REKLAMA

Interwencje „TR”, Kronika policyjna, Wasze sprawy

Poroniłam przez policję

Opublikowano 25 marca 2011, autor: BT

Zastraszanie, popychanie, grożenie i przesłuchiwanie – takich \”atrakcji\” dostarczyli nowosolscy policjanci Monice, która była w trzecim miesiącu ciąży. Po ich akcji dziewczyna poroniła.

Wpół do siódmej rano, 27 stycznia. Łomotanie w drzwi zbudziło 21-letnią Monikę. Dziewczyna podeszła do drzwi. Była w trzecim miesiącu ciąży. Kiedy zobaczyła trzech rosłych mężczyzn, poprosiła swojego chłopaka, Krzysztofa Lisiaka, żeby otworzył. – Krzyknęli: „Policja!” i wepchnęli mnie do mieszkania – opowiada mężczyzna. – Kiedy poprosiłem o wylegitymowanie się, rzucili mi w twarz zgniecioną kartkę. Okazało się, że to nakaz przeszukania – mówi.

 

Dusili i wyginali ręce

Kilka lat wcześniej K. Lisak był karany za włamanie się do altanki na działce. Ponieważ ostatnio ktoś okradał działki, podejrzenie padło na Krzysztofa. – Szukali wszystkiego, co mogło pochodzić z działek: kosiarek, pił spalinowych, pomp i przedłużaczy – wylicza. Ponieważ młodzi zaczęli się buntować, policjanci czuli się w obowiązku ich uspokoić. – Monikę popchnęli na łóżko. Krzyknąłem, że jest w ciąży. Wtedy skoczyli na mnie. Jeden dusił, drugi wygiął ręce. Ciągnęli mnie za pejsy i uszy. Rzucili na ławę. Monika płakała i krzyczała, żeby mnie zostawili. Ale oni trzymali mnie za krtań. Nie mogłem nic przełykać. Od czasu do czasu jeden z nich popuszczał uścisk, żebym się nie udusił – opowiada zdenerwowany Lisiak.

 

Prowadzili jak gwałciciela

Mężczyzna widział, jak podczas przeszukania policjanci zaglądali do barku i czytali prywatne dokumenty. – Jeden z nich chciał zabrać mi dekoder cyfrowy – mówi. W domu znaleźli pompę, piłę spalinową, wiertarkę, radio samochodowe i przedłużacz. Wszystko pasowało do scenariusza włamania do altanki. Pod zarzutem napaści na policjanta zabrali młodych na komendę. – Wyprowadzili mnie bez butów, a w drodze do radiowozu policjant kopał mnie. Wyzywali, prowadzili jak gwałciciela albo mordercę – opowiada. Kiedy K. Lisiak odgrażał się, że zgłosi sprawę do sądu, usłyszał komentarz. – Powiedzieli, że z policją nie wygram i że prawo jest ich – denerwuje się. K. Lisiak podczas przesłuchania próbowano udowodnić, że jest winny. – Przedstawiono mi fałszywych świadków. Przyszedł starszy pan, który miał być właścicielem piły, ale wyszło, że kłamał – opowiada. Zarekwirowane przedmioty zwrócono mu. – Wiertarka należała do cioci. Miała na nią wszystkie papiery. Pompa również. Widać ją na zdjęciach z działki robionych kilka lat wstecz. Piła spalinowa jest mamy, co policjanci również przyznali. Zabrali mi tylko radio samochodowe i przedłużacz. Nie dałem rady udowodnić, że były moje – skarży się.

 

Źle się poczuła

Dziewczyna była w trzecim miesiącu ciąży. – Wszystko było w porządku. Straciłam dziecko tydzień przed pierwszym USG – płacze Monika. Młodzi rodzice wybrali już imiona dla nienarodzonego dziecka. Chłopiec miał być Sebastianem Marcelem, a dziewczynka Nadią Amelią. O ciąży wiedziały już rodziny i znajomi. Posypały się gratulacje i prezenty. Babcia kupiła pierwsze śpioszki, niewiele większe od tych dla lalek. W pokoju stał wózek dla malucha. Jednak na komendzie nikt jej nie oszczędzał. – Mówili, że pojadę do Krzywańca i zabiorą mi bachora. Powiedzieli, że postawią zarzuty utrudniania wejścia i groźby policjantom. Zapowiedziałam im, że jestem w ciąży i jeśli coś się stanie, odpowiedzą za to – opowiada Monika. – Wyzwali od gówniar i mówili, że robię sobie jaja z policji. Kazali zeznawać przeciwko chłopakowi. Wpierali, że jest naćpany. Powiedzieli, że dopóki nie będę świadkiem, nie wypuszczą mnie z komendy. Wypuścili po trzech godzinach – wspomina.

 

Lekarze wiedzieli

Po powrocie z komendy Monikę bolał brzuch. Na drugi dzień pojawiły się plamienia. – Zadzwoniłam do lekarza, bałam się – mówi. Wieczorem miała ostre skurcze. Pojechała do szpitala. – Wiedziałam, że jest źle. Lekarka nic nie mówiła. O tym, że straciłam dziecko, dowiedziałam się, gdy przyniesiono pismo o wydaniu zwłok – płacze. Ciężko się z nią rozmawia. Ból po stracie dziecka dusi w sobie, ale chce żeby winnych dosięgła sprawiedliwość. Wyniki badań wykazały, że do utraty ciąży coś się przyczyniło i organizm nie odrzucił płodu samoistnie. – To stres związany z wydarzeniem – przypuszcza Monika. O zdanie zapytaliśmy lekarzy. – Powodów poronienia może być wiele. Jednym z nich jest stres, zwłaszcza po takim zdarzeniu – mówi jeden z nich. Kiedy przybliżamy sytuację pani Moniki, twierdzą, nie wykluczają tej możliwości. – Stres może wywołać skurcze ścianek macicy, które „wyciskają” płód – mówi Zbigniew Kowalski, ginekolog. Za wersją pani Moniki przemawiają skurcze, które wystąpiły bezpośrednio po zdarzeniu. Lekarz zaznacza jednak, że nie daje to stuprocentowej pewności.

 

Policja odpowiedziała wymijająco

W odpowiedzi na nasze pytania Dorota Dudzińska, rzecznik prasowa nowosolskiej policji, napisała: „[…] prokurator wydał nakaz zatrzymania Krzysztofa Lisiak i przeszukania jego mieszkania. Czynności przeprowadziło dwóch nieumundurowanych policjantów, którzy przed przystąpieniem do czynności okazali dokument  potwierdzający, że są funkcjonariuszami. Zatrzymany przed rozpoczęciem przeszukania został poinformowany o celu tej czynności, jak również wezwany do wydania poszukiwanych przedmiotów, mogących stanowić dowód w sprawie. […] Został również pouczony o przysługujących mu prawach i możliwości złożenia zażalenia na czynność zatrzymania i przeszukania. W ciągu 48 godzin takiego zażalenia nie złożył. Ponadto policjanci podczas zatrzymania osoby podejrzanej używają środków przymusu bezpośredniego w celu zapobieżenia ucieczki bądź ukrycia się osoby”. 

 

Prokuratura zbada sprawę

K. Lisiak powiadomił prokuraturę o naruszeniu zasad przeszukiwania przez policjantów. – Zawiadomienie zarejestrowano. Ponieważ dotyczy policjantów z jednostki nowosolskiej, przekażemy je do prokuratury okręgowej, która do zajęcia się tą sprawą wyznaczy prokuraturę rejonową z innego miasta. Oprócz naruszenia zasad przeszukania, rozpoznany będzie zarzut narażenia na uszczerbek na zdrowiu dziewczyny pokrzywdzonego – przyznaje Łukasz Wojtasik, prokurator rejonowy z Nowej Soli.

Napisz komentarz »