REKLAMA

Kronika policyjna

Dochodzenie umorzone

Opublikowano 19 sierpnia 2017, autor: Tomasz Krupa

W nowosolskiej prokuraturze zakończyło się dochodzenie w sprawie pobicia psa przez sołtysa Bobrownik. Uznano, że Andrzej Ławniczek nie popełnił przestępstwa.

Przypomnijmy, że chodzi o sytuację z grudnia 2016 roku. Psy sołtysa zostały wówczas zaatakowane przez Barego, amstafa sąsiada. Ławniczek próbował rozdzielić gryzące się psy. Bił atakującego amstafa metalową rurą. Po wszystkim został oskarżony o skatowanie psa.

Sołtys niewinny

Prokuratura w uzasadnieniu stwierdziła, że sołtys działał w stanie wyższej konieczności. W trakcie prowadzonego dochodzenia powołano biegłego, który stwierdził: „(…) rozdzielenie walczących psów – samców jest bardzo trudne, szczególnie jeśli atakującym jest pies obronny, bardzo silny, posiadający masywny szkielet, silną szczękę i bardzo silne umięśnienie”.

Zdaniem biegłego, gdyby walczące psy nie zostały rozdzielone, na pewno pojedynek wygrałby Bary, a Borys mógł odnieść ciężkie, a nawet śmiertelne obrażenia. Dalej czytamy, że sołtys „zadając urazy chciał odeprzeć atak skierowany na Borysa, a jego działanie było adekwatne do zaistniałej sytuacji. Sytuacja ta była bardzo dynamiczna, wymagająca szybkiego i zdecydowanego działania”. Biegły w swej opinii stwierdził również, że obrażenia jakich doznał amstaf nie były ciężkie.

Kamień spadł mi z serca

Sołtys bardzo cieszy się z decyzji prokuratury.

– Nikomu nie życzę tego, co z rodziną musieliśmy przeżywać – mówi. – Starałem się ratować moje psy, a zostałem okrzyknięty katem i zwyrodnialcem. Uzasadnienie z prokuratury potwierdziło to, co przez cały czas mówiłem. Gdybym nie bronił swoich psów, pewnie zostałyby zagryzione, a pies sąsiada musiałby zostać uśpiony.

Właściciel amstafa nie chce komentować decyzji prokuratury.

Napisz komentarz »