transformatorem. Nie oddychała, więc pobiegł wezwać pomoc. Na miejsce przyjechała policja i pogotowie. Niestety kobiety nie udało się uratować.

Funkcjonariusze zatrzymali ojca i syna. Obaj mieli po 1,6 promila. Trafili do policyjnego aresztu, żeby wytrzeźwieć. Syn był agresywny, a ojciec załamany. Policjanci bali się, że coś sobie zrobi. Rano przesłuchano ich i wypuszczo no. – Ich zeznania są zbieżne. Na tę chwilę nie są podejrzanymi – mówi Tomasz Kulczycki, szef nowosolskiej prokuratury.

Już próbowała

Sekcja zwłok wykazała, że na ciele kobiety nie było żadnych śladów, które wskazywałby na udział osób trzecich. Znaleziono przy niej tabletki uspokajające. Badania potwierdziły, że zażyła sporą ilość proszków.

– Czekamy jeszcze na szczegółowe wyniki toksykologii. Wszystko wskazuje jednak na to, że mamy do czynienia z samobójstwem – mówi prokurator.

Udało nam się ustalić, że Władysława już raz próbowała się zabić. Leczyła się też odwykowo.

Bogata kartoteka

Rodzina Władysławy nie ma dobrej opinii we wsi. Mieszkańcy kojarzą, że kobieta przychodziła po paczki żywnościowe. Mówią, że w jej domu często się piło. Były też interwencje policji. Synowie mieli do czynienia z wymiarem sprawiedliwości. Prokuratura potwierdza, że kartoteka rodziny jest bogata. Są tam m.in. awantury, kradzieże, włamania i jazda po alkoholu.

Napisz komentarz »