REKLAMA

Wasze sprawy

Prohibicja w Nowej Soli?

Opublikowano 12 maja 2018, autor: Rafał Krzymiński

Urzędnicy zastanawiają się nad ograniczeniem sprzedaży alkoholu w nocy. Nie wszystkim pomysł się podoba!

– Nowa ustawa „antyalkoholowa” daje radzie miejskiej możliwość wprowadzenia zakazu handlu alkoholem pomiędzy 22.00 a 6.00 (lub w krótszym okresie między tymi godzinami) – poinformował na Facebooku, wiceprezydent Jacek Milewski. – Gdybyśmy wspólnie z radnymi ewentualnie mieli się zdecydować na taki krok w Nowej Soli, wprowadzenie zakazu dotyczyłoby całego obszaru miasta i wszystkich punktów sprzedaży detalicznej (również stacji benzynowych). Nie może dotyczyć punktów gastronomicznych (restauracji, barów, pubów itp.).

Milewski poprosił internatów o opinie. Dyskusja pod postem była burzliwa. Niektórzy nowosolanie są oburzeni, że urzędnicy zastanawiają się nad ograniczeniem ich wolności osobistej.

– To kolejne ograniczenie swobód obywatelskich, które doprowadzi do reaktywacji melin, znanych z poprzedniego systemu – napisał Andrzej. – W sprzedaży pojawi alkohol niewiadomego pochodzenia i jakości – dodał.

 Piją nalewki nad ranem!

Prezydent Wadim Tyszkiewicz nie ukrywa, że trwa dyskusja na temat zakazu sprzedaży alkoholu w nocy. Żadne decyzje w tej sprawie nie zapadły, bo to dopiero początek debaty. – Droga do ewentualnego zakazu jest długa – twierdzi W. Tyszkiewicz. – Ustawodawca daje nam taką możliwość, ale czy z niej skorzystamy, zależy od rady miejskiej. Przyznam się jednak szczerze, że kompletnie nie rozumiem tej wielkiej fali hejtu, jaka pojawiła się w internecie, kiedy zaproponowaliśmy uregulowanie kwestii spożycia alkoholu nocą. Tu nie chodzi o prohibicję – zaznacza. – Każdy może spożywać piwo, czy wino w domu i ogródku piwnym. Nie rozumiem natomiast, dlaczego mielibyśmy zgadzać się na dopijanie nalewek o drugiej nad ranem.

– Nie boi się pan oskarżeń, że prezydent chce zabrać nowosolanom wolność, tak jak krytykowany przez pana PiS? – pytamy prezydenta.

– To absurdalne porównanie – pada odpowiedź. – Zupełnie nie przejmuję się tym, że mogę stracić kilka głosów osób, które nadużywają trunków w nocy. Przy ul. Moniuszki działał sklep z napojami wysokoprocentowymi, mocno dał się ludziom we znaki. Zamknął się i był spokój, a teraz znów się otworzył i dzieją się tam dantejskie sceny. Ewentualne ograniczenie sprzedaży alkoholu, mogłoby zapobiec takim sytuacjom. Wolność to nie szkodzenie innym. Co ma wspólnego z wolnością np. tolerowanie załatwiania potrzeb fizjologicznych na miejskich murach. Nie podejmę jednoosobowo decyzji w tej sprawie – kończy.

Wszędzie pełno małpek

Przepytani przez nas mieszkańcy popierają pomysł nocnej „prohibicji”. – Tu się nie ma nad czym zastanawiać – złości się starsza kobieta. – Aż strach wracać nocą, bo w całym mieście jest pełno pijaków, którzy tylko czekają, aby się kogoś przyczepić i wszczynają awantury.

Mężczyzna w średnim wieku dodaje: – Na każdej ulicy można potknąć się o „małpki” (małe butelki wódki – red.) W łeb można oberwać jak przypadkiem natrafi się na to agresywne towarzystwo. Radni i prezydent nie powinni się temu przyglądać, tylko jak najszybciej zakazać sprzedaży wódki i nalewek w nocy.

Tymczasem, w redakcji odwiedził nas Ryszard Banach, który wraz z żoną mieszka przy ul. Garbarskiej 1. Poskarżył się na pijaków, którzy nie dają mu spać. W weekend oka nie zmrużyłem, tak było głośno – denerwował się. – Hałas i wyzwiska. Szlag człowieka trafia. Moja żona znowu strachu się najadła. Wyszła przed dom i znów nasłuchała się jak to jest głupia. Towarzystwo siedziało sobie na ławeczce przed blokiem i chlało wódę w najlepsze.

Ryszard obwinia sklep z napojami wysokoprocentowymi, który po dłuższej przerwie otworzył się przy ul. Moniuszki.

Nie ograniczajmy swobód

Zdaniem radnego Daniela Roguskiego (PO) problem nadużywania alkoholu jest wieloaspektowy. – Zakaz sprzedaży w określonych godzinach, a upijanie się na ławce w parku to dwie różne sprawy. Takie ograniczenie nie rozwiąże problemu. Będzie jak z zakazami stadionowymi. Grupka rozrabia, a zdecydowana większość nie obejrzeć meczu – uważa. – Na przykładzie państw, które go wprowadziły widzimy, że zachęca to mieszkańców do kupowania na zapas i większej konsumpcji trunków w innych godzinach, bo przecież nie mogą się zmarnować.

Roguski sprzeciwia się ograniczeniu swobód obywatelskich i wolałby, żeby miasto ponownie zmniejszyło liczbę punktów ze sprzedażą alkoholu. – Oczywiście, powinniśmy obserwować, co dzieje się w samorządach, które podjęły decyzję o nocnej „prohibicji”.

Napisz komentarz »