REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Znaleźli szkielet milionera. Gdzie jest Henryk?

Opublikowano 28 kwietnia 2018, autor: PS

W Kożuchowskim kościele odkryto kolejną kryptę. Znaleziono tam sarkofag, a w nim…

Wiele sobie obiecywano po odkryciu krypty. Podczas poprzednich badań zrobiono odwiert w posadzce i wiertło natrafiło na cynkowy ozdobny sarkofag. Liczono, że może leży w nim któryś z Henryków – Henryk IX lub jego syn Henryk XI. To ich od lat szukają badacze i archeolodzy, bo to Piastowie, którzy tu rządzili przed stuleciami.

Żeby dostać się do krypty, trzeba było ściągnąć posadzkę, a później wybrać wiele ton gruzu.

– Podczas wojny 30-letniej w 1637 roku w kościele wybuchł pożar. Strop spadł na kryptę i ją zawalił. Nikt nie wybierał gruzu. Zniszczoną kryptę po prostu zakryto posadzką – mówi Zdzisław Szukiełowicz, regionalista, który od lat szuka grobowca Henryków.

Wybieranie gruzu zajęło cały dzień. Badacze odsłonili sarkofag, ale nie tylko. Obok leżały ludzkie szczątki.

– Należały do kobiety, której trumna przez lata już się rozłożyła. Nie miała na sobie żadnej biżuterii. Domyślamy się, że to Anna, mieszkanka Kożuchowa, pierwsza żona Daniela Preuss von Preussendorff – mówi Z. Szukiełowicz.

Chociaż sarkofagu jeszcze nie otwierano, to badacze są pewni, że leży w nim Daniel. Podczas oględzin znaleziono zdobiony medalion, który odpadł od jednej ze ścianek. Doszukano się tam herbu von Preussendorf.

To nie wszystko. – Źródła podają, że Daniel został pochowany właśnie w tym miejscu – dodaje Z. Szukiełowicz. Żeby potwierdzić tę tezę badacze pozbierali fragmenty płyty epitafijnej którą znaleźli w grobowcu. Chcą ją złożyć w całość i odtworzyć napis.

Sarkofag wart wioskę

– Daniel to była znakomitość – mówi Z. Szukiełowicz. Był hrabią, który doradzał Habsburgom. Badacze odszukali nekrolog. Wynika z niego, że Daniel urodził się w 1529 roku, a zmarł 28 maja 1611 r.

– Był dzierżawcą Zamku Kożuchowskiego i wyższym starostą solnym na Śląsku i Łużycach. Przyczynił się też do powstania kościoła św. Michała w Nowej Soli. Miał kilka żon, ale Anna z Kożuchowa była jego pierwszą – mówi regionalista. Dodaje, że to XVI-wieczny bogacz. – We współczesnych czasach byłby milionerem. Taki sarkofag to rolls roys, kosztował małą wioskę – opowiada Szukiełowicz.

Towarzystwo Przyjaciół Ziemi Kożuchowskiej, którego Z. Szukiełowicz jest prezesem, pracuje nad tym, żeby znalezisko wpisano do rejestru zabytków. Wtedy będzie łatwiej o środki na jego zabezpieczenie i renowację. Żeby otworzyć sarkofag i zabezpieczyć przed dalszą degradacją potrzeba kilkanaście tysięcy złotych. Jego odtworzenie będzie jeszcze droższe. Badacze bez otwierania wiedzą co jest w środku. Przez lata w cynkowej powierzchni powstały małe dziurki, włożono więc kamerę.

– Widać dobrze zachowane zwłoki zawinięte w gruby i zdobiony całun – zdradza Z. Szukiełowicz.

Jeśli uda się znaleźć środki na renowację, znalezisko nie trafi do grobowca, ma być wyeksponowane w kaplicy kościelnej.

– To może być jedyny taki sarkofag w Lubuskiem – mówi regionalista.

A co z Henrykami?

– Nie poddajemy się – zapowiada Z. Szukiełowicz. Mówi, że podczas poprzednich badań był bliski ich znalezienia. Odkryto wtedy kryptę, której ścianę trzeba było zamurować. – Sypał się z niej gruz i baliśmy się, że może się zarwać posadzka – opowiada. Pamięta jednak, że na ścianie widać było zawias, a podobno w grobowcu Henryka odprawiano modły. – Musiał być na tyle wysoki, żeby można było do niego wejść z krzyżem. Całkiem możliwe, że wtedy zamurowaliśmy wejście do tego grobowca…

Napisz komentarz »