REKLAMA

Aktualności, Wasze sprawy

Psie piękności

Opublikowano 27 czerwca 2018, autor: Michał Szczęch

Niezwykła psia wystawa w Otyniu (17.06)).

Klaudia Nowak i Dominika Jura z Modrzycy na zmagania w Otyniu przyprowadziły Aleksa. To labrador retriever w czekoladowym kolorze. Cztery lata temu wyszczeniła go Fiona.

– Aleks pracuje w dogoterapii, z niepełnosprawnymi dziećmi ? zachwalają Klaudia i Dominika. Oswojony, nie było więc najmniejszego problemu, by sędzia obejrzał Aleksowi zęby.

Zdrowe zęby, to jedno z wielu kryteriów, które sędziowie biorą pod uwagę przy ocenie psa, obok na przykład rodowodu udokumentowanego cztery pokolenia wstecz.

– Liczy się też postawa, czaszka, układ uszu, łapy… – Arletta Urbanowska z Zakęcia, która prowadzi hodowlę owczarków, mogłaby wyliczać i wyliczać.

Psy odmieniły jej życie

To właśnie Arletta od trzech lat organizuje w Otyniu pokazy psów. Hodowlę prowadzi od 10 lat. – W moim przypadku to chyba prawda, że życie zaczyna się po 40 ? śmieje się Arletta, która właśnie wtedy przemeblowała swoje życie. Pracowała w oświacie, a wcześniej jako referentka za biurkiem. Ale mąż przeszedł na emeryturę, przeprowadzili się i kupiła psa. Pojawiła się myśl, by zostać profesjonalną trenerką. Przeszła szkolenia. Założyła hodowlę. Pięć lat temu zdała kurs na dogoterapeutkę. Wioletta, organizując wystawy w Otyniu, integruje środowisko miłośników psów.

Człowiekowi jest lżej

Aldona Kostrzon z Modrzycy niedzielne zmagania oglądała w roli kibicki, a towarzyszył jej syn ? 13-letni Karol i suczka Jessi rasy cocker spaniel. – Od małego miałam psa – Człowiek ma dół, rozpłacze się, a wtedy przychodzi pies, przytula się, liże i człowiekowi jest lżej. ? opowiada Aldona.

Jessi, poza przytulaniem, siada, podaje łapę, potrafi na dwóch łapach przejść z kuchni do pokoju i nie rozkopuje ogrodu.

Aldona: – Sześć lat temu przywieźliśmy ją z Mazur. Kupiliśmy na wystawie. Została ostatnia i taka była smutna, że nie mogliśmy jej nie wziąć.

Spłakał się jak bóbr

Dariusz Niedbalski z Siedliska na zmagania w Otyniu przyszedł z córkami ? Maja i  Martynka prowadziły na smyczy Aresa i Achillesa, szczeniaki rasy akita amerykańska.

Psy w życiu państwa Niedbalskich nie wzięły się z przypadku. – Oglądałem film „Mój przyjaciel Hachiko” – opowiada Dariusz. – Główny bohater spotkał na dworcu bezpańskiego psa. Później, w drodze do pracy, bawili się, główny bohater go karmił. Ale zmarł na zawał, a pies został. I przez dziesięć lat czekał na swego pana, tak się do niego przywiązał ? Dariusz wspomina, że w trakcie seansu spłakał się jak bóbr. Zapragnął mieć psa. Stąd akity amerykańskie. – To miłe psy, tulą się, odstresowują człowieka ? wylicza.

 

Dwa kundelki i perski hart

Gabriela i Bartosz Tuzowie są weterynarzami w Modrzycy. Ona jest ze Szczecina, on  z Głogowa. Połączyła ich miłość do zwierząt i studia we Wrocławiu. Ze schroniska przygarnęli kundelka (wabi się Szaki). Dziś to kundelek kształcony, bo chodził z nimi na wykłady. Czikę (też kundel) przygarnęli z ulicy. Ashikę (perski hart) kupili z hodowli. – Zawsze wysłucha, nie ocenia… – Gabriela wylicza zalety posiadania psa. I w tym momencie nie sposób dziwić się, że swoje trzy psiaki wpuszcza do łóżka. Zmieszczą się wszyscy: Gabriela, Bartosz, córeczki Natalka i Dominika, dwa kundelki i perski hart.

 

Yorki z Gdyni

 

W niedzielę do Otynia przyjechali też ci z daleka. Ewa Polkowska ? z Gdyni. Na zmagania przywiozła Charlitę (rasa york), czempionkę, która z siódemką pozostałych yorków Ewy, mieszka na 60 metrach kwadratowych. Mają dwa pokoje, spa, łazienkę z pralką i bieżnię do ćwiczeń. Mogłyby nosić piękne, bo Córka Ewy projektuje psie kreacje, ale Ewa woli psy naturalne. – Ich sierść bardziej przypomina ludzkie włosy, trzeba o nie dbać, stosując odżywki, szampony, zwłaszcza przed pokazami ? opowiada Ewa.

Napisz komentarz »