REKLAMA

Samorząd

Droga, hopki, śmieci

Opublikowano 02 czerwca 2018, autor: Michał Szczęch

Sesja w Otyniu (28.05) zaczęła się mocnym uderzeniem. Radny Ryszard Barański odniósł się do artykułu, opublikowanego 26 maja na łamach „Tygodnika Regionalna”. Artykuł dotyczył ulicy Szkolnej w Bobrownikach.

Przypomnijmy, że Szkolną remontuje gmina, przy pomocy maszyn wynajmowanych od syna urzędniczki, specjalistki od inwestycji, zatrudnianej w urzędzie miasta i gminy przez burmistrz Barbarę Wróblewską.

– Nie mogłem uwierzyć w to, co czytam ? stwierdził radny Barański, odnosząc się do artykułu. I zadał szereg pytań, między innymi o pozwolenia, o projekt, o koszta. Na odpowiedź gmina ma 14 dni.

Burmistrzyni Wróblewska wcześniej, na naszych łamach, stwierdziła, że nie ma nic kontrowersyjnego w wynajmowaniu maszyn od syna urzędniczki, bo wszystko odbyło się w postępowaniu konkursowym, na które urzędniczka nie miała wpływu.

Hopka na hopce

W poniedziałek przy mównicy wyraźnie uaktywnili się radni z nieformalnej opozycji. Obok Barańskiego, pojawił się tam Marcin Urbanowski, który m.in. zwrócił się z prośbą o postawienie w połowie niedawno wyremontowanej ulicy Kościuszki progów zwalniających, bo samochody pędzą i jest niebezpiecznie.

Wróblewska odpowiedziała, że droga nie została jeszcze odebrana, więc nie można nic tam postawić ? to po pierwsze. Po drugie: nie w każdym miejscu, zdaniem Wróblewskiej, hopki są wskazane, bo kosztują. Poza tym hopka na hopce uniemożliwia swobodną jazdę samochodem. – Ja proponuję przejechać się do sołtysa z Czasławia ? powiedziała Wróblewska. – Jak musiałam tam szybko dotrzeć, to wysiadłam z samochodu i pobiegłam, bo było szybciej. Hopka na hopce.

Burmistrzyni zaproponowała, by do tematu wrócić za 4-5 miesięcy. A póki co, mieszkańcy mają zgłaszać problem policji.

Radna Renata Kempa zapytała m.in. o frezowinę zakupioną przez gminę. – Które drogi zostaną zrobione? – dociekała.

– Frezowiny jeszcze nie zakupiliśmy ? odpowiedziała Wróblewska. – Nie można jej przetrzymywać w dużej ilości, bo w taką pogodę zrobi się bryła. Gdy frezowina będzie, postaramy się z nią dotrzeć do wszystkich miejscowości ? zadeklarowała Wróblewska.

 

Opozycyjny radny

 

Radny Barański ironicznie stwierdził, że ulica Piaskowa w Bobrownikach, przy której notabene mieszka, powinna nazywać się ulicą Egipskich Ciemności. Nie ma tam lamp. Zaapelował by postawić. Bo skoro gminę stać na dotację w kwocie 20 tys. zł dla Gminnego Centrum Kultury, to dlaczego nie miałaby zakupić oświetlenia.

Wspomniane 20 tys. ma zwiększyć ofertę kulturalną ? poinformowała skarbniczka Krystyna Nadolska. Nie sprecyzowała jednak, o jaką ofertę chodzi.

Radny Barański w poniedziałek na sesji był nie tylko najbardziej dociekliwy, ale też najbardziej opozycyjny w stosunku do głosowanych uchwał. Przy większości był przeciw. Choćby przy uchwale dotyczącej likwidacji biblioteki, by w jej miejsce powołać centrum kultury.

 

Śmierdzący problem

 

Głos w trakcie sesji, co w Otyniu zdarza się niezwykle rzadko, zabrała też jedna z mieszkanek. Mowa o Alinie Guziak. Zwróciła uwagę między innymi na psie kupy. Zaapelowała do burmistrzyni Wróblewskiej, by gmina skupiła się na problemie i zmobilizowała ludzi do sprzątania po czworonożnych pupilach.

A. Guziak zwróciła też uwagę na potrzebę postawienia kubłów przy stawach w Otyniu. Bo okolice stawów, niedawno zrewitalizowane, w niedzielne poranki toną w śmieciach po nocnych balangach.

– Jeśli kubły, to najlepiej betonowe ? odezwał się sotłys Czasławia.

I ni stąd, ni zowąd temat śmieci i kubłów zdominował dyskusję.

– Są ludzie, którzy wyrzucają swoje komunalne odpady do kubłów cmentarnych ? zbulwersowała się Wróblewska.

– To są nasze dzieci, nikt z Warszawy! Trzeba uświadamiać rodziców, niech uczą dzieci porządku ? zbulwersowała się sołtyska Modrzycy, a sala przyznała jej rację.

– Właśnie! Gdzie są rodzice!? – zapytała Wróblewska.

– Ludzie są złośliwi ? to smutna refleksja sołtysa Czasławia (w kwestii śmieci). – W Czasławiu jest mały kubeł betonowy i większy z plastiku. Ale w tym z plastiku trzeba podnieść klapę. Ludziom się nie chce, więc wyrzucają wszystko do betonowego. Kubeł się przepełnia i śmieci fruwają po wiosce ? zwrócił uwagę sołtys.

– Może warto postawić tabliczki z informacją, że nie wolno śmiecić ? zaproponowała Alina Guziak. Propozycja przeszła bez echa. Więc pani Guziak nieco się zdenerwowała. – Trzeba karać! – krzyknęła. I wyszła. A sesja dobiegła końca.

Napisz komentarz »