REKLAMA

Interwencje „TR”, Wasze sprawy

Z pragnienia liże śnieg

Opublikowano 04 marca 2011, autor: KK

Uwięzionemu na łańcuchu psu rasy Husky wystają żebra. W misce nie ma wody ani jedzenia. Przed mrozem chroni jedynie prowizoryczna buda. – Nie mogę już na to patrzeć. On z pragnienia liże śnieg – opowiada Bogusława Bocian, sąsiadka.

Kobieta mieszka w Nowym Miasteczku przy ul. Poniatowskiego. W domu ma dwa psy i trzy koty. To znajdy. – Za każdym razem chce mi się płakać, gdy przechodzę obok – mówi Bogusława. Jej zdaniem, sąsiad jest nieodpowiedzialny. – Nie daje psu jeść i pić. Husky muszą dużo biegać, więc nie powinien być na łańcuchu. Źle odżywiony na pewno marznie w tej niby-budzie – dodaje. – Ludzie decydują się na psy i nie wiedzą, że to obowiązek. Zwierzę to nie rzecz – mówi pan Leszek, jej mąż.

Sąsiedzi widzą

Psiej niedoli przyglądają się od roku. Bogusława kilkukrotnie próbowała rozmawiać z właścicielem. – Jest niereformowalny – denerwuje się. Pan Mariusz wydaje się być bardzo oporny na wszelkie uwagi. – Moim zdaniem to oni w ogóle nie opiekują się tym psem – kręci głową jeden z sąsiadów. Pani Teresa z ul. Poniatowskiego denerwuje się na samą myśl: – Wszyscy wiedzą, że oni nie radzą sobie ze zwierzętami. Latem ten pies wył, bo nie miał wody. To jest żywe stworzenie i nie wolno go tak traktować – stwierdza. Ostatnio przelała się czara goryczy. B. Bocian zobaczyła, jak uwiązany pies z pragnienia liże śnieg. – Aż się rozpłakałam na ten widok – przyznaje. Jest zawiedziona postawą strażnika miejskiego Jana Chorążyka, do którego wydzwania prosząc o interwencję. – Zrobił psu kilka zdjęć i na tym koniec. Wydaje mi się, że bagatelizuje sprawę, a powinien poprosić o pomoc fachowca – mówi.

 

Z Wikipedii

Pan Mariusz twierdzi, że psa traktuje dobrze, a całą wiedzę o husky zaczerpnął z internetu. Z dumą prezentuje psa. Wokoło nie ma kości, w miskach nie ma żadnego śladu zamarzniętej wody czy resztek jedzenia. – Wylizuje do czysta – tłumaczy się właściciel i  stwierdza, że psu niczego nie brakuje. – Dostaje jedzenie z puszek, a łańcuch nie jest taki krótki. Zresztą i tak chodzimy na spacery – zarzeka się. Zimno? – Przecież to zimowy pies. Na głowę mu nie leci – obrusza się i dodaje, że żadnej kontroli się nie boi. – Nie rozumiem tej ludzkiej zawiści – kończy.

 

Strażnik się nie zna

Zdaniem J. Chorążyka, pies chowa się w nie najgorszych warunkach. – Widzę w tym trochę przesady pani Bocian – mówi. Przyznaje jednak, że nie jest specjalistą. Dlatego skontaktowaliśmy się z Brygidą Kaczmarek z Inicjatywy dla Zwierząt w Zielonej Górze. Opisaliśmy jej sytuację. – Husky musi mieć dużo ruchu. To wpływa na jego psychikę – informuje. O łańcuchu więc nie może być mowy. Taki pies powinien przebiec codziennie wiele kilometrów. Krytykuje również budę, która nie powinna być „wiatrem podszyta”. Jej zdaniem, widoczne żebra i krótka sierść husky świadczy o tym, że jest źle odżywiony. – Ta rasa w okresie zimowym nabiera masy, rośnie tzw. podszorstek, który chroni przed zimnem – tłumaczy. – To, że jest to husky nie znaczy, że temperatura minus 20 stopni mu nie przeszkadza – zaznacza. Twierdzi, że do akcji powinien wkroczyć strażnik miejski. W tym celu J. Chorążyk zamierza zaangażować do pomocy nowosolską Straż Ochrony Zwierząt, która sprawdzi kondycję psa.

Napisz komentarz »