REKLAMA

Samorząd

Nie będę arogancki!

Opublikowano 06 maja 2018, autor: Rafał Krzymiński

– Będę słuchał mieszkańców – mówi Piotr Barczak, kandydat PiS na prezydenta Zielonej Góry.

Niektórzy żałują, że to pan jest kandydatem PiS na prezydenta miasta. Pytają, dlaczego nie Jacek Budziński? Starcie frakcji?

– Jacek Budziński byłby świetnym kandydatem na prezydenta. Ma dobry kontakt z młodzieżą jako nauczyciel i z mieszkańcami. Bardzo go szanuję. Jacek jest zaangażowany, na pewno będzie mnie wspierał. Ta pomoc się przyda, bo świetnie zna się, nie tylko na zielonogórskiej oświacie, ale i innych dziedzinach samorządu. Po wyborach parlamentarnych frakcji nie ma. PiS to drużyna.

Wystartuje pan przeciwko J. Kubickiemu, tymczasem krytycy wytykają, że w obecnej kadencji rady PiS stracił pazur i nie zrobił krzywdy prezydentowi.

– Od początku mówiliśmy, że jesteśmy zdecydowaną opozycją, ale konstruktywną. Radny i samorządowiec musi popierać dobre rozwiązania dla mieszkańców. Nawet jak zaproponuje je PO. Naszym celem nie jest negowanie wszystkiego, co nie wymyśli PiS. Będziemy zwalczać głupie i szkodliwe pomysły.

Proszę wymienić pięć najgorszych pomysłów prezydenta.

– Po pierwsze, skłócił się z wieloma środowiskami.W jego trzeciej kadencji mocno ujawniła się buta i arogancja. Atakował organizacje i ruchy społeczne np. prywatne przedszkola. Niedobry jest ten, kto ma inne zdanie, niż prezydent. Po drugie, konsekwencją niesłuchania innych, są nietrafione pomysły inwestycyjne np. sprzedaż parkingu przy ul. Zawadzkiego deweloperowi. Mieszkańcom na spotkaniu wyborczym obiecał, że teren nie zostanie sprzedany. Las przy CRS na przekór mieszkańcom przeznaczono na salon meblowy. Po trzecie, nie ma pomysłu na funkcjonowanie oświaty. Nie wiadomo, gdzie budować szkoły. Mówiliśmy prezydentowi, że na osiedlu Zastalowskim jest potrzebna druga szkoła, po sześciu latach powstała Akademia Talentów. Wiele obiektów szkolnych nie zostało zmodernizowanych. Co roku powinniśmy odnawiać jedną szkołę. Nauczyciele starają się ponad miarę, więcej, niż zarabiają. Po czwarte, zagęszczana jest zabudowa, ale w parze z nią nie idzie poprawa rozwiązań komunikacyjnych. Po piąte, prezydent działa pod publikę. Przez trzy lata niewiele zrobiono w mieście. W roku wyborczym mamy wszystkie remonty na raz. Męczymy się w korkach. Władza funduje igrzyska i reaktywuje festiwal im. Anny German. Nie traktujemy ludzi , jakby nie mieli rozumu. Prezydent powinien przestać gwiazdorzyć.

Liczy pan na drugą turę?

– Druga tura będzie, coraz więcej osób jest niezadowolonych z zarządzania miastem. Mamy też więcej kandydatów. Jeśli każda z tych osób zdobędzie kilkanaście procent, to prezydent nie wygra w pierwszej turze. W poprzednich wyborach była niska frekwencja, dlatego J. Kubicki zdobył ponad 60 proc.

Może pan zadeklarować, że przekaże pan głos każdemu, byleby tylko nie wygrał Kubicki?

– Nie chcę być przeciwko komuś, a przekonać zielonogórzan do swoich pomysłów.

Proszę się zareklamować.

– Miastem nie można zarządzać arogancko. Włączę mieszkańców w proces podejmowania trudnych decyzji. Zielonogórzanie są coraz bardziej chętni do działania. Muszą poczuć się  bardziej odpowiedzialni za miasto.Wprowadzę kartę mieszkańca, aby przeprowadzić referenda na osiedlach. Otwartość jest ważna.

Łatwiej będzie dostać się do prezydenta Barczaka?

– Jako wiceprezydent dyżurowałem raz w tygodniu. Mieszkaniec czekał na spotkanie, góra trzy, cztery, tygodnie. Teraz czeka kilka lat. Lubię rozmawiać z ludźmi na spacerze, w kolejce.

A z innych pomysłów?

– Miasto Zielona Góra, wzorem np. Nowej Soli powinno mieć własny bank spółdzielczy, który obsługiwałby jednostki miejskie. Musimy uprościć budżet obywatelski i oddać inicjatywę mieszkańcom. W obecnej formie umiera. Brakuje miejsc w żłobkach. Należy zażegnać konflikt z prywatnymi przedszkolami. Za upór prezydenta zapłacimy potężne pieniądze. Miasto wydaje na opiekę zdrowotną, dziesięć razy mniej, niż na administrację publiczną. Nowy szpital jest niezbędny. Wybudujemy mieszkania socjalne i komunalne.

Kiedy miasto przestanie wycinać drzewa w starej Zielonej Górze? Mamy olbrzymie tereny na nowym mieście.

– Mamy ogromny chaos urbanistyczny w mieście. Brakuje pomysłu na rozwój miasta. Stwórzmy zespół urbanistyczny, z fachowcami z różnych dziedzin. Zespół konsultacyjny wypracowywałby model współpracy z mieszkańcami. Zastrzegam, nie jestem za tym, żeby w dzielnicy Nowe Miasto powstały wieżowce.

Twórzmy przyjazne enklawy dla mieszkańców. Osiedle muszą mieć miejsca parkingowe, przedszkola, place zabaw i rozwiązania komunikacyjne. To nie wina deweloperów, że brakuje parkingów, a urzędników. Tymczasem, prezydent uznał się za najlepszego architekta. Zieleń powinna wrócić do centrum miasta. Chciałbym, żeby program wyborczy pomogli nam zbudować mieszkańcy, aby nie był jednej partii.

O co proszą mieszkańcy?

– Oczekują głównie miejsc parkingowych, otwartości na ich problemy i konsekwencji w działaniu. Proszą, by ich nie robić „w jajo”.

 Jest pan rodowitym zielonogórzaninem?

– Kocham to miasto. To tu grałem na podwórku w nogę. W ósmej klasie podstawówki byłem mistrzem województwa. Na parkiecie miałem pseudonim Barek, niestety koledzy wyrośli, a ja nie i moja kariera się skończyła (śmiech). Jestem też w zarządzie zielonogórskiego klubu lekkoatletycznego. Sport kształtuje charakter. Byłem też harcerzem. Wspieram wolontariat.

 W wolnym czasie jest pan aktywny?

– Tak, lubię sport. Jeżdżę na rowerze, na nartach, pływam,

Żona wspiera w kampanii?

– Moja żona jest wspaniałą kobietą. Zawsze mnie wspiera. Dzieci są podzielone, jedno się cieszy, drugie nie (śmiech).

Dziękuję za rozmowę.

Napisz komentarz »