REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Józef ma nowy rower

Opublikowano 08 lipca 2017, autor: Tomasz Krupa

Józef Dyoniziak z rowerem nie rozstaje się prawie wcale. Do tej pory ulice Otynia przemierzał starym, wysłużonym. Teraz życie ułatwi mu trójkołowy rower. Dostał z PCK.

– Kiedyś bardzo lubiłem spacerować. Teraz siły nie te, a ruszać się trzeba – wzdycha 86-latek. – Na nowym rowerze dopiero uczę się jeździć. Ciężko się skręca. Jak skończą remontować drogę, będzie nim wygodniej jeździć po Otyniu.

Józef rowerem jeździ od zawsze. Na piechotę chodzi tylko na cmentarz.

– Nie podejrzewałem, że będę tak długo żył. Od małego miałem kłopoty ze zdrowiem – wspomina. – Rodzice ochrzcili mnie zaraz po narodzinach, bo bali się, że w każdej chwili mogę umrzeć. Od dziecka nie widzę na jedno oko, a chodzić zacząłem dopiero w wieku trzech lat.

Urodził się w 1931 roku we Francji. Do Polski przyjechał razem z rodzicami i rodzeństwem w 1950. Początkowo Dyoniziakowie zatrzymali się w Kaliszu. Tam Józef skończył 11 klasę.

– Słabo radziłem sobie z językiem polskim i historią – wspomina. – Chociaż rodzice zadbali, byśmy mówili w ojczystym języku. We Francji w niedziele przychodziła do nas polska nauczycielka.

W Kaliszu Dyoniziakowie nie zagrzali długo miejsca. Rok później przeprowadzili się do Otynia. Mimo kłopotów ze zdrowiem, Józef podjął studia na Politechnice Warszawskiej, gdzie ukończył mechanikę samochodową. Pierwszą pracę rozpoczął w fabryce samochodów ciężarowych w Jelczu. Po śmierci matki wrócił do Otynia. Pracę znalazł w Dozamecie. Później przeniósł się do zielonogórskiego Falubazu.

Od śmierci młodszego brata mieszka samotnie.

– Zawsze byłem samotnikiem. Lubię cisze, spokój. Czytam. Rozwiązuję krzyżówki. Od czasu do czasu odwiedzają mnie panie z opieki. Zajdzie do mnie kolega, który bardzo dużo mówi. Opowiada, co dzieje się w gminie. Niczego więcej od życia mi nie trzeba.

Napisz komentarz »