REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Małe przystanie? To dla nas wyzwanie!

Opublikowano 10 marca 2018, autor: FP

Znamy już harmonogram rejsów Zefira i Laguny. Wycieczkowce ruszą na wody Odry w połowie kwietnia i po raz pierwszy będą regularnie zawijać do małych przystani. O szczegółach opowiada Łukasz Kozłowski, prezes stowarzyszenia Odra dla Turystów.

Przyzwyczailiście nas, że przełom lutego i marca to publikacja nowego harmonogramu rejsów. W tym roku tradycji stało się zadość.

– Spiąć to wszystko to jest naprawdę nie lada sztuka. Tak więc ruszamy od połowy kwietnia. Od niedzieli, tak trochę na szczęście. Od 2015 zaczynamy rejsy zawsze w połowie kwietnia. Gdybyśmy wypłynęli wcześniej, nie mielibyśmy jeszcze takiej pewności, co do pogody. Z drugiej strony tu też nie mamy, ale data wydaje się rozsądna. Zresztą, ludzie już się dopytują, kiedy ruszamy. A sezon potrwa do końca października.

Chyba, że w listopadzie przygrzeje…

Jeżeli będą przesłanki ku temu, by wtedy jeszcze popływać, to my z miłą chęcią.

Główna nowość tego sezonu to małe przystanie. Bo choć okazjonalnie korzystaliście z nich już rok temu, to dopiero teraz zostały uwzględnione w harmonogramie „na twardo”.

Tak, te przystanie funkcjonują już od połowy tamtego roku. Ale to był dla nas rok rozruchu. Chcieliśmy zobaczyć z czym to się je. Trochę woda pokrzyżowała nam plany, praktycznie od połowy czerwca większą część sezonu byliśmy w Głogowie i Frankfurcie. W tym roku podchodzimy do tematu ambitnie. Zakładamy, że wody nam wystarczy i dlatego wrzuciliśmy małe przystanie w twardy harmonogram. Pomysł na nie jest taki, że po pierwsze będziemy tam dopływać na różnego rodzaju wydarzenia. Jeśli ustalimy z gminami, powstanie jakaś inicjatywa, to my ją obsłużymy jako armator. Drugim pomysłem jest uwzględnienie przystani podczas rejsów grupowych. No i najważniejsze są te rejsy wpisane w harmonogram. Jeżeli robimy przepływy z miasta do miasta, to zawsze przez przystań. Oczywiście to będzie „przystanek na żądanie”. No i dwa razy w miesiącu proponujemy rejsy do przystani z głównych portów. Np. z Nowej Soli do Starej Wsi i z powrotem. Oczywiście w miarę możliwości naszej i naszych partnerów, będziemy te rejsy obudowywać. Np. pójdziemy na winnicę. Póki co chcemy te przystanie rozkręcić, żeby zaczęły funkcjonować w świadomości publicznej.

Będzie można np. w Bobrownikach złapać statek płynący z Nowej Soli do Cigacic, albo w drugą stronę?

Tak, oczywiście. Tyle tylko, że trzeba będzie nam to wcześniej zgłosić, bo nie zawsze możemy się tam akurat zatrzymać.

No i cena biletu jest zawsze taka sama podczas rejsu przepływowego. Niezależnie do tego, gdzie wsiadamy i gdzie płyniemy. Gdybyśmy chcieli to rozbić, cennik straciłby na czytelności.

Brzmi jak niemałe wyzwanie logistyczno-organizacyjne.

Musimy się wszystkiego nauczyć. Proponujemy taką formę i będziemy patrzeć, jak to się przyjmie. I na bieżąco poprawiać. Niezwykle motywujące i inspirujące jest to, że chyba nikt w Polsce jeszcze tego nie robił.

Jak zwykle robicie coś jako pierwsi.

No… trochę tak. Osobiście jestem niezwykle ciekawy, jak to wszystko zafunkcjonuje. Nie powiem, że się nie obawiam. To dla nas nowe wyzwanie. Staraliśmy się porozdzielać te przystanie po równo. One są rozsiane na 220 km Odry, więc jest to ambitne wyzwanie, nie tylko marketingowe, ale i typowo logistyczne. Jesteśmy dobrze przygotowani i wierzę, że damy radę.

Małe przystanie to główna tegoroczna atrakcja. Rozumiem, że wszystkie urozmaicenia rejsów z poprzednich lat zostają?

Kontynuujemy to, co się sprawdziło i proponujemy nowe atrakcje. Będzie więc kolejna edycja Bandy Odrzaków. Świetnie to się przyjęło. Niezmiennie będą rejsy z lokalnymi produktami, oprócz tego będzie też dużo ofert dla seniorów, ale też dla dzieci i młodzieży. Będą też imprezy związane z obchodami setnej rocznicy odzyskania niepodległości czy Rokiem Odry. Chciałbym też skomunikować rzekę ze ścieżkami rowerowymi, dlatego szukamy ludzi obeznanych w temacie, blogerów, zapalonych amatorów dwóch kółek, którzy pomogą nam w tym przedsięwzięciu.

Wiem, że to wróżenie z fusów, ale jak w tym roku wyglądają prognozy co do poziomu wody w Odrze?

Są dwie szkoły. Jedni mówią, że skoro nie było śniegu, to będzie katastrofa. Inni z kolei przekonują, że choć nie było śniegu, to był deszcz. I ta woda jest zamarznięta w gruncie. I wiosną będzie puszczać. Ja niezmiennie powtarzam, że pracuję na tym, co mam. Oczywiście, z wielką nadzieją patrzę w przyszłość, ale radzić sobie trzeba z każdą sytuacją, jaka nas zastanie.

Napisz komentarz »