REKLAMA
baner_citroen_970x250_C3_18-09-2017

Aktualności, Wasze sprawy

Schodołaz potrzebny od zaraz

Opublikowano 09 czerwca 2018, autor: Michał Szczęch

Janka Miśkiewicz z Zacisza (gmina Kolsko) śledziła w telewizorze protest rodziców niepełnosprawnych dzieci. Gdyby mogła, sama by pojechała do sejmu, położyłaby się na sejmowym korytarzu i głośno wyraziła w ten sposób, co myśli o aroganckiej postawie polityków.

Ale Janka pracuje w restauracji, więc śledziła protest z niewielkiej wsi, w której mieszka.

Z Anią pod pachą

Janka wie doskonale, z czym musi mierzyć się rodzic niepełnosprawnego dziecka. Wie, z czym mierzyć się muszą niepełnosprawne dzieci. Przecież jej córka, 14-letnia Ania, od małego jeździ na wózku. Nigdy nie chodziła. Po porodzie lekarze wieszczyli nawet rychłą śmierć, albo wegetację.

A Ania uczy się dziś w podstawówce w Konotopie.

– Teraz i tak pół biedy ? macha ręką Janka. Bo jej córka lekcje ma w budynku z czerwonej cegły, owszem, zabytkowym, więc niemal zupełnie niedostosowanym do potrzeb osób na wózkach. Jak uczyła się w białej szkole, tej kawałek dalej, dla młodszych dzieci, to było znacznie gorzej. Janka musiała codziennie pokonać kilkadziesiąt schodów, z Anią pod jedną pachą, a z wózkiem pod drugą. I przez ten nieludzki wysiłek Janka nieraz nie mogła chodzić. Wysiadał kręgosłup.

Bariera z krętych schodów

W czerwonej szkole schodów na parter na szczęście jest tylko kilka. Poza tym dyrekcja poszła na rękę i wszystkie lekcje klasa Ani ma w sali na dole. To jednak ogranicza. Przecież są gabinety specjalnie dostosowane do poszczególnych zajęć. Z nich Ania i pozostali 14-latkowie nie skorzystają. Bo szkoła z czerwonej cegły to zabytkowy budynek. Nie ma windy. A kręte schody to wystarczająca bariera do zatrzymania Ani na parterze. Wraz z nią kolegów i koleżanek z klasy.

Potrzebny schodołaz!

Ania rośnie i waży coraz więcej. Dziś z wózkiem będzie to prawie 50 kilogramów. Dlatego rodzice dziewczynki, choć wcześniej nie narzekali, to dziś, odczuwając ból w plecach od dźwigania córki, zdecydowali się poprosić Powiatowe Centrum Pomocy Rodzinie o dofinansowanie schodołazu. I PCPR dofinansuje ? w kwocie trochę ponad 10 tys. zł. Resztę, być może niemal drugie tyle, rodzice muszą uzbierać sami. A nie śpią na pieniądzach. – Prędzej na nakrętkach ? śmieje się Janka.

To śmiech przez łzy

Nakrętki odkładają w stodole. To właśnie dzięki tym małym, kolorowym plastikom, dzięki refundacji i rodzinie, która się zrzuciła, udało się kupić nowy wózek, który, o zgrozo, już zaczyna trzeszczeć. To również na nakrętkach udaje się zarobić chociażby na pampersy, bo Ania ma bardzo chory pęcherz. I pewnie na nakrętkach musieliby uzbierać na schodołaz…

 

Z odsieczą

Pieniądze do schodołazu dołoży stowarzyszenie SPES, które od lat działa w gminie Kolsko, prowadzone przez wikarego. Będzie to kilka tysięcy złotych!

Janina jest wdzięczna, bo schodołaz dostaną na własność. Ania skorzysta nie tylko w szkole, ale też w licznych urzędach, wciąż często nieprzyjaznych osobom na wózkach. Janka nie będzie musiała dźwigać córkę na plecach. Chyba nikogo nie trzeba przekonywać, jakie to ważne dla Ani.

Dziadek często powtarzał, że widzi wnuczkę na studiach. Że Ania sporo osiągnie.

Kim mogłaby zostać w przyszłości?

– Lubię plastykę i muzykę ? mówi 14-latka. I marzy, żeby w przyszłości śpiewać.

– Są piosenkarki na wózku, są nawet modelki ? zauważa Janka. – Kiedyś Ania poznała miss, która jeździ na wózku.

Ania: – Najbardziej podobały mi się jej szpilki. Chciałabym takie…

Napisz komentarz »