REKLAMA

Sport

Lekcja, temat: rzut za trzy!

Opublikowano 28 listopada 2015, autor: sj

Co łączy przeciętnego ucznia i zawodników FC Barcelony? Trójki… W czwartek (26.11) Hiszpanie uzbierali ich aż siedemnaście. Podopieczni Xaviera Pascuala zdali do następnej klasy. Stelmet BC będzie powtarzał semestr w Eurocupie.

Stelmet BC Zielona Góra – FC Barcelona Lassa 64:93 (18:24, 17:20, 15:25, 14:24)

Stelmet BC:Mateusz Ponitka 11, Borovnjak 10, Hrycaniuk 10, Koszarek 9, Bost 9, Djurisić 8, Szewczyk 4, Gruszecki 3, Moldoveanu , Zamojski, Marcel Ponitka, Zywert 0.

Barcelona: Abrines 16, Arroyo 15, Vezenkov 15, Tomić 12, Satoransky 10, Doellman 9, Samuels 6, Perperoglou 3, Oleson 3, Ribas 2, Diagne 2, Eriksson 0.

Dla szefa Stelmetu BC – Janusza Jasińskiego, Barcelona to niedościgniony wzór. W czwartek mistrzowie Polski podejmowali hiszpańską potęgę w hali CRS. Goście nie przyjechali z pustymi rękami. Udzielili naszym koszykarzom lekcji, której długo nie da się zapomnieć.

W pierwszym meczu w Barcelonie zielonogórzanie, dość nieoczekiwanie, stawili gospodarzom zacięty opór. Przegrali minimalnie, dlatego kibice mieli podstawy, by liczyć na niespodziankę w hali CRS. Blaugrana zagrała jednak w Zielonej Górze zdecydowanie lepiej. Hiszpanie pokazali moc przede wszystkim na obwodzie. W całym meczu trafili aż siedemnaście rzutów za trzy, czym całkowicie rozbili mistrzów Polski. Początek spotkania w wykonaniu Stelmetu BC nie był jeszcze najgorszy. Pierwsza kwarta długo było wyrównana. Zielonogórzanie kilka razy byli na prowadzeniu, ale ekipa Xaviera Pascuala kontrolowała sytuację. Wicemistrzowie Hiszpanii odskoczyli pod koniec drugiej kwarty. Na domiar złego trener Saso Filipovski stracił Vlada Moldoveanu, który nabawił się urazu pleców i szybko opuścił ławkę rezerwowych. Barcelona dobiła nasz zespół po zmianie stron. Załatwiła Stelmet BC trójkami. Goście praktycznie nie pudłowali i ostatecznie wygrali ten pojedynek różnicą 29 punktów.W końcówce wyhamowali. Chyba nie chcieli przekroczyć bariery stu punktów. I dobrze, bo fantastyczni zielonogórscy kibice nie zasłużyli na taką karę. 

Przed meczem Mateusz Ponitka mówił, że Barcelony nie można się bać.

– To, że mają bardziej znane nazwiska, nie oznacza, że to nadludzie – argumentował.

Po ostatniej syrenie wyglądał na człowieka, który zmienił zdanie.

Napisz komentarz »