REKLAMA

Gospodarka, Interwencje „TR”, Wasze sprawy, Zdrowie

Ta wieża nas zniszczy

Opublikowano 11 lutego 2011, autor: Patryk Świtek

Mieszkańcy Siedliska protestują przeciwko budowie wieży telekomunikacyjnej w środku wsi. – Jeżeli trzeba, wyjdziemy z domów i zablokujemy drogę, nikt z nas nie chce chorować z powodu tego cholerstwa – mówią.

Kiedy Adam i Elżbieta Dryjer dowiedzieli się, że 20 metrów od ich płotu ma stanąć 52-metrowa wieża telekomunikacyjna, od razu zapaliła im się czerwona lampka. Z Internetu dowiedzieli się, że takie urządzenie wysyła szkodliwe promieniowanie. Sami zrobili śledztwo wśród osób, które mieszkają w pobliżu podobnych wież. – Mają nadciśnienie, choroby nowotworowe, problemy ze spaniem – wymienia pan Adam. Skrzyknęli sąsiadów i napisali protest do wójta. Ten uwzględnił go i odmówił firmie Polkomtel S.A. ustalenia lokalizacji inwestycji. Inwestor sprawę skierował do Samorządowego Kolegium Odwoławczego w Zielonej Górze. Dwa tygodnie temu (25.01.) do Dryjerów przyszło pismo z urzędu gminy. Wyczytali w nim, że SKO nie widzi powodów, dla których firma nie mogłaby postawić za ich płotem anten telekomunikacyjnych.

 

Anteny jak eternit

Mieszkańcy wsi nie zamierzają składać broni. Na biurko wójta trafił kolejny protest: „My, wyżej podpisani mieszkańcy, odwołujemy się od decyzji o ustalenie lokalizacji inwestycji (…) W uzasadnieniu podajemy ogromną szkodliwość promieniowania anten, związane z tym zagrożenia Naszego zdrowia, życia, czyli: bóle głowy, białaczka, niepłodność, to tylko 1/100 z podanych zagrożeń”. Podpisało się pod nim ponad 60 osób. Dryjerowie będą mieszkać najbliżej anten. Zdaniem pana Adama, będą najbardziej narażeni na promieniowanie. Ich sąsiad Krzysztof Chrapko też ma obawy. – Każą usuwać eternit, bo ma substancje rakotwórcze, a pozwalają budować takie wieże – denerwuje się. On przewiduje, że anteny będą także zakłócały sygnał telewizyjny. Stanisław Jendraszczyk od wieży będzie mieszkał w odległości 150 m. Widział, jak firma robiła pomiary. – Mieszkają ze mną dzieci i wnuki. Ja jestem emerytem, więc może mi wiele nie zostało, ale oni jeszcze tu pomieszkają – mówi. O pięcioletniego syna martwi się także Piotr Michalski: – Mało miejsca jest w lesie, niech tam postawią – mówi. Wątpliwości nie kryje także Lidia Pstrucha,dyrektorka przedszkola w Siedlisku. Wieża ma stać 200 m od budynku. – W naszym przedszkolu codziennie uczy się 106 dzieci. Przez cały czas przebywania w placówce byłyby narażone na promieniowanie – tłumaczy. Dyrektor też dużo czytała na temat zagrożeń. – Pewności co do szkodliwości nie ma. Ale po co ryzykować? – tłumaczy.  

 

Dlaczego nie było referendum?

Mieszkańcy obawiają się jeszcze czegoś. – Niech pan spróbuje w takiej okolicy sprzedać dom. Przecież nasze nieruchomości w tym momencie tracą na wartości – mówi Zenon Gołyga. Ma chorą żonę i jest przekonany, że anteny tylko pogorszą jej stan. – Dlaczego nikt nas nie zapytał o zdanie? Nie było referendum? Przecież nie można w środku wsi postawić sobie czegoś takiego – denerwuje się. Cała złość mieszkańców spadła na Zbigniewa Sawickiego, lokalnego przedsiębiorcę, który wydzierżawił firmie kawałek działki. – Jak tak dalej pójdzie, to nam elektrownię atomową postawi – mówi pani Elżbieta. – Niech sobie postawi tę wieżę pod swoim domem, a nie pod naszymi – denerwuje się pan Zenon.

 

Wreszcie będzie zasięg 

 Z. Sawicki tłumaczy, że on wieży nie stawia, jedynie wydzierżawia firmie plac. Mają na nim stanąć anteny telefonii komórkowej Plus. Miesięcznie za dzierżawę będzie brał 1 tys. 200 zł. – To mniej niż płacę podatku – mówi. Bardziej niż z pieniędzy zadowolony jest z tego, że będzie miał zasięg w firmie. – Żeby zadzwonić, trzeba wychodzić z budynku albo chodzić po nim i szukać zasięgu – mówi. Promieniowanie, którego tak bardzo boją się mieszkańcy, Z. Sawicki porównuje do tego, na które codziennie są narażeni używając telefonu komórkowego czy kuchenki mikrofalowej. – Akurat ci mieszkańcy, którzy będą mieszkać najbliżej anteny, najmniej powinni się bać – tłumaczy. Plac przed jego firmą jest idealny pod taką inwestycję. To wysoki punkt, wokół nie ma drzew, zasięg anten będzie większy.

 

Baza nie zagraża dorosłym i dzieciom

Elżbieta Sadowska z biura Komunikacji Korporacyjnej Polkomtel S.A. mówi, że firma sprawdza potencjalne możliwości pozyskania kandydata pod wieżę. – O żadnym terminie nie ma jeszcze mowy, tym bardziej o budowie i ewentualnych alternatywnych lokalizacjach dyskutowanych z gminą – mówi. Dodaje jednak, że stawianie wieży poza miejscowością w wielu przypadkach eliminuje sens jego istnienia. – Niektóre z anten skierowane poza obszar zabudowy nie będą miały kogo obsługiwać – tłumaczy. Sadowska wyjaśnia, że przed uruchomieniem anten firma musi uzyskać wszystkie zezwolenia, również te określające dopuszczalne normy w zakresie oddziaływania na otoczenie. – Istnieje wiele artykułów i opracowań, z których wynika, że nie znaleziono zależności między przebywaniem w polach elektromagnetycznych o dopuszczalnych poziomach, a zwiększeniem zachorowalności. Bliskie sąsiedztwo ze stacją bazową nie zagraża dorosłym i dzieciom – mówi przedstawicielka firmy, zaznaczając, że Polkomtel opiera się na przepisach i normach dotyczących badań nad oddziaływaniem pola elektromagnetycznego na człowieka. – Ubolewamy z powodu protestu, mamy bowiem przykłady, że mieszkańcy niektórych miejscowości organizują komitety popierające budowę obiektów na obszarach, na których dotychczas takiego serwisu nie było – mówi Sadowska. W Siedlisku się na to nie zanosi. Wręcz przeciwnie, mieszkańcy zapowiadają, że jeżeli ich protest nie zadziała, ściągną telewizję, a nawet wyjdą na drogę, żeby zablokować inwestycję.  

Napisz komentarz »