REKLAMA

Wasze sprawy

Sucho na polach

Opublikowano 08 lipca 2017, autor: Tomasz Krupa

– Po co w rowach są zastawki? – pyta Lech Górski, rolnik z Modrzycy. – Przecież cały rok są otwarte i nie spełniają swojej funkcji – denerwuje się.

Pole Lecha stoi suche. W zeszłym roku przez suszę nie wyrośl mu rzepak i pszenica. Wszystko trzeba było zaorać. Niestety scenariusz może się powtórzyć. Z pomocą mogą przyjść rowy i zastawki, ale system nie działa, jak trzeba.

– Zadzwoniłem do melioracji, żeby zamknęli zastawki. Odpowiedzieli, że jeszcze nie pora. Z roku na rok jest coraz gorzej – denerwuje się Lech.

Wspomina czasy, gdy na pole nie dało się wjechać ciągnikiem, bo tyle wody.

– Teraz jest jej jak na lekarstwo – zaznacza. – Codziennie muszę dowozić krowom wielką bańkę z wodą. Kiedyś piły po prostu z rowu.

Mariusz Sasin uważa, że pogłębianie rowów tylko pogarsza sytuację.

– Co z tego, że wyczyszczą rowy, skoro nie zamykają zastawek. Nie ma szans, żeby woda napłynęła. Gdyby było jej za dużo, bardzo szybko można się jej pozbyć. Mamy przecież przepompownię w Bobrownikach.

Potrzebne pozwolenie

Jerzy Malicki, kierownik inspektoratu z Lubuskiego Zarządu Melioracji i Urządzeń Wodnych w Nowej Soli zna problem rolników.

– Gdy zastawki były zamknięte, inni rolnicy skarżyli się, że zabieramy im wodę. W ubiegłym roku naprawialiśmy zastawkę, którą ktoś specjalnie uszkodził – wspomina.

By zamknąć zastawkę potrzebne jest pozwolenie. Wydaje je starosta na wniosek zainteresowanej strony.

– Gdy mamy do czynienia z użytkami konkretnych rolników, najwłaściwszym byłoby, by to oni wystąpili o pozwolenie. Może to też zrobić spółka wodna, która ich reprezentuje – podpowiada J. Malicki.

Napisz komentarz »