REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Umarł z tęsknoty za córką

Opublikowano 25 kwietnia 2015, autor: Mateusz Komperda

Półtora roku trwają poszukiwania Bożeny Marczykowskiej (50 l.) z Bytomia Odrzańskiego. Rodzina i sąsiedzi wciąż mają nadzieją, że się odnajdzie. Jej ojciec nie wytrzymał tęsknoty.

Krystyna Żółtańska (71 l.), matka zaginionej Bożeny, jest pogrążona w żałobie. Opowiedziała nam, że mąż umarł w ub. roku z tęsknoty za córką.

– Przed śmiercią wołał Bożenę. Mówił, żeby przyszła do niego, uratowała go. To były jego ostatnie słowa – mówi ze łzami w oczach pani Krystyna.

Zrozpaczona kobieta nie może pogodzić się z tym, że do tej pory nie odnaleziono jej córki.

– Nie mogła tak po prostu zginąć. Nie wyjechałaby, nie zostawiłaby nas. Zawsze przychodziła i pomagała. Codziennie się modlę o to, aby zapukała do drzwi. Była taka kochana… – wspomina.

Zaraz za rogiem mieszka ciotka pani Bożeny. – Nigdy nie uznamy, że nie ma sensu jej szukania  – mówi Maria Adamczyk (68 l.). Dodaje, że rodzina, mimo upływu czasu, nie zamierza się poddawać. – W mieście krążą plotki na temat zaginięcia. A policja o niczym nas nie informuje. Tłumaczy, że to dla dobra śledztwa. A my tkwimy w takiej niewiedzy – dodaje.

– Złego słowa na jej zdanie nie można powiedzieć. Często nas odwiedzała w drodze do rodziców. Zazwyczaj jeździła rowerem – przypomina Tadeusz Adamczyk (78 l.), wujek zaginionej.

Pan Tadeusz (77 l.) pamięta Bożenę z dzieciństwa. – Zawsze biegała po ulicy. Była bardzo kulturalna. Pamiętam dzień, jak zaginęła. Wnuczka wróciła ze szkoły i krzyczała, że zaginęła ich sprzątaczka ze szkoły, to była właśnie ona – opowiada pan Tadeusz.

Sąsiedzi i znajomi zastanawiają się, co mogło się stać z Bożeną. – Wrogów nie miała – zaznacza Krystyna Szpak (63 l.). – Ta tragedia wstrząsnęła całym miasteczkiem. Niby policja miała jakieś poszlaki. Ona nie mogła uciec, bo za bardzo kochała dzieci – zastanawia się.

Z kolei pani Maria (67 l.) nie wyklucza porwania. – Tyle teraz się o tym słyszy w telewizji. Była atrakcyjną kobietą, różnie to mogło być – przekonuje.

Narzekała na serce

B. Marczykowska była sprzątaczką w szkole w Bytomiu Odrzańskim. Nauczyciele opowiadają, że była zawsze punktualna.

– To był poniedziałek. Przyjechałam wcześniej do pracy. Weszłam do swojego gabinetu, ale nie było w nim posprzątane. Zdziwiłam się, bo nigdy wcześniej to się jej nie zdarzało, dlatego poszłam na piętro. Tam dalej wisiały ściereczki. Zorientowałam się, że musiało się stać coś złego, bo zawsze wywiązywała się ze swoich obowiązków – mówi nam Lilla Tkaczyk, pedagog.

W szkole dowiedzieliśmy się, że na kilka dni przed zaginięciem Bożena skarżyła się na stan zdrowia. Miało boleć ją serce. Dlatego dyrekcja szkoły podejrzewała, że kobieta mogła mieć udar lub zawał. – Zadzwoniliśmy na policję i o wszystkim powiedzieliśmy. Ten trop nie był jednak prawdziwy – potwierdza Krystyna Morawska, wicedyrektor szkoły.

Złe wyniki policji

Przypomnijmy, że B. Marczykowska zaginęła w październiku 2013 r. Jechała rowerem do lasu w stronę Nowej Soli. W okolicach przejazdu kolejowego za Bytomiem Odrzańskim ślad po niej zaginął.

Przeszukano okoliczne pola i lasy. Nie znaleziono żadnego śladu. Dowodów nie było też wystarczająco dużo, aby prokuratura mogła kontynuować postępowanie pod kątem morderstwa. – Dlatego śledztwo umorzono. Ale jeśli pojawią się nowe ślady, śledztwo pod tym kątem możemy zawsze wznowić – zapowiada Katarzyna Wojciechowska z Prokuratury Rejonowej w Nowej Soli.

Policja wciąż szuka pani Bożeny. Jednak rodzina zarzuca im, że nie są informowani o efektach ich działań. Jak usłyszeliśmy, funkcjonariusze tłumaczą się im dobrem śledztwa. 

Warto zaznaczyć, że ostatnia kontrola Najwyższej Izby Kontroli w nie najlepszym świetle przedstawiła umiejętności policjantów w poszukiwaniu zaginionych. 

NIK zwraca uwagę, że policja nieprawidłowo kwalifikuje osoby zaginione. Potwierdza to

Aleksander Zabłocki z Centrum Poszukiwań Osób Zaginionych „Itaka”. – Osoby te odnajdowane są nawet po kilku latach, ale duży w tym udział mają zwykli ludzie, którzy udzielają informacji na ten temat, a niekoniecznie policja – zauważa. 

Jak podkreśla psycholog Jerzy Herberger dla rodziny to trudny okres.  – Gdy umarza się śledztwo, a zaginiona wciąż się nie odnajduje, rodzina przeżywa traumę. Nie może przejść procesu żałobnego i pogodzić się ze stratą najbliższej osoby – wyjaśnia.

Jak sprawdziliśmy, w woj. lubuskim za zaginione uznaje się 22 osoby. Żadna z tych osób do tej pory się nie odnalazła.

komentarz »
  1. Drone 28 listopada 2021 16:08 - Odpowiedź

    Mam 15 lat, i nadal próbuje rozwiązać tą zagadkę. Jest ona bardzo interesująca ponieważ jest bardzo mało śladów wręcz nie ma ich w ogóle. Jest końcówka 2021 roku a ja nadal się zastanawiam co się z nią stało

Napisz komentarz »