REKLAMA

Wasze sprawy

Temat ścieków wraca do prokuratury

Opublikowano 03 września 2016, autor: PS

Prokurator jeszcze raz przyjrzy się tematowi wylewania ścieków na pole w pobliżu Jeziora Rudno. Nowosolski sąd we wtorek (30.08.) stwierdził, że śledczy zbyt szybko umorzyli tę sprawę.

Przypomnijmy, rok temu na pole w pobliżu jeziora wylano około 50 tys. litrów nieczystości. Dopuszczalne normy przekroczono 600-krotnie. Wydawało się, że skazanie winnych będzie formalnością, bo złapano ich na gorącym uczynku, ale nic bardziej mylnego. W grudniu ubiegłego roku nowosolska prokuratura umorzyła śledztwo, bo nie dopatrzyła się przestępstwa. Tę decyzję od razu zaskarżył mecenas Mariusz Ratajczak, który należy do stowarzyszenia EkoJesionka. Wytknął śledczym, że nie powołali biegłych i oparli się na opinii Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, podczas gdy inspektorzy pobrali próbki do analizy dwa miesiące po zdarzeniu. Według nich, wylane ścieki nie doprowadziły do katastrofy ekologicznej. Nikt jednak nie zastanawiał się, czy nieczystości można tak po prostu pozbywać się na polu. 

Czubek góry

We wtorek (30.08.) w sądzie rozpatrywano wniosek adwokata.

– Prokurator podszedł do tematu bardzo oportunistycznie. Można powiedzieć, że swoją decyzją zaaprobował proceder wylewania na pole trucizny, która nigdy nie powinna się tam znaleźć. To jest czubek góry lodowej, bo wszystko trwało prawdopodobnie przez lata. Legalna utylizacja takich ścieków kosztowałaby kilkaset tysięcy złotych. Należy się więc zastanowić, kto na tym zarobił – mówił przed sądem M. Ratajczak. Adwokat stwierdził, że trzeba powołać biegłego, który zinterpretuje badania wykonane przez EkoJesionkę i odpowie na pytanie, czy wylewanie toksyn na pole nikomu nie zagraża. 

Nowa energia

Sędzia Marta Pintal-Szczodrowska w pełni przychyliła się do wniosku adwokata. Oznacza to, że temat wróci do prokuratury. Dla EkoJesionki ta decyzja otwiera nowe możliwości. Nawet jeśli prokurator ponownie umorzy śledztwo, sprawa i tak trafi do sądu, bo stowarzyszenie będzie mogło skorzystać z prawa tzw. subsydiarnnego aktu oskarżenia. Oznacza to, że staną w roli oskarżyciela.

– To bardzo dobra informacja, bo nie może być tak, że za wylewanie ścieków na pole nie ma konsekwencji – mówi Roman Pilecki, prezes EkoJesionki. Zapowiada, że stowarzyszenie będzie walczyć aż winny zostanie ukarany.

– Wstąpiła w nas nowa energia, bo widzimy, że nasze starania mają sens. W tym roku jezioro było dużo czystsze, a na plażach były tłumy – kończy R. Pilecki.  

Napisz komentarz »