REKLAMA
Baner_BatterSol

Aktualności, Wasze sprawy

Szczęście pani Zającowej

Opublikowano 20 stycznia 2018, autor: Michał Szczęch

– Jeśli się kogoś kocha, to ważniejsze jest jego szczęście niż własne ? uważa Izabela Zając, żona i matka rajdowców.

– Jestem mamuśka ? przedstawia się Izabela Zając. Zaprasza na herbatę i ciasto. Prowadzi do zielonego domu.

– Jak wy możecie tak mieszkać? – często pytają ludzie.

Bo Zającowie mieszkają na środkowym piętrze. Na dole rodzice Izabeli, na górze jej siostra z mężem i dziećmi. Są dwa psy. Pod nogami pląta się kot.

– Jesteśmy jak włoska rodzina ? tak Izabela odpowiada zdziwionym. Specjalnie szukali domu, w którym się wszyscy pomieszczą.

– Jaki porysowany stół! ? dziwią się koleżanki, gdy przychodzą na kawę.

– Ten stół ma duszę ? mówi Izabela. – Porysowały dzieci. To pamiątka.

Izabela nie przywiązuje wagi do rzeczy materialnych. Najważniejsza jest dla niej rodzina. Czy w takim razie ludzie słusznie się dziwią, że Izabela zrezygnowała z zagranicznych wyjazdów, z wymarzonego auta i z innych przyjemności, by syn Maciek i mąż Mariusz mogli spełniać się w swojej pasji?

Zaczęło się… 30 lat temu

Jako nastoletnia dziewczyna, Izabela jeździła w rajdach amatorskich, ze swoim ojcem, jako nawigator. Ścigali się dużym fiatem trasami pod Nową Solą. Więc bardzo prawdopodobne, że w Maćku płynie krew Izabeli. Syn auta kocha od dziecka, zupełnie jak mama. Na swojej pierwszej komunii woził gości po podwórku. Dostał od rodziców zepsutego opla. Koledzy na dyskotece, a Maciek siedział w garażu. Po dwóch latach powiedział: Mamo, naprawiłem. Izabela chwaliła się mechanikom i wszyscy byli w szoku.

Zaszczepiła w Maćku miłość do samochodów (razem z mężem rzecz jasna), więc cztery lata temu właściwie nie miała wyboru. Syn oznajmił, że wystartuje w rajdzie, z tatą w roli nawigatora. – Dasz forda ? zapytał. – Bierz ? odpowiedziała. Ford KA, wymarzony, stuningowany, z Hamburga. Cieszyła się nim pół roku. Bo syn zadzwonił po rajdzie: – Mamo, auta już nie masz.

Ford poszedł do kasacji. Izabela nie miała pretensji. – Najważniejsze, że wy jesteście cali! – powiedziała. I rzuciła się chłopakom w ramiona.

Włosy z głowy rwała nie raz. Choćby wtedy, gdy wylądowali w rowie. Albo jak zginął mistrz Polski. Wtedy człowieka nachodzą czarne myśli.

Stół, który gasi spory

Maciek i Mariusz załapali bakcyla. Startują do dziś. Zdobywają puchary. Wzięli pożyczkę na hondę. Izabela im wybaczyła. Dołączyła do teamu. Forda zastąpiła Renatą (srebrne Renault sprzed ćwierć wieku), która w czasie rajdów jest autem serwisowym.

Profesjonalne teamy rozkładają namioty. Wystawiają ekspresy, lodówki. Luksus, profesjonalizm. Izabela rozkłada parasol, zwykły, ogrodowy. Stół buduje z opon. Rozstawia krzesła z plastiku. Pali grilla. I ludzie z profesjonalnych teamów schodzą się do Zająców. Bo stoisko może i amatorskie. Ale ma duszę, jak ten stół z zielonego domu, który gasi spory.

Ojciec i syn – dwóch mężczyzn i charaktery podobne. Bywa, że się pokłócą, zupełnie jak we włoskiej rodzinie. Izabela przyjęła zasadę, że wtedy się nie odzywa. A na zgodę przyrządza po rajdzie obiad. Ona jest specjalistką od mięs. Babcia gotuje rosół. Siostra piecze najlepsze ciasta. Siadają przy porysowanym stole. Na wielkim telewizorze puszczają nagrania z rajdów. Jedzą i oglądają. Rodzina, to najwierniejsi kibice.

 

Największa fanka Maćka (obok Izabeli)

 

Paulina do teamu Zająców dołączyła rok temu. Maćka poznała w… warsztacie, jego własnym. Zajrzała raz. Wpadł jej w oko, więc zaglądała częściej, pod byle pretekstem, że niby coś się zepsuło, byle znowu Maćka zobaczyć.

Zawiózł Paulinę na zamknięty plac i jeździł z prędkością jak na rajdzie. Zaiskrzyło. Są parą. Jeszcze niezaręczeni, ale Izabela innej synowej sobie nie wyobraża. – W trakcie wyjazdów na rajdy sprawdza się doskonale, więc dlaczego w życiu miałaby się nie sprawdzić? Bo rajdy ? uważa Izabela ? najlepiej weryfikują człowieka, jego charakter i miłość. W rajdach jest wszystko: łzy, uśmiech, kłótnie, godzenie się. Dzielimy jeden pokój, jedną podłogę, ostatnią bułkę i parówkę. Rajdy uczą wybaczania. I tego, że jeśli się kogoś kocha, to ważniejsze jest jego szczęście niż własne.

 

Ale o czym ty mówisz!?

 

– Iza, co my osiągnęłyśmy? ? zdołowała się koleżanka. – W gronie znajomych jest sędzia, adwokat, lekarz. Ich dzieci studiują na Cambridge. Jakie oni mają samochody! Jakie domy…

– Ale o czym ty mówisz!? – przerwała jej Izabela. Przez te wszystkie lata spokojnie mogłaby odłożyć na przykład na wakacje w tropikach (all inclusive na Kanarach), na dobrą furę, markowe kosmetyki. Wybrała rajdy.

– Ja jestem najbardziej szczęśliwa – odpowiedziała koleżance. –  Bo mam Superzająców!

Syn Maciej za kierownicą i ojciec Mariusz jako nawigator przez cały rok 2017 spisywali się tak świetnie na rajdowych trasach, że zwyciężyli w całorocznej klasyfikacji rajdów Dolnego Śląska, a konkretniej w Samochodowych Mistrzostwach Dolnego Śląska 2017. W sobotę (20.01) w trakcie uroczystej gali na zamku w Książu odbiorą statuetki. Brawo! Chcecie dowiedzieć się więcej o tym niezwykłym teamie? A może ktoś chce ich sponsorować? Koniecznie zajrzyjcie na stronę www.ZajacTeam.pl

 

Napisz komentarz »