REKLAMA
Baner_BatterSol

Aktualności, Polityka

Nie odchodzę z Nowoczesnej!

Opublikowano 27 stycznia 2018, autor: Rafał Krzymiński

– Wobec licznych plotek – może niektórych ucieszę, innych zmartwię… ale nie było żadnych rozmów o moim przejściu do innego klubu poselskiego i zajęciu stanowiska Ministra Cyfryzacji – mówi poseł Paweł Pudłowski, szef lubuskich struktur partii.

Wieść niesie, że przechodzi pan do Porozumienia, nowej partii Jarosława Gowina, a stamtąd prosta droga do PiS?

– Mam dużo pytań o to, czy zostanę ministrem cyfryzacji w rządzie Mateusza Morawieckiego, po tym jak przejdę do Porozumienia. Może dlatego, że jestem zaprzyjaźniony z posłem Zbigniewem Gryglasem, który trafił do Gowina z Nowoczesnej i Arturem Zasadą, którego znam i szanuję od wczesnej młodości. A może dlatego, że stanowisko to nie zostało jeszcze obsadzone, a ja jestem przewodniczącym sejmowej Komisji Cyfryzacji, Innowacyjności i Nowoczesnych Technologii. Chciałbym rozwiać wszelkie plotki. Niektórych zmartwię, innych ucieszę. Nie prowadzę takich rozmów, nie ma takich uzgodnień.

 Mówią o panu przedsiębiorca o umiarkowanie konserwatywnych poglądach. Jest pan liberałem, czy konserwatystą?

– Trudne pytanie. Określam się mianem człowieka środka. Jestem z pewnością tolerancyjny wobec osób nastawionych bardziej prawicowo, czy lewicowo. Szanuję naszą ludzką odmienność. Do wyborów szedłem z hasłem „rozsądek w polityce” i tej zasadzie jestem wierny. Dobrym przykładem jest sprawa aborcji. Osiągnięty wiele lat temu konsensus z pewnością nie satysfakcjonuje żadnej ze stron, ale został uzgodniony i jest obowiązujący. Obecna polaryzacja sceny politycznej nie rokuje wypracowania nowego porozumienia przez partie polityczne, a zmiany spowodują jeszcze większe napięcia społeczne. Moim zdaniem konieczna jest edukacja, tłumaczenie znaczenia i konsekwencji inicjacji seksualnej, dostęp do antykoncepcji. W tak ważnej spawie potrzebna jest ogólnokrajowa, poważna debata, która mogłaby prowadzić do referendum.

 A jak pan zagłosował?

–  Sprzeciwiłem się skierowaniu do komisji ustawy zaostrzającej przepisy. Brałem wielokrotnie udział w protestach kobiet, m.in. w Warszawie i Zielonej Górze przeciw zaostrzeniu ustawy o aborcji. Projekt obywatelski, liberalizujący przygotowała Barbara Nowacka. Niektóre osoby z Nowoczesnej włączyły się do zbierania podpisów pod tym projektem. Dla mnie idzie on za daleko ? na przykład przepis dający 15. letniej dziewczynie prawo do samodzielnej aborcji ? bez zgody i wiedzy rodziców. Wstrzymałem się, z uwagi na koleżanki i kolegów, którzy się zaangażowali, chociaż uważam, że ten projekt również powinien zostać odrzucony.

A nie za dużo tej lewicy w pana partii?

– Część osób, które działają w polityce, liberalizm światopoglądowy stawia na pierwszym miejscu i rozumiem ich rozczarowanie, że ustawa nie trafiła do prac w komisjach. Nowoczesna jednak od początku była przede wszystkim partią modernistyczną, kwestię światopoglądu zostawiła w gestii każdego z nas.

 Nowoczesna ma kłopoty. Jak wpływa to na przygotowanie się do wyborów w Nowej Soli i Zielonej Górze?

– Priorytetem dla nas są jesienne wybory samorządowe. Chcemy odgrywać ważną rolę w regionie. Zależy mi na tym, aby ludzie zaangażowali się do walki o Nowoczesną Polskę, czyli dobrze zorganizowaną administrację, obniżenie kosztów działania państwa. Krajowa polityka ma wpływ na realizację lokalnej strategii wyborczej. Rok temu mieliśmy 30 proc. poparcia, teraz 8-10 proc. Wiadomo, jest trudniej. Myślimy o szerokiej koalicji Nowoczesnej z innymi ugrupowaniami politycznymi i ruchami społecznymi. Wiemy, że PSL do sejmików idzie sam, ale może spotkamy się na innych listach. Nasza koalicja powinna stawiać na ludzi, którzy chcą odgrywać ważną rolę w regionie, a mniej na znaczek partyjny.

Czyli czekacie na dole, kiedy góra się dogada?

– I tak i nie. Prowadzimy rozmowy na temat konkretnych osób. Poznajemy nasze plany i programy. Ważne, żeby nie były sobie przeciwstawne, żebyśmy w sprawach lokalnych osiągnęli minimum programowe. Wiadomo, że mamy różne pomysły. Czekamy z ogłoszeniem decyzji i wspólnych list na porozumienie krajowe, bo od tego będzie zależeć z kim zawrzemy sojusz i na jakich zasadach.

W Zielonej Górze macie kilku kandydatów?

– Niezręcznie jest prezentować te nazwiska, bo gdy dojdzie do uzgodnień wewnątrz koalicji, trzeba się będzie wycofywać.

SLD ma już kandydata na prezydenta Zielonej Góry – Tomasza Nesterowicza.

– To z pewnością wartościowy kandydat. Moim zdaniem, w przypadku działań wspólnych trzeba porównać poparcie społeczne kandydatów koalicjantów, aby stwierdzić, który ma największe szanse na zwycięstwo. Może być również tak, że wszyscy ogłoszą swoich kandydatów, a później w wyniku uzgodnień, te osoby będą pokazywane jako część wspólnego obozu. Rozmowy trwają…

 Wielu wyborców namawia was, żebyście się pospieszyli, bo w walce z PiS nie ma na co czekać.

–  Rozmowy powinny być zamknięte jak najszybciej. Strategia wyborcza określi kiedy, i co będziemy ogłaszali.

 Z ruchami miejskimi też będziecie współpracować?

– Ogromną wartością dla mnie są niepartyjne ruchy miejskie oparte na wolontariacie i sprawach, które są ludziom bliskie, nie tylko na poziomie wojewódzkim, ale również miejskim i dzielnicowym.

Do wiosny będziecie gotowi?

– Trudno mi wyrokować, kiedy dokładnie to nastąpi. Lokalnie z pewnością będziemy dogadani, ale nie mogę podać konkretnej daty.

Nowoczesnej się zarzuca, że jest mało aktywna?

– W Lubuskiem Nowoczesna ma 250 członków, w Gorzowie trzech radnych, prezydenta Nowej Soli, wiceburmistrza Gubina. Poza nimi nie mamy osób zajmujących ważne stanowiska w regionie i z tego może wynikać ocena aktywności. Miesiąc temu ogłosiliśmy dziesięciopunktowy plan strategii samorządowej. Stawiamy w nim m.in. na budowę nowoczesnego szpitala wojewódzkiego. Dostrzegamy potrzebę zadbania o seniorów. W Zielonej Górze nie ma za dużo miejsc opieki dla osób starszych. Problem będzie narastał z powodów demograficznych.

Prezydent Tyszkiewicz ogłosił, że będzie ubiegał się o piątą kadencję i że wycofuje się z wielkiej polityki. Chce bronić samorządności. Wystartuje pod własnym szyldem. Nie żal panu?

–  Gratuluję nowosolanom! Tyszkiewicz jest świetnym prezydentem, wielokrotnie wyróżnionym w konkursach ogólnopolskich. Od początku mówił, że będzie startować pod własnym szyldem. Żeby osiągnąć sukces w polityce krajowej trzeba się temu poświęcić. I ciężko to zrobić będąc prezydentem ważnego polskiego miasta. Zawsze mogłem i mogę liczyć na Wadima Tyszkiewicza. Zaufał mi i wprowadził do polityki. Namawiałem go, żeby startował na przewodniczącego partii.

A pan nie zniechęcił się do polityki?

– Zrozumiałem, że jako poseł opozycji mam ograniczone narzędzia wpływu na rzeczywistość. Będąc przedsiębiorcą, zatrudniałem wiele osób, prowadziłem wiele inwestycji. Brakuje mi bezpośredniego oddziaływania na ważne sprawy. W Polsce nie ma niestety zwyczaju, aby włączyć posłów opozycji do działań operacyjnych. Może to kwestia kultury politycznej? Może wzorem krajów zachodnich kiedyś do tego dojrzejemy.

Dziękuję za rozmowę.

Napisz komentarz »