REKLAMA

Aktualności, Ludzie, wydarzenia

Straus i… dłuuugo, długo nikt

Opublikowano 06 listopada 2016, autor: Michał Szczęch

Politycznym przeciwnikom nie wybacza. Przed laty miał ich więcej. Stawali z nim do rywalizacji o stołek. W ostatnich wyborach, dwa lata temu, o fotel wójta bił się sam ze sobą. Proszę państwa, oto wójt.

– Pan to jest trochę jak premier Szydło. Ona też sobie drogę do domu wybudowała.

– Ale ona w pierwszej kadencji, a ja dopiero w piątej.

– Ile lat jest pan wójtem?

– Osiemnaście…

– Przymierza się pan do szóstej kadencji?

– Jeszcze nie wiem.

– Niektórzy w Siedlisku mówią, że tę drogę wybudował pan dlatego, że niedługo przestanie być wójtem.

– Drogę zbudowałem dla dzieci, które chodzą tamtędy do szkoły. A czy będę wójtem? Kto wie? Przecież PiS chce wprowadzić dwukadencyjność.

– To dobrze, jeśli wprowadzi, czy źle?

– Powiem tak, szkoły na wójta nie ma, tu liczy się doświadczenie. A ja doświadczenie mam. Przecież takich batów, jakie ja dostałem przez lata, nie dostał chyba nikt. To najlepsza szkoła.

– Pan, nim został wójtem, kończył podobno szkołę w USA.

– Pojechałem na stypendium, na cztery lata, jako jeden z osiemnastu zdolnych z całej Polski. Wcześniej jeździłem na olimpiady z informatyki, z fizyki. Matematykę miałem w małym palcu. Ale olimpiad raczej nie wygrywałem, choć byłem zawsze w czołówce, bo czwarty, piąty. Był chyba nawet zdolniejszy chłopak z Żagania, bo on wygrywał wszystko. Ale on się na stypendium nie dostał.

– A pana wysłali. Jakim cudem?

– Dziwię się do dziś… Ale nie żałuję. Ja tam dostawałem półtora tysiąca dolarów na miesiąc. W tamtych czasach, na początku lat 90., to były ogromne pieniądze.

– Mimo wszystko wrócił pan do Polski. Źle panu było w Ameryce?

– Było super. Ale przecież ja miałem do objęcia rodzinne gospodarstwo w Siedlisku. Poza tym takie były zasady stypendium, że po czterech latach musieliśmy wrócić. Inaczej zapłaciłbym karę.

– I…

– Wróciłem i założyłem firmę komputerową w Warszawie. Zresztą, problemów z pracą bym nie miał, bo firmy się o mnie zabijały. Robiłem różne systemy zabezpieczeń, chociażby dla banków.

– To po kiego grzyba pchał się pan na wójta Siedliska?

– Ale ja nie chciałem zostać żadnym wójtem. Namówiło mnie kilka osób, z lekarzem na czele, żebym wystartował na radnego. I radnym zostałem. W tamtych czasach wójta wybierała rada, spośród siebie. Wygrałem stosunkiem głosów osiem do siedmiu. Nie spodziewałem się.

– Jak pan przekabacił radnych, żeby głosowali na pana?

– Ja nie przekabacałem! Może dlatego mnie wybrali, że poprzednia władza dużo w Siedlisku nakradła.

– To był rok 1998. W roku 2002 zasady się zmieniły, bo wójta wybierali już ludzie.

– Miałem czterech konkurentów. Zdobyłem 70 procent głosów. Za plecami zostawiłem między innymi dawnego dyrektora pegeeru.

– Rok 2006 i kolejne wybory…

– Moją rywalką miała być dyrektorka szkoły. Ale ją zwolniłem.

– Bo chciała być wójtem? Przecież każdy może startować. Pozbył się pan rywalki…

– Nie o to chodziło. Ona cały czas powtarzała, że chciałaby zostać wójtem, a ja polityki w szkole nie lubię.

– Ostatecznie na wójta wystartował mąż byłej dyrektorki. I prawie panu dołożył. Wygrał pan o włos.

– Wszystko przez Borowiec. Ludzie się tam zmobilizowali i zagłosowali przeciwko mnie.

– Ukarał pan mieszkańców Borowca?

– Tak. Przez cztery lata nic tam nie robiłem. Bo uwierzyli w bzdury. Poza tym, ja lubię, jak ludzie robią coś dla wsi, a w Borowcu wtedy robili niewiele.

– W 2010 były kolejne wybory…

– I one mnie dotknęły najbardziej. Bo wystartował przeciwko mnie dyrektor gminnego ośrodka kultury.

– I jego też pan ukarał…

– Ale przecież ja go wcześniej przygarnąłem, jak zostałem wójtem. Ja zrobiłem z Rysia dyrektora, choć pod sobą miał tylko sprzątaczkę. Ja Rysia wystawiłem na radnego powiatu. Pomogłem mu. A Rysiu, po latach, wystartował na wójta. Nasyłał na mnie kontrolę za kontrolą, żebym nie mógł prowadzić kampanii. Ale i tak wygrałem. Wcześniej założyliśmy się o wódkę, kto wygra.

– Wódkę przyniósł?

– Przyniósł.

– A pan go zwolnił z pracy.

– Prowadził brudną kampanię. Nie wyobrażam sobie pracować dalej z kimś takim, choć dziś urazy nie żywię.

– Na dyrektora zatrudnił pan swojego kolegę, dawnego wójta gminy Nowa Sól…

– Miałem innego kandydata, ale się rozmyślił. Zresztą, usłyszał, że za tę posadę jest tylko cztery i pół brutto, więc się nawet nie pchał.

– W Bytomiu Odrzańskim tyle ma strażnik miejski…

– Właśnie. A dawny wójt gminy Nowa Sól był dobrym kandydatem. Przecież miał doświadczenie w ściąganiu pieniędzy unijnych. Może nie jest tak wygadany podczas festynów, ale unijne pieniądze ściąga rzeczywiście lepiej od Rysia.

– W roku 2014 nie miał pan żadnego rywala w wyborach. Znaczy to, że nie ma pan już przeciwników?

– Pewnie kilku oszołomów się znajdzie. Ale niekiedy się śmieję, że gdybym ich wszystkich wyłapał na wiosnę i wywiózł do innej gminy, to rzeczywiście nie miałbym tu ani jednego rywala.

– I co? Podrzuciłby pan oszołomów na przykład Sauterowi z Bytomia, albo Matysikowi z Kolska?

– Faktycznie, może lepiej nie… (śmiech) Ale czasami żartuję z Sauterem, że jak PiS wprowadzi dwukadencyjność, to się zamienimy miejscami. Ja wystartuję u niego, a on u mnie (śmiech).

– Mówiąc poważnie, czy widzi pan w gminie Siedlisko swojego następcę?

– Nie widzę.

– A siebie gdzie pan widzi, jeśli przestanie być wójtem? Wykształcenie przecież pan ma…

– Ja mam takie wykształcenie, że z wykształceniem nie mam problemu. Przyszedł raz szkolny informatyk, że nie może zrobić pewnego programu. Ja przysiadłem, zrobiłem w tydzień. A teraz wystarczy kliknąć i działa. A gdzie siebie widzę? Jeszcze nie wiem. Ale weźmy przykład wójta Witnicy. Na urzędzie był 24 lata. Dwa lata temu przegrał wybory. Zaraz się rozchorował. I właśnie umarł.

Dziękuję za rozmowę.

komentarze »
  1. jack 10 listopada 2016 16:30 - Odpowiedź

    …zapomniał sobie postawić pomnik…:)

  2. kminek 13 listopada 2016 19:14 - Odpowiedź

    Oszołom… nie wiem czy on tak na serio? na trzeźwo? albo na dopalaczach? WSTYD!!!

  3. dante 13 listopada 2016 20:23 - Odpowiedź

    Bardziej „nadętego” wywiadu nie czytałem. Ukarać wieś, utorować drogę do władzy, ot co! Wioskowe myślenie, niby człowiek wykształcony a wypowiada się, że wstyd to czytać…

  4. anonim 13 listopada 2016 23:28 - Odpowiedź

    Podsumować to można tylko tak śmiech na sali Panie Dariuszu 🙂

  5. Oszołom 14 listopada 2016 13:23 - Odpowiedź

    Uważam że to już czas na referendum skoro Pan Mądraliński nie szanuje swoje elektoratu. WSTYD!!!

  6. Loyd1981 14 listopada 2016 17:50 - Odpowiedź

    Nadęty bufon, który nie szanuje ludzi. Na uczelniach powinien być przykładem mobbingu. Żeby ludzie chcieli mówić to prokutator miałby co robić.

  7. Anna 14 listopada 2016 20:17 - Odpowiedź

    Żenada. Wstyd, że tak wysoko wykształcona osoba zupełnie nic sobą nie reprezentuje.

  8. uprzejmy 14 listopada 2016 20:52 - Odpowiedź

    pan wójt nieukarał mieszkanców lecz dzieci z Borowca PGR bo jako jedyni niemaja placu zabaw i bawia sie po lasach a przeciez ma chlube z Borowca z tego co wiem bo ma zdolne mieszkanki które każdego roku pokazuja swoje talenty nieładnie .Każdy pomaga miały byc w PGR lamy tu i ówdzie i ciąg dalszy niema……no cóż widać kare trzeba odpokutować no wiec jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie

  9. Mieszkanka 15 listopada 2016 11:54 - Odpowiedź

    Gratuluję Panu redaktorowi za ten artykuł, jak widać można podejść cwaniaczka, który pokazał swoją prawdziwą twarz, jest bezczelny i arogancki. Ludzie już chyba czas działać! Ile można znosić tego gościa i tak za długo tu jest!

  10. Wykształcona 16 listopada 2016 17:29 - Odpowiedź

    Panie Redaktorze gratuluję Panu super artykułu, który obnażył kim naprawdę jest Dariusz S., pokazał calą prawdę, mechanizm jego działania , który opiera się na nienawiści do ludzi, którzy myślą inaczej niż on. Wierzę w to w 100%, że taki jest, bo sama się o tym nejednokrotnie przekonałam. Wierzę w to co Pan napisał. Są tacy niestety wśród mieszkańców gminy, że twierdzą , że Pan to sam wymyślił. Dobre, nie wiadomo czy płakać, czy śmiać się.
    Takiego mamy wójta na jakiego sobie zasłużyliśmy. W końcu wybiera go od lat ten sam stały elektorat, większość mieszkańców gminy. Zastanawiam się czasami kim są ci ludzie, którzy go wybierają. Nie lubią zmian, nie mają ambicji, nie dążą do lepszego jutra w końcu nie mają MARZEŃ. Kim jest moja sąsiadka, mój sąsiadjeżeli w kolejnych wyborach wybierają człowieka, który nie ma pomysłu na siebie i gminę. Czasami to aż strach pomyśleć ile to jeszcze może trwać ile pokoleń przeminąć

  11. Wykształcona 16 listopada 2016 18:16 - Odpowiedź

    Gratuluję Panu Redaktorowi, że tak doskonale obnażył kim naprawdę jest Dariusz S. ,jakim jest człowiekiem, jaki jest mechanizm jego działania, jak postępuje z ludźmi, którzy myślą inaczej niż on, Wierzę w to co Pan napisał w 100%, bo sama się o tym przekonałam niejednokrotnie. Są tacy wśród naszych mieszkańców, którzy twierdzą, że Pan to zmyślił, że Dariusz taki nie jest.
    Czasami zastanawiam się, kim są ludzie, którzy na niego głosują od tylu lat? Jakie są ich myśli, marzenia, czy myślą o przyszłości? Kim jest mój sąsiad, kim moja sąsiadka, która na niego głosuje?
    Takiego mamy wójta na jakiego sobie zasłużyliśmy, większość mieszkańców popiera go w każdych dotychczasowych wyborach. Widocznie są tacy jak on. Aż starach się bać. Na szczęście i nie na szczęście jestem w mniejszości.
    A co do wykształcenia. Jak na takie doskonałe nauki, które pobierał tu i ówdzie… no to gmina wygląda mizernie, mizernie. No to jak do tego się ma wykształcenie i doświadczenie. A z tym wykształceniem to niektórzy jeszcze pamiętają jak to naprawdę było takie olimpiady … a nawet nie ukończył I roku studiów stacjonarnych na Akademii Rolniczej w Szczecinie, a taki był mądry, dopiero po latach skończył tzw.” telewizory” na uczelni wyższej w KOŻUCHOWIE – no wykształcenie świetne, widać na co dzień!!!
    Do Ameryki pojechał, bo wytypowali go Ci co o nich mówi, że okradli gminę. Pojechał, bo nie miał kto. Zarozumiały, jakby co najmniej studiował na Harvardzie. Jest Pan Wielki Panie Dariuszu! Ale dla mnie wciąż za mały!
    Ps. A jeszcze jedno. Niedawno wpadła mi w ręce jego ulotka wyborcza. Żenada! Faktycznie jest na miarę wielkiego informatyka. Żartuję oczywiście. No to na tyle.

  12. wiadoma 17 listopada 2016 19:25 - Odpowiedź

    Trochę śmiszno,trochę straszno 😛 W opowieści pana Dariusza,mnóstwo przekłamań;za to odkryta „prawdziwa twarz” mówiącego…Szkoła,myślałby człowiek że Harvard,a praktycznie nawet nie Hogwart 😉 przerośnięte ego,przeciętnego człowieka.Aż się ciśnie na usta, ta anegdota: a słomkę podać,czy sam pan sobie z buta wyjmie ?
    Panu redaktorowi,gratuluję świetnego materiału 🙂 Od dziś jest Pan dla mnie nr. 1 🙂

  13. A 18 listopada 2016 21:13 - Odpowiedź

    Ciekawe,żenujący Panie Wójcie. Kolejnym wójtem będę ja. Koniec zaściankowego zarządzania i zabawy kosztem innych ludzi. Spotkamy się na wyborach.

  14. Mieszkanka Siedliska 20 listopada 2016 16:58 - Odpowiedź

    Od lat w Urzędzie Gminy Pan Wójt zatrudniania swoją rodzinę, przykładem może być puściutka i głupiutka Milena A, która od razu po studiach dostala pracę jako asystet rodziny, jest ona córką siostry wójta, siostrzenią, a nie zna się na ortografii.

    • do "Mieszkanki Siedliska" 23 listopada 2016 18:55 - Odpowiedź

      Niestety ty nie znasz się na interpunkcji. Taka wygadana jesteś? Miej odwagę podpisać się własnym imieniem i nazwiskiem. Tylko na tyle Cie stać tchórzu?

  15. Mieszkanka Siedliska 20 listopada 2016 17:00 - Odpowiedź

    Bielawy na niego głodują, bo żona pochodzi z tej miejscowości, a ich tam jest duzo

  16. Łukasz 31 października 2018 11:18 - Odpowiedź

    Nie wierzę w to co czytam! To jest lepsze niż przypadkiem nagrani politycy w prywatnych,rozmowach – tylko, że tutaj JESZCZE nie ma wstydu 🙂 ale przyjdzie, oj przyjdzie ..

Napisz komentarz »