REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Zginął na miejscu

Opublikowano 12 maja 2018, autor: PS

Na drodze pod Nowym Miasteczkiem zginął 20-latek. Świadkowie twierdzą, że jechał motorowerem bez świateł.

Do wypadku doszło w sobotę (5.05.), przed 22.00, na krajowej trójce. Czteroosobowa rodzina z Dębna wracała z Zakopanego swoim bmw. Na prostej przy działkach, 32-letni kierowca zaczął wyprzedzać. W ostatniej chwili zauważył motorowerzystę, który jechał z naprzeciwka. Nie miał szans, by wyhamować, więc odbił na pobocze. Niestety nie uniknął kontaktu i uderzył w motorowerzystę czołowo. Mężczyzna wpadł na przednią szybę. Bmw wypadło z drogi i zatrzymało się w rowie. Na miejsce jako pierwsi przyjechała OSP z Nowego Miasteczka, później dojechały jeszcze zastępy z Nowej Soli. Strażacy reanimowali poszkodowanego do czasu przyjazdu karetki. Niestety nie udało się go uratować. Lekarz pogotowia stwierdził zgon. Ratownicy pomogli także pasażerce bmw, której rozbita szyba poraniła twarz. Śledztwo w tej sprawie prowadzi policja i nowosolska prokuratura. Wiadomo, że ofiara to 20-latek z Głogowa. Jechał motorowerem marki junak. Sekcja zwłok wykazała, że zginął w wyniku wielonarządowych obrażeń.

Świadkowie opowiedzieli policji, że motorower nie był oświetlony.

– Zeznał to zarówno kierowca bmw i kierowca wyprzedzanego samochodu. Powołujemy biegłego, który ma zweryfikować tę wersję – mówi Ewa Antonowicz, zastępca prokuratora rejonowego w Nowej Soli.

Prokuratorzy będą badać jeszcze jeden wątek. Przy 20-latku znaleziono legitymację niepełnosprawnych, miał też przy sobie insulinę. Śledczy sprawdzają, czy był cukrzykiem i mógł zasłabnąć.

Napisz komentarz »