REKLAMA

Samorząd

Rasizm, kłamstwa i ciosy poniżej pasa

Opublikowano 31 marca 2018, autor: FP

Blisko godzinę trwała ostra wymiana zdań między Bogdanem Wildangierem, a radnymi, dyrektorami szkół i wójt Izabelą Bojko.

Zanim sesja rady gminy rozkręciła się na dobre, konieczne było uzupełnienie porządku obrad o punkt mający na celu rozpatrzenie skargi na wójt Izabelę Bojko. A widząc na sali Bogdana Wildangiera, prezesa Stowarzyszenia Romów w Nowej Soli, można było domyślić się, czego skarga dotyczy.

Przypomnijmy. Na początku marca pisaliśmy o konflikcie między Wildangierem a Bojko. Mężczyzna przez lata pełnił rolę tzw. asystenta romskiego przy szkołach w Przyborowie i Lubieszowie, gdzie dbał o edukację dzieci pochodzenia romskiego. Z końcem roku 2016 nie przedłużono mu umowy, a wójt tłumaczyła, że to z powodu niewystarczających kompetencji. Sprawa otarła się o kuratorium, które zaleciło znalezienie nauczyciela. Szkoły wywiesiły więc stosowne ogłoszenia, ale nikt się nie zgłosił. Wildangier uważa, że szukanie nauczyciela w miejsce asystenta to celowe działanie wymierzone przeciwko niemu.

Szukacie kogoś, kogo nie ma

Szef Stowarzyszenia Romów pojawił się na sesji uzbrojony w teczkę dokumentów potwierdzających jego kompetencje i artykuł z „Regionalnej”, gdzie zakreślił wszystkie cytaty przedstawicieli gminy, które uznał za nieprawdziwe.

– Uważam, że działania pani wójt skierowane są przeciwko społeczności romskiej. To są kłamstwa, oszustwa i wprowadzanie niejasnych informacji w stosunku do rodziców i ich dzieci uczących się w szkołach ? grzmiał na sesji Wildangier, gdy przyszedł czas na dyskusję w sprawie skargi. I wymachując gazetą punkt po punkcie wyliczał, co według niego jest kłamstwem. Odniósł się m.in. do wspomnianego ogłoszenia oraz wypowiedzi dyrektorki szkoły w Lubieszowie, Beaty Artwińskiej. – Mówiła pani, że nikt się nie zgłosił, że może w Gorzowie ktoś by się znalazł. Informuję, że na terenie RP nie ma kierunku wykształcenia języka romskiego. Nie ma i nie będzie. Jeśli nauczyciel nie występuje na terenie RP, logiczne jest, że powinno być ogłoszone przyjęcie na etat pracownika, który posiada kwalifikacje jako asystent romski. Gmina ogłasza cały czas konkurs na nauczyciela języka romskiego, wiedząc że w Polsce takiego nauczyciela nie ma. Są tylko asystenci romscy w ilości 32 osób. I ja posiadam na to kwalifikacje ? argumentował Wildangier, który pochwalił się przed obecnymi na sali szeregiem dokumentów, w tym m.in. zaświadczeniem ukończenia kursu szkolenia na asystentów romskich z 2005 roku. – Ustawa wyraźnie mówi o możliwości zatrudnienia asystenta romskiego ze znajomością języka romskiego. Mamy romskie dzieci, więc uczymy je tego języka ? mówił.

Asystent? Nie ma takiej potrzeby

– Od zatrudniania są dyrektorzy szkół ? wtrącił w którymś momencie przewodniczący rady Jerzy Pawlik, czym wywołał do odpowiedzi szefów placówek, których dotyczy problem.

– Dostajemy pisma z kuratorium i ustosunkowujemy się do zaleceń ? tłumaczył Sylwester Buczyński, szef szkoły w Przyborowie. – Chciałbym, żeby państwo rozróżnili dwie rzeczy. Jedna to zatrudnienie nauczyciela i prowadzenie zajęć, a druga to zatrudnienie asystenta romskiego. Prosty przykład: wszyscy jak tu siedzimy znamy język polski. A kto z nas może go nauczać? – Trzeba mieć do tego uprawnienia ? argumentował. – Dyrektor może zatrudnić asystenta romskiego, jeżeli jest taka potrzeba. Ja uważam, że zatrudnienie asystenta romskiego u mnie w szkole nie musi mieć miejsca. Rodzice nie chcieli organizowania żadnych dodatkowych zajęć z języka romskiego. Ten wniosek został w tym miesiącu zmieniony. Jesteśmy w kontakcie z kuratorium i na wszystkie zalecenia odpowiadamy. I kuratorium mówi, że to, co robimy jest dobre. Szukamy nauczyciela i czekamy na oferty ? wyjaśniał Buczyński.

W podobnym tonie wypowiedziała się zresztą Artwińska: – My z rodzicami nie widzimy potrzeby utrzymywania sztucznie tego stanowiska. Nie wiemy czemu to ma służyć. Nie widzę żadnej potrzeby zatrudnienia asystenta.

Dyskusja, a w zasadzie kłótnia, z każdą minutą zataczała coraz szersze kręgi i wchodziła na coraz to nowe pola. Dopiero po ok. pół godzinie głos zabrała wójt Bojko. – Siedzę i przysłuchuję się tej debacie. Wiele oszczerstw padło na tej świetlicy wiejskiej pod adresem dyrektorów i moim. Przypominam, że jestem funkcjonariuszem publicznym i jestem zobowiązana do mówienia prawdy. Zresztą, to lud mnie wybrał, może nie całe 7 tys. mieszkańców gminy, ale to lud powierzył mi sprawowanie funkcji publicznej i chcę ją sprawować zgodnie z prawem ? komentowała Bojko.

Typowy objaw rasizmu!

Komisja rewizyjna uznała skargę Wildangiera za zasadną, pozostałe komisje wstrzymały się od wydawania opinii na ten temat oddając los skargi w ręce rady. A ta, niejednogłośnie, ale jednak odrzuciła zarzuty Roma.

Już po sesji wójt Bojko tak komentowała całe zajście: – Nie będę się odnosiła do zarzutów pana Wildangiera, bo to był cios poniżej pasa. Jeżeli ten pan uważa, że ja łamię prawo i nazywa mnie oszustką i rasistką, jeżeli zarzuca dyrektorom fałszerstwo dokumentów, to są od tego odpowiednie organy ścigania.

A co zamierza Wildangier? – Będę pisał kolejną skargę na dyrektorów, bo to jest kłamstwo, że rodzice nie składają wniosków o potrzebach społeczności romskiej. Pani wójt wywiera presję na dyrektorach. To objaw rasizmu. Jak można ogłosić konkurs na stanowisko, które nie istnieje – mówił.

Szef Stowarzyszenia Romów zapowiada, że sprawę chcę załatwić odgórnie i będzie wnosił o zmiany w ustawie. – Tak, by były przychylne naszym potrzebom, a nie dyrektorom szkół, którzy są pod presją wójtów ? skwitował.

Napisz komentarz »