REKLAMA

Wasze sprawy

Matki walczą o plac

Opublikowano 15 kwietnia 2018, autor: Michał Szczęch

– Tak źle jest od dwóch lat, odkąd burmistrz Barbara Wróblewska zlikwidowała przedszkole ? skarżą się matki z Bobrownik.

Czy matki z Bobrownik będą musiały zaprotestować przed urzędem gminy w Otyniu? Możliwe. Bo plac zabaw w ich wsi tonie w śmieciach, jest zniszczony i niebezpieczny. – I urząd nic z tym nie robi! – denerwują się.

Marzą o huśtawce

Owszem, huśtawki na placu zabaw są, nawet trzy.

– Ale jedna tak stara, że strach sadzać dziecko. A pozostałe, czyli opony na sznurkach, są niebezpieczne, bo druty wystają ? Monika Mortek, mama dwuipółletniej Roksany, podobnych mankamentów może wyliczyć więcej. – Przy ślizgawce jest niebezpieczny, betonowy uskok. Jedna ślizgawka leży przewrócona. Obok leży zepsuta, plastikowa ciuchcia. Brakuje ławek, sprzęt przestarzały, żerdzie spróchniałe…

Brakuje furtki

Tak, tak. Plac zabaw w Bobrownikach nie ma furtki. Matki i dzieci, dzięki życzliwości mieszkańców budynku obok, mogą wchodzić ich bramą. Jeśli brama zamknięta, muszą wchodzić dziurami w ogrodzeniu. Dziury są dwie. Głową można zahaczyć o drut, albo porwać ubranie.

– A jak dziecko wybiegnie przez dziurę na ulicę? – niepokoi się Monika.

Piaskownica

– To osobna bajka ? Ewa Bursztynowicz, mama trzyletniej Magdy, pokazuje na środek placu. Stoi tam piaskownica. – Piach niewymieniany od lat to chyba najmniejszy problem. Najgorsze są pinezki i szkła. Niech dziecko się skaleczy, albo połknie ? Ewa aż boi się myśleć.

Śmieci

Na terenie placu nie ma śmietnika. Wszędzie leżą worki, butelki, puszki. Owszem, Józefa Poryszko, która mieszka obok, czasem sprzątnie, choć nie musi. A to, co zbierze, wrzuci do prywatnego kubła. – Ale dlaczego mam to robić, skoro teren jest nasz tylko do słupa, a reszta działki, na której jest plac zabaw, należy do gminy ? denerwuje się.

Kto śmieci? – Nie wiadomo ? Józefa rozkłada ręce i pokazuje na znak. Ten z informacją, że obiekt jest monitorowany. – Pic na wodę! Jaki tu monitoring, skoro gmina do dziś nie namierzyła sprawców? – pyta Józefa, a matki powtarzają za Józefą jak echo.

Czujemy się zapomniani, niepotrzebni

– Jako mieszkańcy, jesteśmy dla urzędu jak piąte koło u wozu ? skarżą się mieszkańcy Bobrownik. Owszem, chwalą urząd gminy za przystań nad rzeką, z której rzadko ktoś korzysta, bo latem płytko, zimą lód. Chwalą urząd za plany budowy wieży widokowej na Białej Górze.

– Tyle tylko, że wszystko to dla turystów! A co dla nas i dla naszych dzieci? – denerwuje się Monika Mortek.

Burmistrzyni odpowiada

W czwartek wysłaliśmy pytania do burmistrzyni Wróblewskiej. Czekamy na odpowiedź.

Napisz komentarz »