REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Od Vegi przyjmuję w ciemno

Opublikowano 09 września 2017, autor: Tomasz Krupa

Dla jednych Marcinek z „Pitbulla”, dla innych Andrzejek z „M jak miłość”. Tomasz Oświeciński, aktor, w Przyborowie wcielił się w rolę gwiazdy otwarcia sklepu i zawodów dla rolników-strongmanów.

W jaki sposób rozpoczęła się współpraca z reżyserem Patrykiem Vegą?

– Poszedłem na casting do „Stawki większej niż śmierć”. W kontynuacji przygód Hansa Klossa wcieliłem się w postać niemieckiego marynarza. Miałem do zagrania scenę walki z Tomaszem Kotem. Pomagałem mu się do niej przygotować. Po zakończeniu zdjęć zapytałem Patryka czy mu się podobało. Odpowiedział, że było super i już się od niego nie odczepię. Wkrótce zaprosił mnie do swojej kolejnej produkcji przy „Służbach specjalnych”. Moje główne zadanie polegało na przygotowaniu horografii walk i trenowaniu Olgi Bołądź, która wszystkie sceny w filmie zagrała sama, bez pomocy dublera.

Popularność przyszła dopiero po występie w Pitbullu?

– Nie spodziewałem się, że rola Marcina Opałki tak dobrze zostanie przyjęta. Szukałem pomysłu, jak zagrać tę postać, żeby była wiarygodna. Przygotowując się do roli chodziłem w za ciasnych butach. Nosiłem minusowe soczewki. Do scenariusza weszło sporo zaproponowanych przeze mnie kwestii, które zasłyszałem na siłowni. Kombinowałem, żeby nie wyszedł mi zwykły zakapior. A dzięki mojej fizjonomii nie byłoby to przecież trudne. Wystarczyłoby, żebym robił groźne minę i się nie uśmiechał. Chciałem pokazać coś więcej.

Niedługo znów zobaczymy cię na dużym ekranie. Do kin wchodzi „Botoks”. Kogo w nim grasz?

– Alkoholika, który pracuje jako ratownik medyczny. Przygotowując się do roli przez dwa tygodnie jeździłem w karetce do prawdziwych zgłoszeń. Ubierałem się w uniform i razem z prawdziwymi ratownikami wchodziłem ludziom do mieszkań. Miałem obawy, że ktoś mnie rozpozna i będzie zły. Nikt jednak nie zwrócił na mnie uwagi. Wyjeżdżając do zgłoszenia modliłem się, żeby nie jechać do żadnego drastycznego wypadku. Pomyślałem też, że dobrze będzie podpatrzeć jak zachowują się alkoholicy. Dałem się więc zamknąć z nimi na oddziale. Takie doświadczenie bardzo mi pomogło później na planie.

Grasz również w serialu „M jak miłość”?

– Zupełnie inna postać. Nie po warunkach. Gram tam Andrzejka. Bardzo miłego, wrażliwego człowieka. Takiego wręcz pantoflarza, na którego bez przerwy krzyczy dziewczyna. Często się zdarza, że starsze panie zatrzymują mnie na ulicy i podpowiadają, żebym nie dał sobą tak pomiatać. Widać, że bardzo przeżywają to, co dzieje się w serialu.

Najbliższe plany?

– Dostałem kolejną propozycję roli od Patryka. Zdjęcia ruszają już w październiku. Sam jeszcze nie wiem o czym będzie film i kogo będę w nim grał. Ale propozycję od Vegi przyjmuję w ciemno.

Napisz komentarz »