REKLAMA

Samorząd

Atmosfera schodzi na…psy

Opublikowano 28 kwietnia 2018, autor: FP

Po starostwie krąży plotka, że Łucja Wojewódzka zrobiła sobie wolne, by zająć się pieskiem. – Bzdurne, głupie, idiotyczne gadki – komentuje sama zainteresowana.

Choć władze powiatu właśnie przeprowadziły się do świeżo wyremontowanego ratusza, to w murach starostwa wciąż coś trzeszczy i zgrzyta. I nie chodzi tu o remontowe niedoróbki, a o atmosferę na najwyższych szczeblach władzy.

Choć może to zabrzmieć kuriozalnie, wszystko zaczęło się od… niewinnego pieska. Świeżo upieczoną posiadaczką szczeniaka została bowiem niedawno Łucja Wojewódzka, członek zarządu powiatu nowosolskiego, która trzy pierwsze tygodnie kwietnia spędziła poza urzędem. Najpierw był tydzień urlopu, potem dwa tygodnie zwolnienia lekarskiego.

Co ma do tego pies? – Pani Łucja wzięła sobie to chorobowe tylko po to, żeby się pieskiem nacieszyć ? mówi jedna z osób pracujących w starostwie. – Tak, niedawno kupiła psa i w tym samym czasie przestała przychodzić do pracy ? w podobnym tonie wypowiada się inna osoba z powiatu.

Co na to sama zainteresowana? Wojewódzka nie kryła zdenerwowania, gdy dowiedziała się o krążących po starostwie plotkach. Przyznaje, że była na urlopie, ale zwolnienie chorobowe faktycznie podyktowane było złym stanem zdrowia co, jak twierdzi, wciąż słychać w jej głosie. – Mam za sobą tyle lat uczciwego życia i pracy, że nie będę się ustosunkowywać do bzdur ? komentuje. A o psie mówi tak: – Czekaliśmy na niego kupę czasu. Jest to ta sama rasa, jaką mieliśmy poprzednio, czyli „staffik” (staffordshire bull terrier). Pół roku wcześniej odeszła nasza ulubienica, po 17 latach. To pokazuje, jakimi z mężem jesteśmy ludźmi, skoro pies mógł z nami tyle żyć ? mówi Wojewódzka, która nie ukrywa swojej radości z posiadania psa. I raz jeszcze podkreśla, że nie chce ustosunkowywać się do „bzdurnych, głupich, idiotycznych gadek”.

Nowa czworonożna pupilka pani Łucji wabi się Aga, poprzedni piesek miał na imię Kaja. Co ciekawe, zarówno poprzedni i jak aktualny piesek pochodzą z tej samej hodowli pod Poznaniem.

Członkini zarządu powiatu nie wie jeszcze, czy weźmie udział w jesiennych wyborach. Twierdzi, że czeka na propozycje, ale jeśli takowe nie nadejdą, to z pewnością nie będzie jej z tego powodu żal, bo „ma się czym zająć”.

Łucja Wojewódzka etatowym członkiem zarządu została pod koniec września 2016, po bardzo burzliwej sesji. Kilka miesięcy wcześniej radni przegłosowali zwiększenie zarządu powiatu z trzech do pięciu osób, mimo, że dokładnie odwrotną operacją przeprowadzono na początku kadencji. Oficjalnie mówiło się o zwiększeniu reprezentatywności, nieoficjalnie, że potrzeba rąk do przegłosowania zmian w kwestii reorganizacji sieci szkół. Radny Andrzej Ziarek nazwał sytuację kupczeniem stanowiskami, przywołując wydarzenia z marca 2015, gdy radna Wojewódzka została usunięta ze stanowiska przewodniczącej rady, z powodu ?utraty zaufania przez członków koalicji?. Koalicji, do której zresztą nie miała zamiaru drugi raz wchodzić. W październiku 2016, po wyborze na członka zarządu, mówiła tak: – Tylko świnia nie zmienia zdania. Ja swoje zdanie zmieniłam. Nigdy nie robiłam niczego dla pieniędzy. Praca w samorządzie to jest służba.
Pensja Wojewódzkiej, jako członka zarządu, to 8,7 tys. zł brutto miesięcznie.

 

Napisz komentarz »