REKLAMA

Interwencje „TR”, Kronika policyjna, Wasze sprawy

Brutalna akcja policjantów

Opublikowano 17 grudnia 2010, autor: PS

Ostrą interwencją policji zakończyła się sprawa eksmisji rodziny Ostrowskich. Policja odwiozła na komisariat Aleksandra Ostrowskiego, Piotra Krzyżanika oraz pięciu innych mężczyzn, którzy nie chcieli wpuścić komornika.

Zaczęło się tuż po godz. 8.00, kiedy przed kamienicą przy ul. 9 Maja w Nowej Soli zaczęli gromadzić się członkowie z Inicjatywy Pracowniczej, z Piotrem Krzyżaniakiem na czele. Nie chcieli dopuścić do eksmisji Aleksandra i Krystyny Ostrowskich. Małżeństwo próbowano eksmitować z budynku już kilka razy. Ostatnia próba odbyła się w styczniu br. Wtedy komornik Leon Kołdko zawiesił eksmisję, ponieważ uniemożliwili ją blokujący wejście członkowie Inicjatywy. We wtorek (14.12.) o godz. 9.00 komornik przyszedł w asyście policjantów. Natrafił na członków Inicjatywy, którzy przyjechali z Zielonej Góry i Poznania. W protest włączyli się także nowosolanie. Głównie mieszkańcy z budynków socjalnych.   

 

Ostra akcja policji

Najpierw do przepychanki doszło na schodach. Kiedy blokujący wejście zobaczyli, że nie powstrzymają napierającego komornika, cofnęli się pod drzwi mieszkania. Tu doszło do wymiany zdań. – Pan dokonując eksmisji popiera przestępców, którzy chcą ukraść to mieszkanie – mówił Ostrowski. – Niech pan umożliwi eksmisję – odpowiedział Kołdko. Policja kilka razy kazała się odsunąć protestującym. Kiedy żaden nie ustąpił, znów zaczęły się przepychanki. Najpierw policjanci wyprowadzili Ostrowskiego i Krzyżaniaka. Później wrócili po pozostałych. Kiedy żaden z nich nie ustąpił, zaczęli wyciągać ich spod drzwi. – Pan jest zatrzymany za naruszenie nietykalności – mówił jeden z policjantów. Jeden z nich wylądował na ziemi przed kamienicą. Trzymało go aż czterech policjantów. Założono mu kajdanki. – Patrzcie k…, co robią z ludźmi – zatrzymany krzyczał do obserwujących całe zdarzenie nowosolan. Nie chciał wstać, więc policja do radiowozu ciągnęła go po ziemi. – Co wy ze mnie robicie – z radiowozu krzyczał Ostrowski.

 

Weszli przez okno

Przez kilka minut funkcjonariusze próbowali wsadzić zatrzymanych do samochodów. Pozostała grupa nie stawiała oporu. Wyszli z kamienicy. Wtedy Komornik próbował dostać się do mieszkania, w którym zamknęła się Krystyna Ostrowska. Zaniechano rozwiercania zamka, bowiem pan Leszek, pracownik, który miał pomóc w eksmisji, nie miał gdzie podłączyć wiertarki. Zamiast tego wziął jedną z flag Inicjatywy Pracowniczej i wybił nią okno. Tamtędy do mieszkania wszedł komornik. Chwilę później pani Krystyna zaczęła się pakować. Policja wylegitymowała wszystkich protestujących. Trzyma się wersji, że została naruszona nietykalność cielesna funkcjonariuszy, dlatego potrzebna była interwencja. – Nie było żadnej napaści. Nikt nie jest wariatem, żeby się rzucać na dwudziestu policjantów. To na nas napadli. Chcieli użyć siły i użyli – mówi Jacek Rosołowki z komisji krajowej Ogólnopolskiego Związku Inicjatywa Pracownicza. – Takiej brutalnej akcji dawno nie widziałem. Bardzo zależało im na eksmisji – dodaje. Około godz. 13.00 zatrzymanych wypuszczano z komendy. Jeden z nich dostał 200 zł mandatu za przeklinanie, inni usłyszeli zarzut naruszenia nietykalności cielesnej policjantów.

 

Przegrana walka

Przypomnijmy, że Ostrowskich eksmitowano z powodu długu. Zalegali za czynsz na 22 tys. zł. Twierdzą, że mieli powody, żeby go nie płacić. W latach 80. zawarli z urzędem miasta umowę. W zamian za przerobienie łaźni na mieszkanie, nie musieli płacić za czynsz. Zgodzili się na to i wydali oszczędności za remont. Kiedy się wprowadzili, okazało się, że muszą płacić czynsz. Poszli więc do sądu. Na jednej z rozpraw pojawił się aneks do umowy, który ją unieważniał. Ich zdaniem – sfałszowany. Płacili więc dalej aż do 2003 roku. Wtedy przestali, czym dali powód do eksmisji. Przez ostatnie lata ich życie to ciągłe rozprawy i wstrzymywanie eksmisji. We wtorek walkę przegrali, chociaż nie wszystkie rozprawy jeszcze się zakończyły. W sądzie okręgowym nadal jest odwołanie od wyroku sądu rejonowego dotyczącego eksmisji. Co się stanie z mieszkaniem, nie wiadomo. Lokal ma sześć pomieszczeń o łącznej powierzchni 106 mkw., na pewno znajdą się na niego chętni.    

Napisz komentarz »