REKLAMA
baner_citroen_970x250_C3_18-09-2017

Wasze sprawy

Mamy czekać na kolejne ofiary?

Opublikowano 30 czerwca 2018, autor: Michał Szczęch

– Mają nas w d… – Władysława Wyrwa, radna ze Sławocina w gminie Kolsko, nie boi się słów. I radna, i pozostali mieszkańcy drżą natomiast przed rozpędzonymi tirami. I nikt nie potrafi im pomóc, a urzędnicy popełniają kuriozalne błędy. Czy we wsi stanie wreszcie fotoradar, o który mieszkańcy apelują od dawna?

O tym, że samochody koszą płoty w Sławocinie, pisaliśmy wielokrotnie. Tak jak o kierowcach, którzy przez Sławocin pędzą na złamanie karku. Pisaliśmy też o mieszkańcach zakleszczonych w urzędniczej niemożności, o wszędobylskiej biurokracji i o absurdalnych przepisach.

O poprawienie bezpieczeństwa mieszkańcy Sławocina upominają się ponad dwa lata. I tego bezpieczeństwa wciąż nie widać, choć nad niewielką wsią pochylali się już urzędnicy z Zielonej Góry, z Gorzowa Wlkp., z Poznania, z Wrocławia i z Warszawy.

 

Miękkie zabezpieczenia

nie zdały egzaminu

 

Po interwencjach „Regionalnej” i po piśmie wysłanym przez Henryka Matysika, wójta gminy Kolsko, sprawę udało się pchnąć do Zielonej Góry, do Zarządu Dróg Wojewódzkich. Tam stwierdzili, że problem Sławocina rozwiążą tzw. miękkie zabezpieczenia, czyli kocie oczka (odblaski przylepione do asfaltu), progi akustyczne i przesunięcie znaków z ograniczeniem prędkości.

Czas montowania tych zabezpieczeń wyniósł jednak… pół roku! Bo sprawa musiała trafić aż do Poznania (Sławocin leży na granicy województw). W tym czasie kolejne samochody uderzyły w płoty.

Koniec końców, wspomniane zabezpieczenia nie zdały egzaminu. Kocie oczka odpadły. A Zarządu Dróg Wojewódzkich postanowił postawić we wsi fotoradar.

 

I pojawiły się kolejne absurdy

 

Na początku kwietnia zarząd wysłał pismo do Wojewódzkiego Inspektoratu Transportu Drogowego, zwracając się z wnioskiem o postawienie przy wjeździe do Sławocina fotoradaru, którego dopominają się mieszkańcy. W ten sposób sprawa małego Sławocina zawędrowała do Wrocławia.

Absurd w tym, że urzędnicy z Zielonej Góry popełnili kuriozalny błąd, bo adresat wniosku okazał się… niewłaściwym. Poinformował nas o tym kilka dni temu jeden z wrocławskich urzędników.

W konsekwencji, wrocławski WITD wniosek z Zielonej Góry przesłał 19 kwietnia do Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (delegatura południowo-zachodnia), też we Wrocławiu. I, o ironio, również ten adresat okazał się błędnym!

Pismo krążyło po Polsce, a mieszkańcy czekali. 11 maja dotarło do Gorzowa, do Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego (delegatura północno-zachodnia).

W poniedziałek (25.06) zapytaliśmy Gorzów, jak sprawa wygląda. Okazuje się, że mizernie. A o postawieniu lub niepostawieniu fotoradaru de facto zadecyduje… Warszawa.

 

Dziurawa statystyka

 

Rafał Tynkiewicz, pełniący obowiązki naczelnika gorzowskiej delegatury informuje, że sprawa fotoradaru dla Sławocina jest rozważana. Prawdopodobnie w nadchodzącym tygodniu wreszcie ruszą tam pomiary prędkości.

Przy wydawaniu decyzji pod uwagę brane są jednak również inne czynniki, choćby statystyki policyjne. A te, w przypadku Sławocina, są niestety dziurawe. Bo większość uderzeń w płoty mieszkańcy policji zwyczajnie nie zgłaszali. I choć w ostatnich pięciu latach uderzeń było blisko 20, to w statystykach znajdziemy ich raptem kilka.

Ważne czynniki, to również ranni i ofiary śmiertelne.

 

Dwa tygodnie temu

zginęła pani Bronia

 

R. Tynkiewicz zadeklarował, że na dniach o fotoradarze dla Sławocina powie więcej. A radna Władysława Wyrwa traci już cierpliwość. Po wysłaniu pisma z prośbą o pomoc do dyrektora Zarządu Dróg Wojewódzkich (na odpowiedź czekała ponad miesiąc) zapowiada wysłanie kolejnego, tym razem do Gorzowa. Znów mówi o ewentualnym proteście i o blokadzie drogi przez mieszkańców. Bo potrzeb dla Sławocina widzi więcej. – A wszyscy mają nas w dupie ? denerwuje się. – Ot, choćby ścieżka rowerowa. Obiecywali nam przez lata, że ścieżka będzie przy drodze wojewódzkiej, bo wielu mieszkańców jeździ nią do Kolska i tiry walą ich do rowu ? opowiada radna Wyrwa. Owszem, dziś ścieżkę buduje powiat, ale nie przy drodze, a wzdłuż dawnego torowiska, półtora kilometra za wioską. – Żeby skorzystać, mieszkańcy będą musieli dotrzeć polem!

Radnej chodzi o ścieżkę przy drodze wojewódzkiej między Sławocinem i Kolskiem. Właśnie przy tej drodze dwa tygodnie temu zginęła pani Bronia (o tragedii pisaliśmy tydzień temu). 83-latkę przygniotła ciężarówka. – Samochody wciąż pędzą. Czy mamy czekać na kolejne ofiary? – pyta radna.

Napisz komentarz »