REKLAMA

Aktualności

Psy znów się pogryzły

Opublikowano 16 lipca 2017, autor: Tomasz Krupa

Bary, amstaff Marcina Konaszewskiego wbiega na podwórko Andrzeja Ławniczka, sołtysa Bobrownik. Rzuca się na Brutusa, jego psa. Brzmi znajomo? W czwartek (13.07) powtórzyła się sytuacja z grudnia.

– I amstaff, i jego właściciel czują się bezkarni! – denerwuje się sołtys Ławniczek. – Sprawę z grudnia zgłosiłem policji. Trafiła do prokuratury. Teraz utknęła w sądzie. I mamy powtórkę z rozrywki.

W grudniu

Amstaff atakuje Brutusa. Sołtys łapie za metalową rurę. Próbuje rozdzielać gryzące się psy. Z odsieczą przybiega żona, córka i znajomi. Walka trwa osiem minut.

Konaszewski oskarża Ławniczka o skatowanie psa.

– Byłem ofiarą, a stałem się katem – broni się Ławniczek.

W lipcu

Zbliża się 22.00. Sołtys, zajęty pracą na strychu, słyszy pisk. Rzuca wszystko. Biegnie na podwórze… Amstaf znów gryzie Brutusa!

Ławniczek próbuje odpędzić psa kopniakami. Polewa wodą. Bez skutku. Biegnie po metalową rurę… Wracają wspomnienia z grudnia. Wstrzymuje rękę. Wsuwa rurę amstafowi pod szyję. I odciąga agresywnego psa.

Córka sołtysa biegnie po sąsiada, czyli właściciela intruza.

Sąsiad

– Moja wina – Konaszewski bije się w pierś. Bo amstaf dostał się do Ławniczka po stercie drewna ułożonej pod płotem, choć jeszcze w grudniu Konaszewski zapewniał, że płot jest wysoki i nie do przeskoczenia. – Jeszcze dziś usunę drewno – deklaruje w piątek. I zachwala Barego: – To bardzo łagodny pies. Nigdy nie rzuciłby się na człowieka. Na Borysa tak reaguje, bo kiedyś, jeszcze za szczeniaka, został przez niego pogryziony. Nie raz upominałem, żeby sołtys nie wypuszczał swoich psów bez opieki. Podbiegają pod furtkę i ujadają. Denerwują Barego. I tak to się kończy. Teraz, gdy zobaczę wałęsające się psy, będę zgłaszał policji.

Sołtys

– Nawet mnie nie przeprosił! – sołtys złości się na sąsiada. –  Powiedział tylko, że tym razem nie ma do mnie pretensji. Za co on mógłby mieć do mnie pretensję!? Za to, że broniłem swojego psa na moim podwórku? Przecież tak dalej być nie może! Bary drugi raz zaatakował mi psa. Nie chcę nawet myśleć, jak by się to skończyło, gdyby nie było mnie w domu. Pewnie udusiłby Brutusa. Moja rodzina od grudnia bała się wychodzić na ogródek. Teraz boją się jeszcze bardziej. Niedawno urodziła się wnuczka. Dziś Bary zaatakował mi psa. Skąd mam wiedzieć, czy za jakiś czas nie rzuci się na dziecko?

PS

Sołtys w piątek (14.07.) pojechał z psem do weterynarza i zgłosił sprawę policji.

Konaszewski zapowiada, że zrobi to samo. Uważa, że sołtys znów pobił mu psa.

Napisz komentarz »