REKLAMA

Sport

Beniaminek pnie się w górę

Opublikowano 03 września 2016, autor: sj

TS Przylep nie przestaje zadziwiać. Zespół Tadeusza Makowskiego po pięciu kolejkach rozgrywek zajmuje w tabeli czwarte miejsce. Ostatnio pokonał u siebie solidną Spójnię Ośno Lubuskie. Dziś (03.09.) zmierzy się z Formacją Port 2000 Mostki.

TS Przylep – Spójnia Ośno Lubuskie 2:0

Bramki: Marczak (4. min), Berski (75. min)

TS: Król – Berski, Bitner, Dzikowicz (od 80. min Koretskyi), Hadaś (od 30. min Wasemann), Lewaszow, Łyczko, Marczak, Pabich (od 69. min Dybiec), Popielecki, Sitarz.

Spójnia: Grenda – Aivazian, Dura, Janeczek, Janik, Jarosz (od 78. min Szymkiewicz), Kłopot (od 65. min Drozdowicz), H. Kurdykowski, Mastalerz (od 75. min Małachowski), Michałek, Szeliga.

Żółta kartka: Wasemann, Bitner – Szeliga.

Trener Tadeusz Makowski, mimo świetnych wyników, twardo stąpa po ziemi. Mówi, że najtrudniejsze mecze dopiero przed ekipą z Przylepu. Dziś (03.09.) jego podopieczni mieli się zmierzyć z podmęczoną pucharowym bojem Formacją. Port, w ostatniej chwili, zrezygnował jednak z udziału w tych rozgrywkach i z Przylepem zagra wypoczęty.

– To solidny zespół, budowany od lat. Teraz mają mały kryzys, ale i tak są w czubie tabeli. Czeka nas ciężki sprawdzian. Liczę, że uda się zapunktować – mówi T. Makowski.

A w jakich okolicznościach TS ograł Spójnię? Gospodarze zadali rywalom dwa, zabójcze ciosy. Oba w kluczowych momentach spotkania. Już w 4. minucie bramkarza gości, głową zaskoczył Krzysztof Marczak. Po zmianie stron rywala dobił Daniel Berski. Ale cóż to było za uderzenie? Huknął z ponad trzydziestu metrów. Piłka odbiła się od poprzeczki, trafiła w głowę bramkarza Spójni i zatrzepotała w siatce.

– To podcięło przyjezdnym skrzydła. Już się nie podnieśli. Wcześniej próbowali atakować, ale większego zagrożenia nie stworzyli. Mecz graliśmy w południe. To też mogło mieć wpływ na wynik tej rywalizacji – zakończył T. Makowski.

Napisz komentarz »