REKLAMA

Wasze sprawy

Konflikt w spółdzielni

Opublikowano 12 maja 2018, autor: FP

Czy przewodniczący rady nadzorczej fałszował dokumenty, by pozbyć się księgowego? To właśnie bada prokuratura.

Do nowosolskiej prokuratury wpłynęło zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa. Kaliber jest dość ciężki, bo chodzi o fałszowanie dokumentów, którego miał dopuścić się przewodniczący rady nadzorczej Nowosolskiej Spółdzielni Mieszkaniowej.

Przewodniczący miał na posiedzeniu rady posłużyć się przerobionym dokumentem, dotyczącym zmiany struktury organizacyjnej spółdzielni. Chodzi o likwidację stanowiska głównego księgowego. Nieoficjalnie mówi się, że to efekt planowanych personalnych roszad, które mają na celu przesunięcia na najważniejszych stanowiskach w NSM.

– Czynności prowadzi policja pod naszym nadzorem – potwierdza prokurator rejonowy Tomasz Kulczycki. – Sprawa istotnie została zarejestrowana i wszczęta, z tajemnicy służbowej zwolniony zostanie radca prawny, przesłuchiwani będą też członkowie rady nadzorczej ? mówi. – Fałszerstwo dokumentów zagrożone jest m.in. karą pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat ? dodaje.

Zarzuty bez pokrycia?

Sprawa trafiła do prokuratury w marcu, ale wypłynęła dopiero teraz, podczas pierwszej części walnego zgromadzenia NSM. Podczas obrad pojawił się bowiem wniosek, wraz z projektem uchwały, zakładający odwołanie przewodniczącego rady nadzorczej. Całość poparta była 30 podpisami. Głównym powodem było właśnie zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa.

– Zarzuty są bezzasadne i nie mają pokrycia w rzeczywistości ? protestował podczas posiedzenia przewodniczący. – To jest jakiś absurd. Nie wskazano, czego dotyczy przerobienie dokumentu, jakie skutki prawne i finansowe by to miało i na jaką szkodę wystawiłoby to spółdzielnię. Pytam członków – czy widzieli jak przerabiałem? To jest zwykłe pomówienie! – denerwował się.

Wystarczy panu odwagi?

– Na pierwszym miejscu tej listy jest mój podpis, bo oprócz tego, że jestem księgowym, jestem też członkiem spółdzielni – komentował Krzysztof Ulanowski, główny księgowy, który przypomniał, że szef rady nadzorczej co miesiąc bierze za swoją pracę 1.575 zł brutto. – To jest dość duża kwota. I wypadałoby, żeby przewodniczący rzetelnie wywiązywał się ze swoich obowiązków. A nie wywiązuje się ? mówił Ulanowski.

– Zostaliśmy powiadomieni przez radcę prawnego, że doszło do fałszerstwa. Projekt uchwały o zmianie struktury organizacyjnej, który pan przewodniczący przyniósł i poddał pod głosowanie, to był inny dokument niż ten, który przedstawił radcy prawnej. Gdy zarząd się o tym dowiedział, zgłosił sprawę do prokuratury ? wyjaśniał księgowy. – Pan przewodniczący zaproponował, że jeżeli odstąpimy od napisania doniesienia do prokuratury, to ja będę mógł dalej pracować. Pan temu zaprzeczy? Nie starczy panu odwagi! ? grzmiał Ulanowski.

Przewodniczący rady nadzorczej ripostował, że za te słowa, które padły z ust księgowego, obaj panowie spotkają się w sądzie.

– Zarzuty przedstawione przez pana księgowego są bezzasadne. Nie ma możliwości likwidacji głównego księgowego. Propozycja zmiany struktury dotyczyła członka zarządu, a że był automatycznie głównym księgowym… My pana Ulanowskiego nie chcieliśmy zwalniać ? mówił przewodniczący, na co główny księgowy parsknął śmiechem.

– Rozbawił mnie pan! – kręcił głową Ulanowski.

To, czy szef rady nadzorczej straci stanowisko, będzie wiadomo dopiero po tym, gdy głosowanie w tej sprawie odbędzie się na wszystkich częściach walnego zgromadzenia.

Napisz komentarz »