REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Sto lat to za mało!

Opublikowano 12 sierpnia 2017, autor: Tomasz Krupa

Kornelia Tarach skończyła 90 lat. Od siedemdziesięciu mieszka w Bobrownikach.

Pani Kornelia na zachód przyjechała z podwarszawskich Kruszy, wkrótce po zakończeniu wojny. Dotarła tu z ciotką, w sierpniu 1945 roku.

– Nie od razu zamieszkałam w Bobrownikach – wspomina. – Pierwszy miesiąc spędziłam w Niedoradzu. Większość domów była już jednak zajęta. Gdy przyjechali rodzice postanowiliśmy, że przeprowadzimy się do Bobrownik.

Pierwszy rok na nowym miejscu był bardzo pracowity.

– W polu roboty mieliśmy aż do zimy. Niemcy wszystko pozostawiali. Na polach leżały całe kupy kartofli. Zboża nie były wykoszone. Cała wieś wspólnie zakasała rękawy i dzięki temu mieliśmy, co jeść. Zima na szczęście też była łaskawa. Nie było mroźno. Padał tylko drobny śnieg.

Pani Kornelia pierwszy rok w Bobrownikach dobrze wspomina z jeszcze jednego powodu. W grudniu, jako pierwsza, wzięła ślub w otyńskim kościele.

– Mąż przyjechał za mną do Bobrownik z naszej wsi – dodaje. – Było ode mnie starszy o sześć lat. Był dobrym człowiekiem i gospodarzem. Długo się nie zastanawiałam.

Ślub odbył się w Otyniu, a wesele na sali wiejskiej w Bobrownikach.

– Tam chodziliśmy tylko tańczyć – wspomina. – Biesiadowaliśmy w domach rodziców.

Rok po ślubie na świat przyszedł pierwszy syn pani Kornelii – Marian. A wkrótce również Jan, Genowefa i Kazimierz.

Pani Kornelia całe życie przepracowała w gospodarstwie.

– Było ciężko, ale nigdy nie narzekałam na swój los – mówi. – Przyjechaliśmy tutaj z biedy. Nie baliśmy się pracy. Mieliśmy prawie 40 hektarów. Trzymaliśmy krowy, świnie. Było przy czym chodzić. Nadal wszystko robię sama. Myślę, że dzięki temu tak dobrze się trzymam.

Kornelia Tarach doczekała się siedmiu wnuków, siedemnaściorga prawnuków oraz praprawnuka.

Napisz komentarz »