REKLAMA

Aktualności, Interwencje „TR”

Niebezpieczne mostki

Opublikowano 25 marca 2017, autor: Michał Szczęch

Na naszych łamach przestrzegał przed wielką powodzią, która zagraża Nowej Soli. Przestrzegał przed kuchenkami, które mogą wybuchnąć. Dziś Stanisław Rembowiecki zabiera nas na wycieczkę, by udowodnić, że są w okolicy mostki nad Czarną Strugą, na których może dojść do tragedii, jeśli nie ruszą remonty.

Stanisław Rembowiecki 10 lat temu jechał przez Sieraków. Był tam drewniany mostek, nad kanałem głębokim jak kanion. Wjechał i zaczęło trząść. Po dwóch tygodniach dowiedział się, że przeprawę zamknęli, bo groziła zawaleniem. Co, gdyby runęła, gdy Stanisław wjechał? Mógłby zginąć. Możliwe, że właśnie po tej refleksji zaczął uważniej przyglądać się mostom w Nowej Soli i okolicach. Aczkolwiek mostkowi w Czasławiu przyjrzał się znacznie wcześniej, bo prawie pół wieku temu. W 1971 roku odwiedził tę wieś w gminie Otyń po raz pierwszy, wówczas jako urzędnik zajmujący się między innymi kwestiami melioracji. – I do dziś niewiele się w tej wsi zmieniło, jakby czas się zatrzymał, niestety – ubolewa Stanisław. A mostek to nawet wygląda jakby gorzej.

Autobus wozi tu dzieci

S. Remobowiecki znany jest między innymi z tego, że bardzo dużo chodzi. Robi 15 kilometrów dziennie, a niekiedy więcej. Podkreśla, że dla zdrowia. Wyznaczył sobie obszar, olbrzymi, bo to kilkadziesiąt kilometrów kwadratowych. Codziennie chodzi po tym obszarze. A że oko i ucho ma czułe na absurdy…

Ostatnio na jeden z absurdów zwrócił mu uwagę mijany przechodzień, prawdopodobnie mieszkaniec Czasławia. Chodziło o wspomniany mostek. – Niedługo może na nim dojść do tragedii, jeśli nie przebudują – zauważył przechodzień. Bo deski liche, zbutwiałe, a mostkiem codziennie przejeżdża między innymi autobus, który wozi dzieci do szkoły.

Gdyby miał przejechać bojowy wóz strażacki, to złamałby przepisy, bo na mostek wjechać mogą auta o ciężarze do pięciu ton, a bojowy wóz często waży kilkanaście. Jechać lasem? Zapomnij! Góry i doliny.

Potrzeba 800 tysięcy

– Będzie nowy mostek, bo pani Basia nam obiecała – mówi Ryszard Guz, sołtys Czasławia (wyjaśnijmy: pani Basia, czyli wójt Barbara Wróblewska). Wyjaśnijmy też, że za mostek teraz odpowiedzialny jest powiat, a nie wójt, bo oddał gminie drogę w opiekę, a w zamian obiecał zaopiekować się właśnie mostkiem.

– O tym, że inwestycja ruszy, słyszymy zapewnienia od lat – przypomina S. Rembowiecki.

– Ruszy, jeśli ministerstwo przyzna nam pieniądze, bo złożyliśmy wniosek – informuje Wiesław Staruch, kierownik zarządu dróg powiatowych.

Żeby tylko z nowym mostem nie skończyło się jak z Kuwejtem, w który miał zamienić się Czasław. Kilka lat temu zaczęli tu wiercić w poszukiwaniu ropy i gazu. Nagle zwinęli manatki i wyjechali. I właśnie tak Czasław nie stał się Kuwejtem.

O tym, czy ministerstwo przyznało pieniądze na mostek, dowiemy się prawdopodobnie w kwietniu. A chodzi o 800 tysięcy złotych, bo tyle kosztować ma budowa nowej przeprawy. Dla mieszkańców ważnej przede wszystkim ze względu na rozwój. Dziś we wsi stoją działki na sprzedaż. Ale ludzie nie kupują, bo ciężko dojechać.

Feralnych mostków jest więcej

Wyprawa śladem S. Rembowieckiego w poszukiwaniu feralnych mostków na Czasławiu się nie kończy. Bo z Czasławia S. Rembowiecki ruszył pieszo do Lubieszowa (gmina Nowa Sól). Wybudowali tam nowe osiedle domków jednorodzinnych, nazwali Słoneczne. – I wszystko pięknie – zauważa Stanisław. – Ale mostek, którym ludzie tam dojeżdżają, wybudowano 50 lat temu, dla lekkich pojazdów rolniczych. W przyszłości ten most może się zawalić – przestrzega i wskazuje na pęknięcia w betonie, na zbutwiałe deski i na resztki palów, które kiedyś podtrzymywały konstrukcję.

– Śmiać się, czy płakać? – pyta. Chyba jednak płakać, bo sprawa jest poważna. Wjeżdża się na most i trzeszczy prawie jak ten z Sierakowa, którym Stanisław jechał przed laty i zamknęli.

Nazwa rzeki i nośność

Stanisław podkreśla, że przy każdym moście powinny stać znaki z taką informacją, bo jeśli nie stoją, to znak, że o przeprawę nikt nie dba. Przy mostku w Nowej Soli, łączącym Zielonogórską z Piłsudskiego, takich zinformacji nie ma. Płaszcz ochronny – przeżarty rdzą. Kable z prądem – na wierzchu, niezabezpieczone. Chaszcze i góra śmieci.

– Przecież to wszystko widać z drogi, więc wizytówka dla miasta kiepska – podkreśla Stanisław. I apeluje do władz gminy Nowa Sól, by zajęły się mostkiem w Lubieszowie, a do władz Nowej Soli, by wreszcie zwróciły uwagę na most nad Czarną Strugą i uderzyły, gdzie trzeba.

Napisz komentarz »