REKLAMA

Ludzie, wydarzenia

Cudem uszedł z życiem!

Opublikowano 27 maja 2018, autor: Rafał Krzymiński

Tadeusz Butrymowicz (64 l.) miał szczęście. W motocykl, którym jechał, z dużą siłą uderzyła skoda. Gdyby nie kask, nie przeżyłby wypadku. Pirat drogowy jak tchórz uciekł z miejsca zdarzenia!

Małgorzata Butrymowicz płacze. Jest w szoku. Tadeusz przesiedział pół zimy w piwnicy. Czyścił i pucował to swoje cacko, motocykl Wangye 150. Wymienił silnik. – Nie jesteśmy zamożni, ale spełniliśmy marzenie i kupiliśmy maszynę – mówi przejęta Małgorzata. – Jeździliśmy nią na zakupy, działkę i na cmentarz. Mam problemy z chodzeniem i kręgosłupem. Motocykl ułatwił mi życie. Dzięki niemu jesienią mieliśmy pełne kosze prawdziwków, a Tadzik łowił ryby. Gdyby nie kask, już by go nie było….

Żyje, bo się uparłam

Z motocykla zostały kufer, siedzenie i tylne koło. Małgorzata już wie, że w tym roku, nie zje grzybowej. Drobiazg! Nie będzie miała pretensji do losu, że Tadeusz nie odnowi ścian w pokoju. Byleby tylko go nie stracić. Są zgodnym małżeństwem od 25 lat. W 2002 r. Tadeusz miał zawał – Mąż miał przeżyć góra pół roku – Małgorzata nie może powstrzymać łez. –  Żyje, bo się uparłam. Oszczędzam mu nerwów i stresu, dogadzam, ustępuję. Ma dobrą opiekę i lekarstwa.

Tadeusz trafił na oddział chirurgii urazowo-ortopedycznej nowosolskiego szpitala ze złamaniem talerza biodrowego lewego. Małgorzata czuwała przy jego łóżku. – Jestem wdzięczna lekarzom za wzorową opiekę – nie może się nachwalić Małgorzata.

Dobrze, że nie wiozłem Gosi

W środę (23.05) odwiedziliśmy Tadeusza w szpitalu. Pamięta wypadek. – Mocno we mnie uderzył – wspomina. – Upadłem na asfalt. Myślałem tylko o tym, żeby nie pękł mój by-pass. Dobrze, że Małgosia ze mną nie jechała…

Tadeusz nie ma zamiaru wsiadać już na motor, na działkę podskoczy rowerem. – Ze sprawcą wypadku spotkam się w sądzie. Musi zapłacić za to co zrobił – mówi stanowczo.

Noga Tadeusz została usztywniona, wkrótce będzie założony gips. Tak zachowawczo leczy się złamaną miednicę. Czeka go przynajmniej kilka miesięcy rehabilitacji. – Najważniejsze, żeby chodził – kończy Małgorzata. – Dziękuję sąsiadom za wsparcie i dobre serca.

Pędził jak wariat!

Do wypadku doszło w poniedziałek (21.05), ok. 10.00. w Nowej Soli. Tadeusz z ul. Zjednoczenia, skręcił w Grota-Roweckiego. Jechał przepisowo, w stronę Wojska Polskiego. Z podwórza przy Grota-Roweckiego, z piskiem opon, na wysokości kamienicy wyskoczyła skoda, prowadzona przez 20-latka z Nowej Soli. Świadkowie mówią, że Tadeusz próbował hamować, ale nie miał szans. Skoda staranowała motocykl. – Kierowca zbiegł z miejsca zdarzenia – mówi Justyna Sęczkowska, rzecznik nowosolskiej policji. – Ustaliliśmy sprawcę, tłumaczył, że uciekł, bo się przestraszył. Za spowodowanie wypadku i ucieczkę grozi mu 4,5 roku więzienia.

Świadkowie przekonują, że kierowca skody pędził jak wariat. – Nie wiem, kto dał mu prawko – opowiadają . – Inna sprawa, że miejsca parkingowe po prawej strony Grota-Roweckiego, powinno się zlikwidować. Ograniczają widoczność. – denerwuje się.

Napisz komentarz »