REKLAMA
baner_citroen_970x250_C3_18-09-2017

Ludzie, wydarzenia

Jakby diabeł w nią wstąpił

Opublikowano 27 stycznia 2018, autor: Michał Szczęch

– Z Heleną S. stało się coś niedobrego. Jakby diabeł w nią wstąpił… – brzmi fragment uzasadnienia wyroku, który w poniedziałek wygłosił sędzia Jacek Kanclerz, cytując zeznania świadków i pokrzywdzonej. Wyroku, dodajmy, skazującego.

Pokrzywdzoną w sprawie jest Ernesta, 84-letnia mieszkanka Nowej Soli, ofiara przemocy domowej (fizycznej, psychicznej i ekonomicznej). Nad Ernestą znęcała się Helena S., czyli córka. Gehenna staruszki trwała od 2015 roku. – To wtedy z Heleną S. stało się coś niedobrego. Jakby diabeł w nią wstąpił ? mówił w poniedziałek na sali rozpraw sędzia Kanclerz.

Helena m.in. biła matkę po głowie, szarpała, wyzywała, poniżała, więziła w mieszkaniu.

O tej bulwersującej historii na naszych łamach pisaliśmy wielokrotnie, ostatni raz przed tygodniem, po wysłuchaniu mów końcowych obrońców i oskarżyciela.

– Linię obrony między bajki można włożyć ? stwierdził sędzia Kanclerz w miniony poniedziałek, odnosząc się między innymi do kwestii Hanny Rawskiej, sąsiadki, która jako pierwsza odważyła się pomóc Erneście. Obrona uznała, że Hanna zrobiła to nie z potrzeby serca, a dlatego, że miała chrapkę na mieszkanie. Szkopuł w tym, że mieszkanie nie należało przecież do Ernesty i Hanna Rawska o tym doskonale wiedziała. Czyn Hanny był zatem bohaterski.

Do tej bohaterskości, już po rozprawie, na korytarzu, odniosła się prokurator Katarzyna Wojciechowska, oskarżyciel w sprawie. – Obserwuję, że coraz częściej otoczenie pokrzywdzonych osób zaczyna reagować na problem. To ważne. Często to jedyny sposób, by pomóc ofiarom przemocy domowej, bo same przeważnie nie chcą o problemie informować, z obawy, albo ze wstydu ? zaznaczyła K. Wojciechowska.

Helena S. została w poniedziałek skazana na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Dlaczego w zawieszeniu? – Bo sąd chce jej dać ostatnią szansę – uzasadniał sędzia. W okresie zawieszenia kontrolę nad skazaną sprawować będzie kurator. Na Helenę nałożono też obowiązek pokrycia kosztów rozprawy, a także obowiązek wpłaty zadośćuczynienia na rzecz matki w kwocie 10 tys. złotych.

Sędzia Kanclerz w uzasadnieniu wyroku wskazał na złośliwość Heleny, na jej bezwzględne okrucieństwo wobec matki. – Ona widziała winę we wszystkich, tylko nie w sobie ? zaznaczył.

Prokuratura wnioskowała również o ograniczenie Helenie kontaktów z matką. Sędzia Kanclerz takiej kary nie wymierzył. – Trzeba wierzyć, że Helena S. się opamięta, że odwiedzi matkę w domu pomocy społecznej i ją przeprosi ? tłumaczył w poniedziałek. – Szkoda by było, gdyby pani Ernesta do końca swoich dni była już sama, bez rodziny.

Wyrok nie jest prawomocny.

Napisz komentarz »