REKLAMA

Wasze sprawy

Dajcie nam to mieszkanie!

Opublikowano 03 marca 2018, autor: Rafał Krzymiński

– Oboje z żoną jesteśmy coraz starsi, mamy mniej sił – pożalił się Czesław Poryszko. – A urzędnicy robią nam pod górkę i blokują wykup mieszkania.

Czesław Poryszko z żoną Lidią wynajmują lokal przy ul. 8 maja 4a/1 (przed zmianą 9 maja). W maju zeszłego roku w Zakładzie Usług Mieszkaniowych złożyli wniosek o wykup. Na odpowiedź czekali do września. Kiedy przyszła, wściekli się.

– W urzędzie miasta usłyszeliśmy, że nie mamy nic do powiedzenia, bo jesteśmy  najemcami, a nie właścicielami – denerwuje się Czesław.

Dowiedzieli się jednak, że wykup będzie możliwy po podziale działek na podwórzu, gdzie miasto chce postawić śmietnik.

– Więcej do powiedzenia mają osoby, które tu nie mieszkają, a prowadzą firmy – denerwuje się Lidia Poryszko.

 Po zawale

Lidia uważa, że urzędnicy woleliby, żeby siedzieli cicho. – Zdenerwowałam się, byłam u naczelnika Żuberka i powiedziałam, żeby zamurował wejście od podwórka, bo go nie potrzebuję. Śmieci umieszczę w workach przed posesją w wyznaczone dni tygodnia – tłumaczy. Tak jak sąsiadka. Odsyłają nas od Annasza do Kajfasza. Człowiek nie pierwszej młodości, chciałby mieć spokój, pozałatwiać wszystkie sprawy.

Czesław podkreśla, że nie mają zamiaru blokować śmietnikowej inwestycji. – Chcemy, aby nasze auto zmieściło się na podwórzu, kiedy np. podwieziemy węgiel – tłumaczy. – Po zawale nie mam siły, tyle dźwigać. Wystarczy, żeby przesunęli planowany śmietnik o metr i samochód się zmieści – uważa.

Zdaniem Poryszków lista błędów urzędników jest długa. Bo dlaczego np. jak rozbierali komórki, to zniszczyli bramę i płot i kilka lat nie posprzątali po sobie. Sąsiadka na pół roku przed terminem, dowiedziała się, że straci komórkę, oni na dzień przed demolką. A w komórce mieli drewno. Gdy zwrócili uwagę, że woda z garaży była źle odprowadzana, to nasłano na nich kontrolę z nadzoru budowlanego i gminy. W styczniu, zamierzali się czegoś dowiedzieć, to urzędniczka była na zwolnieniu. I nikt nie potrafił Poryszkom powiedzieć, kto ją zastępuje.

A jak przekonuje Lidia, lokatorzy dbali o podwórze, kosili trawę, sprzątali.

Jak śrut z tyłka

– Od urzędników w Nowej Soli, informacje wyciąga się jak śrut z tyłka – puentuje L. Poryszko. – Urzędnicy powinni mieć przy sobie dwie tabliczki. W prawej ręce „NIE”, a lewej – „NIE MA PIENIĘDZY”. I wszystko byłoby jasne.

Za trzy miesiące

Poprosiliśmy o wyjaśnienia w urzędzie miasta. – Pan Czesław Poryszko złożył wniosek o sprzedaż lokalu mieszkalnego na rzecz najemcy w dniu 16 maja 2017 r. – odpisała Ewa Batko, rzecznik nowosolskiego magistratu. – 22 maja Państwo Poryszko otrzymali od nas odpowiedź , że sprzedaż lokalu mieszkalnego, którego są najemcami będzie możliwa po podziale działki na której znajduje się budynek. Po zakończeniu prac geodezyjnych zostanie im przekazana informacja z warunkami sprzedaży lokalu – zapewnia.

Batko dodaje, że podział działek to konieczność, bo okoliczne wspólnoty muszą mieć w  sąsiedztwie zasiek śmietnikowy. Zabudowa w tej części śródmieścia jest gęsta i lokalizacja zasieku jest możliwa tylko na działce, na której znajduje się budynek, w którym Poryszkowie mają lokal.

– W związku z tym urząd czeka na uchwały wspólnot mieszkaniowych, które będą korzystały z zasieku – zaznacza E. Batko. –  Jest to niezbędne do dalszych czynności administracyjnych. Dopiero kiedy wspólnoty podejmą uchwały dotyczące wydzierżawienia wydzielonego gruntu pod zasiek, urząd będzie mógł przystąpić do procedury podziałowej. Sprzedaż lokalu mieszkalnego w obecnym stanie prawnym, przed podziałem gruntu, nie jest możliwa, ponieważ lokal sprzedaje się z udziałem ułamkowej części gruntu. Wierzymy, że procedura zakończy się w ciągu trzech miesięcy i po upływie tego czasu pan Poryszko otrzyma propozycję nabycia lokalu z udziałem w nieruchomości gruntowej – deklaruje.

Napisz komentarz »