REKLAMA

Interwencje „TR”

Komu przeszkadzało drzewo?

Opublikowano 08 kwietnia 2017, autor: Rafał Krzymiński

Starostwo wycięło piękny dąb w sąsiedztwie liceum – zaalarmował nas czytelnik. – Drzewo było zdrowe, ale rosło w miejscu, w którym powstanie droga – odpowiada wicestarosta Przemysław Ficner.

Andrzej Wichman był kiedyś radnym miejskim, choćby z tego powodu nie może w domu usiedzieć. Nosi go, bo chciałby, aby w Nowej Soli dobrze się działo. A że z urzędnikami różnie bywa i stale trzeba ich pilnować, pan Andrzej nie tylko dokładnie śledzi miejskie inwestycje, ale i zwraca uwagę na najdrobniejsze zmiany w przestrzeni publicznej. Kilka tygodni temu zainteresował nas pływającym podwórzem przy ul. Wrocławskiej 25. – Wciąż czekam, kiedy ktoś naprawi drogi i nie będzie zbierała się w nich woda po ulewach – denerwuje się.

Kto na to wydał zgodę?

Do naszej redakcji przyszedł jednak z inną sprawą. Zaniepokoiła go wycinka potężnego dębu w sąsiedztwie ogrodzenia boiska liceum ogólnokształcącego. – Nie mogę zrozumieć, kto wydał zgodę na usunięcie tak pięknego drzewa? – mówi. – Z tego co słyszałem, to nowosolskie starostwo. Musimy dbać o środowisko, a nie podejmować tak niefrasobliwe decyzje.

Wichmanowi nie podoba się też, że droga prowadząca do liceum jest zastawiona przez samochody. – To nie jest dobre miejsce na postój – przekonuje. – Kilka lat temu pogotowie nie mogło tu dojechać do jednej z uczennic, która gorzej się poczuła. Trzeba dmuchać na zimne i zmienić zasady parkowania, żeby nie doszło to tragedii.

Pan Andrzej proponuje budowę parkingu w pobliżu zwalonego pnia drzewa, przy ul. Zamenhofa, bo jego zdaniem wolnych miejsc tam nie brakuje.

W złym czasie i w złym miejscu

Tematem zainteresowaliśmy Przemysława Ficnera, wicestarostę nowosolskiego. Przyjrzał się wyciętemu drzewu. – Droga przy ul. Zamenhofa już do nas nie należy, a do miasta – wyjaśnił.-  Oddaliśmy ją w zamian za inny teren, na którym nam zależało. Nie potrafię w tej chwili powiedzieć, czy to my wycięliśmy to drzewo czy urząd miasta.

Zdaniem P. Ficnera, bez względu na to, do kogo należy teren, to i tak interwencja drwala była koniecznością. Po pierwsze korzenie dębu (zdrowego) uszkodziły chodnik, co potwierdzamy. A po drugie drzewo znalazło się w niewłaściwym czasie i niewłaściwym miejscu, bo rośnie na środku drogi, którą miasto będzie poszerzać. – Z tego samego powodu, w tym miejscu nie powstanie też parking.

Wicestarosta uważa, że nie ma potrzeby wprowadzać zmian na drodze dojazdowej prowadzącej do szkoły, bo karetka pogotowia i straż pożarna bez najmniejszych problemów mogą nieść pomoc.

Napisz komentarz »